Ślady, numer 3 / 2010 (maj / czerwiec) Ĺťycie CL. MĹodzieĹź Uczniowska
Twarze spragnione rzeczywistoĹci âZnosiÄ Ĺźycie to to samo, co umrzeÄâ â napisaĹa pewna dziewczyna do swojego nauczyciela. To tak, jakby krzyczaĹa: âChcÄ byÄ szczÄĹliwaâ. Ale czy moĹźna tak ĹźyÄ, po ludzku, w wieku szesnastu lat PostanowiliĹmy sprawdziÄ, co siÄ dzieje w Ĺwiecie uczniĂłw. Co odkryliĹmy? DziesiÄ
tki historii, faktĂłw, spojrzeĹ, pajÄczynÄ relacji, opowiadajÄ
cÄ
o mĹodych, ktĂłrzy zaczÄli braÄ na powaĹźnie swoje Ĺźycie. ZĚycie, ktĂłrym dla Stefano jest podrÄcznik do geografii, a dla Tatiany â ĹmierÄ przyjaciela. Oto relacja o pewnej przyjaĹşni, ktĂłra przywraca oddech Ĺźyciu. Paolo Perego
âPotrzebujemy osĂłb, ktĂłre wcielajÄ
w swoje Ĺźycie rzeczywistÄ
moĹźliwoĹÄ przeĹźywania dzisiaj Ĺźycia po ludzkuâ. âZnosiÄ Ĺźycie â to tak jakbym juĹź nie ĹźyĹa, a ĹmierÄ jest ostatniÄ
rzeczÄ
, jakiej pragnÄ â pisze Aida do swojego nauczyciela. â Ci, ktĂłrzy sÄ
blisko mnie, mĂłwiÄ
, Ĺźe nie mam na co narzekaÄ, mam przecieĹź wszystko, czego mi potrzeba... Gadanie! Czasem myĹlÄ, Ĺźe jestem wariatkÄ
, Ĺźe problem dotyczy tylko mnie i Ĺźe to owoc jakichĹ moich obsesjiâ. TakĹźe Paolo miaĹ wiele pytaĹ. ChciaĹ z kimĹ porozmawiaÄ o swoim Ĺźyciu, o sobie. Ale z tymi przyjaciĂłĹmi, z tym towarzystwem, ktĂłre ĹÄ
czyĹ alkohol i trawka, nie daĹo siÄ. MoĹźe lepiej byĹo nie wynajdywaÄ sobie zbyt wielu problemĂłw? Potem byĹo spotkanie âz dwiema niesamowitymi osobamiâ. Paolo wraca do przyjaciĂłĹ: âWidziaĹem, moĹźna ĹźyÄ inaczejâ. Reakcja? âSkoĹcz z tymi gĹupotami, filozofie!â. Droga jednak siÄ rozpoczÄĹa. Tak jak dla Marianny. Gdy po kilku latach zobaczyĹa siÄ z przyjaciĂłĹkÄ
i zapytaĹa: âJak siÄ masz?â, usĹyszaĹa: âJestem szczÄĹliwa, Ĺźe ĹźyjÄâ. Dziewczyna opowiedziaĹa jej o spotkanych przyjacioĹach, o tym, jak zmieniĹo siÄ jej Ĺźycie. Marianna milczy. A potem nagle mĂłwi: âChcÄ przebywaÄ z tobÄ
, z twoimi przyjaciĂłĹmi. ChcÄ dla mojego Ĺźycia tego, o czym mĂłwiszâ.
