Ślady, numer 4 / 2010 (lipiec / sierpieĹ) Strona pierwsza
OdpowiedzialnoĹÄ: nawrĂłcenie âjaâ w obliczu obecnego wydarzenia Notatki z podsumowania posiedzenia Zgromadzenia Narodowego ruchu Komunia i Wyzwolenie Mediolan, 8 czerwca 2010 r.
OdpowiedzialnoĹÄ jest nawrĂłceniem ÂŤjaÂť w obliczu obecnego wydarzeniaâ â wypowiadajÄ
c te sĹowa, ksiÄ
dz Giussani daje nam kryterium do osÄ
dzania naszej odpowiedzialnoĹci. Ĺatwiej byĹoby przynaleĹźeÄ do jakiegoĹ stowarzyszenia, nie musielibyĹmy bowiem liczyÄ siÄ wtedy z podobnym zdaniem. PoniewaĹź jednak nie przynaleĹźymy do Ĺźadnego stowarzyszenia, ale do obecnego wydarzenia, problemem jest to, czy jesteĹmy gotowi podÄ
ĹźaÄ za tym, co czyni KtoĹ Inny; nawrĂłciÄ siÄ w obliczu obecnego wydarzenia. Jest to najwaĹźniejsza odpowiedzialnoĹÄ, jaka na nas spoczywa: jeĹli ktoĹ nie jest na to gotowy, powinien sobie odpuĹciÄ. MĂłwiÄ o tym ze wzglÄdu na jego odpowiedzialnoĹÄ, na jego zbawienie, poniewaĹź nie jesteĹmy tu po to, by bawiÄ siÄ w jakieĹ stowarzyszenie.
W jaki sposĂłb moĹźemy zweryfikowaÄ, kaĹźdy z nas, jak tym ĹźyliĹmy?
1. KsiÄ
dz Giussani mĂłwi, Ĺźe fakty posiadajÄ
pewnÄ
swojÄ
nieuniknionoĹÄ. PrzekonaliĹmy siÄ o tym ostatnio: jeĹli proponujemy wyjazd do Rzymu, kaĹźdy musi liczyÄ siÄ z faktem, Ĺźe tam pojedzie lub nie. Fakty posiadajÄ
swojÄ
nieuniknionoĹÄ, przypierajÄ
nas do muru, zmuszajÄ
do podjÄcia jakiejĹ decyzji. CzĹowiek moĹźe o tym myĹleÄ jak o jakiejĹ wielkiej uciÄ
ĹźliwoĹci, albo teĹź â i tak jest w rzeczywistoĹci â jak o wielkiej czuĹoĹci, jakÄ
darzy nas Tajemnica, ktĂłra â nie naruszajÄ
c naszej wolnoĹci â przywoĹuje nas z wielkÄ
siĹÄ
, nie pozostawiajÄ
c nam w ten sposĂłb alibi. W ostatnich czasach sporo byĹo tych faktĂłw. Wymieniam tylko najwaĹźniejsze: wybory [regionalne we WĹoszech, ktĂłre odbyĹy siÄ w kwietniu], podjÄta w prasie sprawa pedofilii, rekolekcje Bractwa, Rzym, SzkoĹa WspĂłlnoty. Wszystko to fakty, z ktĂłrymi kaĹźdy z nas, niezaleĹźnie od intencji, musi siÄ zmierzyÄ: w jaki sposĂłb je przeĹźyliĹmy? jakÄ
pozycjÄ zajÄliĹmy wobec nich? Nie mĂłwiÄ o tym po to, by czyniÄ wyrzuty, ale po to, by wszystko byĹo jasne. Ten kto pragnie kroczyÄ z jasnoĹciÄ
ku przeznaczeniu, przede wszystkim musi wiedzieÄ, czy postÄpuje naprzĂłd, czy teĹź nie, poniewaĹź dopĂłki pozostaje dwuznacznoĹÄ, nie pomagamy sobie. Fakt, Ĺźe Ruch albo Ĺźycie (poniewaĹź wiele razy to nie my decydujemy o rzeczywistoĹci, jak chciaĹaby prasa) rzuca nam wyzwanie, wzywa nas do udzielenia odpowiedzi. I kaĹźdy moĹźe w sobie zobaczyÄ â jest to bowiem prawdziwy rachunek sumienia â czy wziÄ
Ĺ pod uwagÄ fakty, czy teĹź pozostaĹ obojÄtny.
