Ślady, numer 5 / 2010 (wrzesieĹ / paĹşdziernik) Ĺťycie CL. Ekipy
Ludzie, ktĂłrzy teraz rodzÄ
siÄ na nowo We WĹoszech wĹaĹnie ukazaĹ siÄ piÄ
ty tom rozmĂłw, ktĂłre ksiÄ
dz giussani prowadziĹ ze studentami pod koniec lat 80. To wydarzenie staĹo siÄ okazjÄ
do rozmowy z jednym z bohaterĂłw tamtych spotkaĹ, ktĂłrego niektĂłrzy z Was byÄ moĹźe pamiÄtajÄ
, bowiem na poczÄ
tku lat 90. przyjeĹźdĹźaĹ do Polski jako nasz wizytator. MICHELE FALDI opowiada o metodzie, dziÄki ktĂłrej dorĂłsĹ, podkreĹlajÄ
c, Ĺźe nie moĹźna zatrzymywaÄ siÄ na studiowaniu tekstĂłw, ich interpretacji, na tym, co byĹo kiedyĹ; Ĺźe âdziĹ nadal moĹźna pracowaÄ nad sobÄ
w ten sam sposĂłb, porĂłwnywaÄ wszystko z doĹwiadczeniem oraz utoĹźsamiaÄ siÄ z tym, co robiĹ ksiÄ
dz Giussani, dokĹadnie tak samo jak 25 lat temuâ. Paola Bergamini
WpaniaĹe byĹy tamte lata!â â ta myĹl moĹźe towarzyszyÄ przerzucaniu stronic ostatnio wydanej ksiÄ
Ĺźki, Lâio rinasce in un incontro (1986â1987) [âJaâ odradza siÄ w spotkaniu (1986â1987)], bÄdÄ
cej zapisem rozmĂłw studentĂłw CL z ksiÄdzem Giussanim, ktĂłre odbyĹy siÄ podczas Ekip. Tym bardziej, jeĹźeli przeĹźywaĹo siÄ je jako ich protagonista. MoĹźna zatrzymaÄ siÄ na wspomnieniu, moĹźe nawet przepeĹnionym podziwem, ale zawsze tylko wspomnieniu. MoĹźe byÄ jednak i tak, Ĺźe stronice te â gdy skoĹczyĹo siÄ juĹź studia, ubraĹo marynarkÄ i koszulÄ, zaĹoĹźyĹo rodzinÄ i poszĹo do pracy â stajÄ
siÄ Ĺźyciem, Ĺźyciem teraz. PoniewaĹź âĹźycie jest speĹnieniem marzeĹ, jakie miaĹo siÄ w mĹodoĹciâ â jak powiedziaĹ papieĹź Jan XXIII do mĹodych w 1960 roku.
Michele Faldi, ktĂłry dziĹ jest dyrektorem Alta Formazione e Alte Scuole [instytutu do spraw szkolnictwa wyĹźszego] na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie, uczestniczyĹ w tamtych Ekipach [czyli odbywajÄ
cych siÄ co jakiĹ czas spotkaniach studentĂłw z ksiÄdzem Giussanim] jako ich protagonista. PatrzÄ
c na okĹadkÄ nowej ksiÄ
Ĺźki, mĂłwi: âTa ksiÄ
Ĺźka moĹźe byÄ Ĺşle zrozumiana, jeĹli czyta siÄ jÄ
jak relacjÄ o naszej przeszĹoĹci, myĹlÄ
c przy tym: ÂŤZobaczmy, co siÄ wĂłwczas wydarzyĹoÂť. Tymczasem jest to sposĂłb zaproponowany wszystkim, pomoc w zrozumieniu tego, w jakich relacjach pozostawaĹ z osobami ksiÄ
dz Giussani, z mĹodymi, liczÄ
cymi po 20â25 lat, ludĹşmi. A ĹźyĹ tak, jakby doĹwiadczenie chrzeĹcijaĹstwa, wydarzenia Chrystusa byĹo najwaĹźniejszÄ
sprawÄ
w ich Ĺźyciu, i tak samo moĹźe byÄ dzisiaj. DziĹ nadal moĹźna pracowaÄ nad sobÄ
w ten sam sposĂłb, porĂłwnywaÄ wszystko z doĹwiadczeniem oraz utoĹźsamiaÄ siÄ z tym, co robiĹ ksiÄ
dz Giussani, dokĹadnie tak samo jak 25 lat temu. TreĹÄ tych stronic jest w peĹni aktualna, to znaczy: znajdujÄ
siÄ na nich pewne fragmenty â dotyczÄ
ce odpowiedzialnoĹci, ÂŤjaÂť, naszego doĹwiadczenia i Ĺwiata â bÄdÄ
ce odpowiedziÄ
na problemy, ktĂłre wyĹoniĹy siÄ podczas ostatnich rekolekcji Bractwaâ. A wiÄc to coĹ innego niĹź tylko peĹne podziwu wspomnienie.
W 1986 roku Michele byĹ odpowiedzialny za wspĂłlnotÄ na Uniwersytecie Katolickim. W czerwcu obroniĹ siÄ na wydziale filologicznym, piszÄ
c obszernÄ
pracÄ z romanistyki, ktĂłrÄ
na maszynie â byĹy to czasy, kiedy uczelni nie byĹo staÄ na drukarkÄ igĹowÄ
â przez miesiÄ
c przepisywaĹy trzy dziewczyny ze wspĂłlnoty, przesuwajÄ
c swoje egzaminy po to, by mu pomĂłc. JeĹli chodziĹo o naukÄ, byĹ jednym z tych, o ktĂłrych siÄ mĂłwiĹo, Ĺźe ma gĹowÄ nie od parady. Dla wspĂłlnoty byĹ nie tylko âszefemâ, ale sĹynÄ
Ĺ takĹźe z frizzi, czyli skeczĂłw, ktĂłre wymyĹlaĹ w czasie wakacji albo na zakoĹczenie Ekip.
Po obronie postanowiĹeĹ zostaÄ na uczelni?
Tak. ZasugerowaĹ to ksiÄ
dz Giussani: dlaczegóşby bowiem studenci nie mieli potem zostaÄ wykĹadowcami? JedynÄ
moĹźliwoĹciÄ
byĹo stypendium i kurs doksztaĹcajÄ
cy za granicÄ
. ByĹa to interesujÄ
ca perspektywa, poniewaĹź na ten czas przypadĹ boom wspĂłlnot CL poza granicami WĹoch. CaĹy rok uczyĹem siÄ z myĹlÄ
o podjÄciu studiĂłw doktoranckich, pracujÄ
c jednoczeĹnie jako dyrektor Centrum Kulturalnego Ĺw. Karola Boromeusza [obecnie MediolaĹskiego Centrum Kultury] po to, by zostaÄ na uczelni. W Centrum byĹem do roku 1989, potem pracowaĹem w Istrze [instytucie studiĂłw nad przeobraĹźeniami spoĹecznymi], powoĹanym do istnienia w tych latach przez ksiÄdza Giussaniego z myĹlÄ
o zaĹoĹźeniu w późniejszym czasie centrum naukowego, wspierajÄ
cego inicjatywy intelektualne, ktĂłre pojawiaĹy siÄ jako stowarzyszenia kulturalne. W 1991 roku ponownie otwarĹy siÄ przede mnÄ
podwoje Uniwersytetu Katolickiego. Co prawda nie chodziĹo o etat wykĹadowcy, ale pojawiĹy siÄ inne moĹźliwoĹci pracy.
A wiÄc Ĺźycie na uniwersytecie. Czym jednak byĹo CLU w latach, kiedy odbywaĹy siÄ Ăłwczesne Ekipy? To byĹo Ĺrodowisko, w ktĂłrym ĹźyĹ ksiÄ
dz Giussani, to znaczy Ĺrodowisko, w ktĂłrym refleksja na temat doĹwiadczenia Ruchu byĹa pogĹÄbiona. Jednak nie ze wzglÄdu na uzdolnienia albo inteligencjÄ tych â czyli nas â ktĂłrzy byli na uniwersytecie, ale po prostu dlatego, Ĺźe on tam byĹ. To byĹ wyĹźszy poziom doĹwiadczenia Ruchu. MĂłwiÄ
c o tamtych latach, trzeba pamiÄtaÄ o jednym waĹźnym aspekcie: wĹaĹnie w roku 1986 powstaje Compagnia delle Opere [Towarzystwo DzieĹ] oraz wyĹania siÄ problem tego wszystkiego, co dotyczy Ĺwiata pracy, a wiÄc to dopiero poczÄ
tki; od niedawna dziaĹaĹ Movimento Popolare [Ruch Ludowy â zaĹoĹźona w latach 70. przez Roberto Formigoniego i innych czĹonkĂłw Ruchu organizacja polityczna]; Meeting w Rimini byĹ doĹwiadczeniem, ktĂłre istniaĹo niejako rĂłwnolegle do CLU, rĂłwnieĹź dlatego, Ĺźe czÄĹciowo Ekipy odbywaĹy siÄ w tych samych dniach co Meeting. CLU byĹo miejscem, w ktĂłrym ksiÄ
dz Giussani budowaĹ Ruch.