Fakty te przeĹźyliĹmy, stajÄ
c w obliczu pewnej propozycji. Ostatnie wybory mogliĹmy przeĹźyÄ podobnie jak wszystkie inne, tym razem powiedzieliĹmy sobie jednak: wybory sÄ
okazjÄ
do zweryfikowania wiary. Czy chociaĹźby w najmniejszym stopniu wziÄliĹmy pod uwagÄ tÄ propozycjÄ? PowiedzieliĹmy sobie: nie jedziemy do Rzymu po to, by wesprzeÄ PapieĹźa, ale by otrzymaÄ od niego wsparcie. Jak kaĹźdy z nas podjÄ
Ĺ to ryzyko w obliczu racji? UczestniczyliĹmy w rekolekcjach: jak? ByĹa proponowana SzkoĹa WspĂłlnoty: w jaki sposĂłb stanÄliĹmy wobec tej propozycji? Czy pomogliĹmy dotrzeÄ do SzkoĹy WspĂłlnoty kaĹźdemu, kto tego pragnÄ
Ĺ? A moĹźe raczej tylko utrudniliĹmy do niej dostÄp? ByĹa ona takÄ
wĹaĹnie propozycjÄ
: wolnÄ
, ale dla wszystkich. Czy kaĹźdy zinterpretowaĹ tÄ propozycjÄ zgodnie z wĹasnymi kryteriami (jak w przypadku wyborĂłw albo wyjazdu do Rzymu)? To jest nieuniknionoĹÄ faktĂłw, ktĂłra demaskuje moĹźliwoĹÄ pojawienia siÄ dwuznacznoĹci w naszym postÄpowaniu. Fakty sÄ
wyzwaniem rzuconym âjaâ, wyzwaniem, wobec ktĂłrego nie moĹźna kombinowaÄ. Czy rozpoznaliĹmy te fakty jako znak, ktĂłry odsyĹaĹ nas do czegoĹ wiÄcej, czy teĹź byĹy one tylko okazjÄ
do bawienia siÄ w interpretacje?
2. PoniewaĹź kaĹźdy z nas przeĹźyĹ to wszystko w taki czy inny sposĂłb, kaĹźdy moĹźe zweryfikowaÄ to, co siÄ staĹo; moĹźe spojrzeÄ na wĹasne Ĺźycie i zobaczyÄ, co siÄ staĹo, niezaleĹźnie od tego, jakÄ
podjÄ
Ĺ decyzjÄ. Czy miaĹy miejsce ponowne narodzinyâjaâ? To one sÄ
bowiem weryfikacjÄ
chrzeĹcijaĹskiego wydarzenia. To znaczy, jak na koniec tego roku postrzegam siebie? JakÄ
drogÄ przebyĹem? Jakie doĹwiadczenie ponownych narodzin zostaĹo mi dane? KaĹźdy z nas moĹźe zobaczyÄ bez cienia wÄ
tpliwoĹci w samym sobie â odpuszczajÄ
c sobie caĹe to gadanie (wybaczcie za sformuĹowanie) âfakty, fakty ponownych narodzin, ktĂłre dostrzegamy w tak wielu ludziach. Czy jako odpowiedzialni za poszczegĂłlne wspĂłlnoty uczestniczymy w tym czy nie?