Jakie byĹy Wasze relacje z nim? Na Uniwersytecie Katolickim wykĹadaĹ WstÄp do teologii. WidywaliĹmy go trzy razy w tygodniu podczas zajÄÄ, w czasie przerw oraz na dyĹźurze. PrzebywaliĹmy z nim niemal caĹy czas. PodkreĹlam, Ĺźe mieliĹmy po 20â25 lat. ByĹ jednak dla nas alfÄ
i omegÄ
, punktem odniesienia, na ktĂłry trzeba byĹo patrzeÄ ze wzglÄdu na to, co byĹo wĂłwczas naszym doĹwiadczeniem. W tych latach w osobistym Ĺźyciu potwierdzaĹo siÄ to, co od pierwszego roku, od pierwszej godziny zajÄÄ, sĹyszaĹem od niego: âNie chcÄ byÄ tutaj, by was przekonywaÄ do rzeczy, o ktĂłrych bÄdÄ mĂłwiĹ, ale poniewaĹź pragnÄ, by wasze doĹwiadczenie byĹo porĂłwnywane z tym, o czym wam powiemâ.
Na czym polegaĹy Ekipy i jak byĹy zorganizowane? OdbywaĹy siÄ trzy razy do roku. Dwa razy trwaĹy po dwa dni, natomiast te wakacyjne byĹy dĹuĹźsze, trzydniowe. ByĹy one momentem weryfikacji tego, czym siÄ ĹźyĹo. ByĹy okazjÄ
dla odpowiedzialnych z caĹych WĹoch, a takĹźe zza granicy, do tego, by zebraÄ swoje przemyĹlenia na temat tego, czym siÄ ĹźyĹo, oraz powierzyÄ to wszystko w rÄce ksiÄdza Giussaniego. W tym sensie, charakterystyczne dla tej ksiÄ
Ĺźki â zresztÄ
podobnie jak i dla poprzednich â jest ukazanie, w jaki sposĂłb ksiÄ
dz Giussani nie miaĹ z gĂłry zaĹoĹźonej idei prowadzenia CLU, Ruchu. Nic nie byĹo wymyĹlane podczas jakichĹ obrad przy stole, ale wyĹaniaĹo siÄ z porĂłwnywania siÄ z doĹwiadczeniem tych, ktĂłrych miaĹ wokóŠsiebie. Dla nas byĹa to okazja do bycia z nim, dzielenia Ĺźyciowych problemĂłw, ktĂłrymi dla przeciÄtnego studenta byĹy nauka, dziewczyna, plany na przyszĹoĹÄ â nawet jeĹli bardzo zagmatwane â i to wszystko, co wyĹaniaĹo siÄ z rzeczywistoĹci. ZmuszaĹ nas do stawienia czoĹa tym tematom, poniewaĹź â jak nie przestawaĹ nam powtarzaÄ â to z rzeczywistoĹci wyĹania siÄ to, co jest zasadniczym problemem. O tym, jakimi zagadnieniami mieliĹmy siÄ zajÄ
Ä podczas Ekip, decydowaliĹmy wspĂłlnie. My coĹ proponowaliĹmy, a on na to przystawaĹ lub nie. ByĹ to jednak tylko punkt zaczepienia.
W jakim sensie? Nic nie byĹo schematyczne ani z gĂłry zaprogramowane. Dlatego jeĹli od ustalenia pewnych tematĂłw, ktĂłre miaĹy byÄ podjÄte, do rozpoczÄcia Ekip wydarzaĹo siÄ coĹ szczegĂłlnego, nic nie staĹo na przeszkodzie, Ĺźeby daÄ spokĂłj wszystkim innym kwestiom i zajÄ
Ä siÄ tym, co akurat siÄ pojawiaĹo jako niecierpiÄ
ce zwĹoki. To byĹo Ĺźycie w toku. Ustalenie tematĂłw miaĹo tylko pomĂłc w osÄ
dzaniu tego, czym siÄ ĹźyĹo, i w dokonaniu porĂłwnania. StÄ
d teĹź waĹźne byĹy assemblee, podczas ktĂłrych wyĹaniaĹy siÄ najróşniejsze sprawy. Ich zapis jest dziĹ dokumentacjÄ
dokonywania porĂłwnania w wolnoĹci, bez przed-sÄ
dĂłw dotyczÄ
cych pracy, ktĂłrÄ
wykonywaĹo siÄ razem z nim.
W jaki sposĂłb ksiÄ
dz Giussani stawiaĹ czoĹa tej âpracyâ? Przede wszystkim punktem wyjĹcia musiaĹ byÄ fakt i praca po to, by sprĂłbowaÄ wydaÄ osÄ
d. Kiedy zauwaĹźaĹ, Ĺźe tak nie jest, przerywaĹ temu, kto mĂłwiĹ. PrzerywaĹ teĹź, gdy dostrzegaĹ jakiĹ aspekt waĹźnej prawdy. W 99% pojmowaĹ to, o czym byĹa mowa; co wiÄcej: rozumiaĹ to lepiej od zabierajÄ
cego gĹos. OprĂłcz tego, zmuszaĹ do podnoszenia gĹowy i patrzenia na to, co siÄ wydarzaĹo, poniewaĹź nie potrafiĹ znieĹÄ oddzielania doĹwiadczenia od osoby, doĹwiadczenia od wspĂłlnoty i âcaĹej resztyâ.
MoĹźesz daÄ jakiĹ przykĹad? Czarnobyl. Wszyscy wiedzieliĹmy, co siÄ wydarzyĹo. Prawdopodobnie nie zdawaliĹmy sobie sprawy z caĹej powagi sytuacji, poniewaĹź z ZSRR wieĹci przenikaĹy z trudem. KsiÄ
dz Giussani w genialny sposĂłb zarysowaĹ wtedy ideÄ czĹowieka Czarnobylu: z zewnÄ
trz nienaruszonego, ale zniszczonego od Ĺrodka. PozostaliĹmy pod wielkim wraĹźeniem jego uwaĹźnoĹci na rzeczywistoĹÄ. Teraz zrozumiaĹa staje siÄ profetyczna genialnoĹÄ tego osÄ
du. WidzÄ to, patrzÄ
c na nowe pokolenia: oni nie sÄ
gĹupi, zdumiewajÄ
co wysoki jest jednak poziom rozpadu ich czĹowieczeĹstwa. Jasne, Ĺźe wtedy nie pojmowaliĹmy tego do koĹca. Jak zawsze, uĹwiadamialiĹmy to sobie potem.