3. ZmieniajÄ
ca wszystko miĹosierna miĹoĹÄ [caritas] Tajemnicy do kaĹźdego z nas zostaĹa nam naprawdÄ dana (i nie jest to ĹźadnÄ
oczywistoĹciÄ
) w historycznej ObecnoĹci. Charyzmat jest historycznÄ
ObecnoĹciÄ
, ktĂłra pozwala przezwyciÄĹźyÄ zagubienie. By jednak ObecnoĹÄ ta mogĹa przezwyciÄĹźyÄ zagubienie, trzeba pozwoliÄ siÄ zrodziÄ, w ten sposĂłb moĹźna dostrzec uĹźytecznoĹÄ wiary w Ĺźyciu. âPozwoliÄ siÄ zrodziÄâ oznacza, Ĺźe moje âjaâ budzi siÄ w pewnej relacji, w relacji z tÄ
historycznÄ
ObecnoĹciÄ
: dziĹ moĹźe siÄ to dokonaÄ tutaj, jutro gdzie indziej, to jednak jest metoda, zgodnie z ktĂłrÄ
Tajemnica naprawdÄ dziaĹa w pewien tajemniczy sposĂłb. Wszyscy mamy skĹonnoĹÄ do eliminowania tego zderzenia, a wĂłwczas alternatywÄ
dla tego, by pozwoliÄ siÄ zrodziÄ, jest przystanie na to, by zwyciÄĹźyĹ opĂłr. JeĹli jednak czĹowiek pozwala siÄ zrodziÄ, staje mu przed oczami to, dziÄki czemu dokonuje siÄ to zrodzenie: ObecnoĹÄ, ktĂłrÄ
napotyka, posiada takÄ
zdolnoĹÄ pochwytywania, Ĺźe nas zradza; wywoĹuje pewien wstrzÄ
s, ktĂłry jest zwyciÄstwem nad rozĹamem miÄdzy wiedzÄ
a wiarÄ
, poniewaĹź okazuje siÄ z coraz wiÄkszÄ
jasnoĹciÄ
, Ĺźe chrzeĹcijaĹska prawda jest wydarzeniem, ktĂłre ma miejsce w podmiocie. Zdumiewa to przede wszystkim nas; jest to coĹ tajemniczego, ale tak rzeczywistego, Ĺźe caĹe Ĺźycie jest okreĹlane przez to wydarzenie.
Dlatego wydarzenie siÄ nowego stworzenia nie jest owocem Ĺźadnych naszych usiĹowaĹ, ale wĹaĹnie ĹaskÄ
. Po czym to rozpoznaÄ?
4. Wydarzenie popycha nas do dziaĹania, to znaczy prowokuje caĹe âjaâ, w jego rozumnoĹci i wolnoĹci, pochwyca je i porusza, ponagla, dziÄki czemu dociera ono aĹź do osÄ
du. Wydarzenie nie pozostaje czymĹ wyĹÄ
cznie estetycznym czy teĹź dewocyjnym, ale wprawia w ruch caĹÄ
zdolnoĹÄ rozumu do tego, by dotrzeÄ do meritum sprawy wyborĂłw, pedofilii, pracy lub jakiegokolwiek innego aspektu rzeczywistoĹci. To wĹaĹnie pozwala nam wypowiadaÄ siÄ w odmienny sposĂłb, poniewaĹź tylko âjaâ poruszone przez to wydarzenie wchodzi w meritum spraw i je osÄ
dza. DwuznacznoĹÄ pozostaje tam, gdzie brakuje tej pracy. Oto zdanie Ojca ĹwiÄtego, ktĂłre powtarzam niemal kaĹźdego dnia, odkÄ
d je usĹyszaĹem: âWkĹad chrzeĹcijan jest decydujÄ
cy tylko wtedy, gdy sposĂłb, w jaki postrzega wiara, staje siÄ sposobem postrzegania rzeczywistoĹciâ (Benedykt XVI, z przemĂłwienia do uczestnikĂłw Posiedzenia Plenarnego Papieskiej Rady do spraw Ĺwieckich, 21 maja 2010 r.). Aby sposĂłb, w jaki postrzega wiara, staĹ siÄ sposobem postrzegania rzeczywistoĹci (co nie jest automatyczne), wydarzenie wiary musi rozbudziÄ caĹÄ
inteligencjÄ po to, by wejĹÄ w rzeczywistoĹÄ. W ten sposĂłb, z tÄ
otwartÄ
na oĹcieĹź inteligencjÄ
(poszerzonÄ
, jak powiedziaĹby Ojciec ĹwiÄty), mogÄ lepiej rozumieÄ rzeczywistoĹÄ, mogÄ wydawaÄ wĹaĹciwszy osÄ
d, wchodziÄ w meritum spraw.