Kiedy wracaliĹcie na uczelniÄ? Tak. Najbardziej fascynujÄ
ce w Ekipach â wedĹug mnie â nie byĹo nawet uczestniczenie w nich, ale to, Ĺźe po powrocie do domu, we wspĂłlnocie, robiÄ
c to, co zwykle, po trzech lub szeĹciu miesiÄ
cach, pojmowaĹo siÄ poprzez doĹwiadczenie â w doĹwiadczeniu â to, o czym mĂłwiĹ. Dlatego teĹź w naszej skleconej naprÄdce prĂłbie opowiedzenia o Ĺźyciu, ksiÄ
dz Giussani, jako geniusz religijny oraz wychowawczy, pojmowaĹ znaki i pokazywaĹ ich rozwĂłj. PokazywaĹ âkrokâ, jaki trzeba byĹo wykonaÄ, potem jednak pozwalaĹ dziaĹaÄ kaĹźdemu w jego wolnoĹci. Nie przejmowaliĹmy siÄ tym, by wszystko zrozumieÄ. Nikt teĹź nie traktowaĹ Ekip jak swojego rodzaju szkoleĹ kadrowych dla odpowiedzialnych, ktĂłrzy potem mieliby przekazywaÄ swoim wspĂłlnotom pewne dyrektywy. Dobrze wytĹumaczyĹ to padre Aldo Trento podczas assemblei odpowiedzialnych w San Paulo, kiedy opowiadaĹ, jak to w ostatnich latach we WĹoszech pojawiĹa siÄ troska o to, by nauczyÄ siÄ idei ksiÄdza Giussaniego celem rozpowszechniania ich później w PoĹudniowej Ameryce. Problemem nie jest gĹoszenie idei, ale przeĹźywanie tego, o czym siÄ mĂłwi. Albo lepiej: najwaĹźniejszÄ
kwestiÄ
nie moĹźe byÄ obecnoĹÄ tego, kto stoi na czele, ale relacja, w ktĂłrej Ĺźyje siÄ tam, gdzie siÄ jest. To nas fascynowaĹo w przebywaniu z ksiÄdzem Giussanim. UczyliĹmy siÄ metody poprzez osmozÄ. W ten sposĂłb dorastaliĹmy.
Podczas letnich Ekip jeden wieczĂłr byĹ zawsze poĹwiÄcony kulturze. W 1987 roku, na przykĹad, odbyĹo siÄ spotkanie z czechosĹowackim dysydentem VĂĄclavem BÄlohradskim. KsiÄ
dz Giussani pozostawaĹ pod wraĹźeniem jego ksiÄ
Ĺźki wydanej przez wydawnictwo Jaca Book. PojÄ
Ĺ istotny aspekt jego idei wĹadzy, dlatego teĹź chciaĹ go zaprosiÄ i poznaÄ. MiaĹ zdolnoĹÄ spotykania najróşniejszych osĂłb. Tamtego roku na plakacie wielkanocnym przytoczone zostaĹy wĹaĹnie sĹowa BÄlohradskiego. To pozwala zrozumieÄ zasadniczÄ
kwestiÄ, jak waĹźnym narzÄdziem â zakorzenionym w Ĺźyciu wspĂłlnoty tak mocno, Ĺźe staĹ siÄ przesĹaniem dla Ekip â byĹ plakat.
Tak jak to byĹo z Ikarem Matisa w 1986 roku, czerwonym punktem letnich Ekip. Idea czerwonego punktu â serca i jego wymogĂłw â wyĹoniĹa siÄ z pracy podczas SzkoĹy WspĂłlnoty. CzytaliĹmy ZmysĹ religijny, wydany w rozszerzonej wersji przez Jaca Book, z przedmowami do wykĹadĂłw odbywajÄ
cych siÄ na pierwszym roku zajÄÄ, ktĂłre znali tylko studenci Uniwersytetu Katolickiego.
W 1984 roku zaczÄĹa siÄ twoja kariera âfrizzistyâ. Ostatniego wieczoru wraz z przyjaciĂłĹmi miaĹeĹ w ironiczny sposĂłb podjÄ
Ä wszystko to, o czym mĂłwiĹo siÄ podczas caĹego spotkania. Czy kiedykolwiek baĹeĹ siÄ, Ĺźe dasz plamÄ? (Ĺmiech). KsiÄ
dz Giussani zawsze siedziaĹ w pierwszym rzÄdzie. PamiÄtam dobrze, jak siÄ ĹmiaĹ. Frizzi byĹy dla niego zawsze niespodziankÄ
. WczeĹniej niczego mu nie zdradzaliĹmy, on natomiast nie chciaĹ o niczym wiedzieÄ. Czy byĹem spiÄty? Ĺťycie to nieustanne napiÄcie, co wiÄcej, to wydarzenie, dlatego teĹź jest fascynujÄ
ce. Kiedy w 1985 roku powiedziaĹ podczas Meetingu: âĹťyczÄ sobie i wam, abyĹmy nigdy nie byli spokojniâ, zrozumiaĹem, Ĺźe ĹźyÄ w taki sposĂłb jest ĹaskÄ
. To byĹo chrzeĹcijaĹstwo, ktĂłre on przygarnÄ
Ĺ â i tak jak zrobiĹ to wĂłwczas, tak samo czyni i dzisiaj. |