Bez tego nasz wkĹad nie moĹźe byÄ decydujÄ
cy, poniewaĹź bÄdzie on taki, jak wkĹad wszystkich innych, tyle Ĺźe dokona siÄ z wiÄkszym sprytem i uporem, nie bÄdzie on jednak odmienny i dlatego nie bÄdzie decydujÄ
cy. Przyjaciele, fakt ten mĂłwi nam o tym, Ĺźe aby sposĂłb, w jaki postrzega wiara, staĹ siÄ sposobem postrzegania rzeczywistoĹci, potrzeba wychowania: o tym dawaĹ nam Ĺwiadectwo ksiÄ
dz Giussani, a rekolekcje Bractwa, w Ĺlad za ksiÄdzem Giussanim, zaproponowaĹy nam to ponownie, poniewaĹź rekolekcje sÄ
odpowiedziÄ
na rozĹam miÄdzy wiedzÄ
a wiarÄ
, miÄdzy sposobem, w jaki postrzega wiara, a naszym postrzeganiem rzeczywistoĹci (innymi sĹowy). Nie moĹźemy przezwyciÄĹźyÄ tego rozĹamu, jeĹli nie bÄdzie chrzeĹcijaĹskiego wydarzenia i jeĹli nie bÄdziemy gotowi na to, by za nim podÄ
ĹźaÄ, aĹź po osÄ
dzanie szczegĂłĹu. To czyni podmiot obecnoĹciÄ
, ze wzglÄdu na nowoĹÄ, jakÄ
on przynosi; nie ze wzglÄdu na nienaganny sposĂłb mĂłwienia, ale na nowoĹÄ w patrzeniu na rzeczywistoĹÄ.
Bez tego treĹÄ naszej mentalnoĹci pozostanie taka sama i nie wyĹoni siÄ nowe stworzenie, poniewaĹź podmiot nie moĹźe pozostawaÄ prawdziwym podmiotem w obliczu rzeczywistoĹci, jeĹli nie wejdzie w szczegóŠi jeĹli nie stanie siÄ powszechnym stanowiskiem kulturowym, w przeciwnym razie chrzeĹcijaĹstwo jest dewocjÄ
. Oznacza to, Ĺźe jeĹli chcemy mieÄ wkĹad, pomijajÄ
c nasze zdolnoĹci, musimy zadaÄ sobie pytanie, czy jesteĹmy gotowi na nawrĂłcenie, o ktĂłrym mĂłwiliĹmy na poczÄ
tku i do ktĂłrego Ojciec ĹwiÄty nas przyzywa na wszelkie sposoby. W tym trudnym momencie historii KoĹciĂłĹ, w swoim najwiÄkszym autorytecie, wzywa nas do tego nawrĂłcenia. MoglibyĹmy zredukowaÄ je moralnie, jeĹli charyzmat nie pomĂłgĹby nam naprawdÄ go zrozumieÄ w jego prawdziwym wymiarze, ktĂłry jest pierwotnym wymiarem Nowego Testamentu: przemiana mentalnoĹci, metanoia, przemiana nous [umysĹu].
Przyjaciele, to jest fascynujÄ
ca przygoda, w ktĂłrej jesteĹmy zanurzeni, a ten rok wĹaĹnie za sprawÄ
wszystkich faktĂłw, ktĂłre byĹy dla nas wyzwaniem, pozwoliĹ wyjĹÄ z ukrycia wielu dwuznacznoĹciom, a przez to zobaczyÄ, w jaki sposĂłb Tajemnica lituje siÄ nad nami. CzĹowiek moĹźe postrzegaÄ jako nieszczÄĹcie wszystko to, co wychodzi na jaw, albo teĹź uwaĹźaÄ to za ĹaskÄ, jak mĂłwi Ojciec ĹwiÄty: nawrĂłcenie jest ĹaskÄ
, poniewaĹź jest pokojem. W zaleĹźnoĹci od tego, jak powaĹźnie kaĹźdy z nas traktuje to wyzwanie, moĹźemy pomĂłc osÄ
dzaÄ â czy to na zakoĹczenie roku, czy to podczas wakacji â rĂłwnieĹź naszym przyjacioĹom w kaĹźdej wspĂłlnocie; moĹźemy stworzyÄ im odpowiednie warunki, daÄ wszystkim narzÄdzia do osÄ
dzania; do tego, by patrzeÄ, co siÄ wydarzyĹo, by ĹwiadomoĹÄ uczyniĹa krok do przodu, co interesuje przede wszystkim nas, nasze wspĂłlnoty. Tylko dziÄki temu nasza obecnoĹÄ w Ĺwiecie moĹźe byÄ decydujÄ
ca. |