âNie jesteĹmy wariatamiâ. IstniejÄ
dziesiÄ
tki historii podobnych do tych, na ktĂłre natknÄliĹmy siÄ w czasie roku pracy spÄdzonym na âprzetrzÄ
saniuâ Ĺwiata mĹodzieĹźy GS [GioventĂš Studentesca â MĹodzieĹźy Uczniowskiej]. Listy i opowiadania o faktach, ktĂłre â wszystkie, od âbanalnoĹciâ godziny lekcyjnej po dramatycznoĹÄ Ĺmierci przyjaciela lub drogiej osoby â majÄ
wspĂłlny mianownik: to, co siÄ wydarza, moĹźna przeĹźywaÄ po ludzku. Po ludzku, traktujÄ
c siebie na powaĹźnie. Nawet gdy ma siÄ szesnaĹcie lat.
âAida, nie jesteĹ wariatkÄ
. Nie jesteĹmy wariatamiâ â mĂłwi ze sceny mediolaĹskiego Teatru Dal Verme Franco Nembrini, nauczyciel i odpowiedzialny za GS. W sali jest ponad tysiÄ
c uczniĂłw GS. Niedziela rano, 7 marca. To pierwsze z serii spotkaĹ na temat ksiÄ
Ĺźki ksiÄdza Giussaniego Czy moĹźna tak ĹźyÄ?. âTwoje pragnienie, nasze pragnienie jest tym, co podtrzymuje caĹe nasze Ĺźycie â mĂłwi Nembrini. â Chodzi o to, by znaleĹşÄ coĹ lub kogoĹ, kto niesie w sobie nadzwyczajnÄ
ludzkÄ
odmiennoĹÄ, ktĂłra ci odpowiadaâ. TysiÄ
c twarzy wlepionych w scenÄ w ciszy sĹucha czĹowieka, ktĂłry mĂłwi o sobie, ale jednoczeĹnie tak jakby mĂłwiĹ o nich: âByĹem w waszym wieku. W pewnym momencie zauwaĹźyĹem, Ĺźe wszystko, co robiĹem i co mi siÄ podobaĹo, nie wytrzymywaĹo. CzuĹem i widziaĹem, Ĺźe rzeczy ÂŤumierajÄ
Âť. CoĹ je poĹźeraĹo i zabieraĹo mi wszystkoâ â opowiada dalej. Potem byĹo spotkanie, Triduum w Rimini z mĹodzieĹźÄ
z GioventĂš Studentesca. ByĹ to poczÄ
tek lat 70-tych. âNie zrozumiaĹem wszystkiego, ale w nastÄpny czwartek wrĂłciĹem do ludzi z GS, ktĂłrzy pochodzili z mojego miasteczka. ByĹo to przeczucie, Ĺźe tam znajduje siÄ to, czego potrzebowaĹem: ÂŤPokaĹźcie mi toÂť â powiedziaĹemâ.
To samo przydarzyĹo siÄ Tatianie, licealistce z Mediolanu. SzkoĹa, przyjaciele, chĹopak. I ta dziwna profesorka, ktĂłra mĂłwi w klasie o szczÄĹciu, pragnieniu, sercu. O Bogu. Sprawy, ktĂłre na razie moĹźna odĹoĹźyÄ na bok. I nagle jej chĹopak ginie w wypadku. Po jakimĹ czasie pisze do swojej nauczycielki, ktĂłra nie zostawiĹa jej ani na chwilÄ: âTeraz ĹmierÄ jest dla mnie konkretnÄ
ObecnoĹciÄ
. Nie bojÄ siÄ zbyt duĹźego cierpienia, bo wiem, Ĺźe nawet jeĹli pÄknie mi serce, a oczy bÄdÄ
piekĹy z powodu wszystkich wylanych Ĺez, nie bÄdÄ sama. To jest pewnoĹÄ, ktĂłra umacnia mnie kaĹźdego dnia coraz bardziej. Jestem w Jego rÄkach. DziÄkujÄ za to, co robi Pani kaĹźdego dnia, wchodzÄ
c do naszej maĹej klasy: za to, Ĺźe Pani nas kocha. Tak, wiem, powie Pani, Ĺźe muszÄ podziÄkowaÄ Bogu. RobiÄ to nieustannieâ. Niedawno Tatiana poprosiĹa o chrzest.
Kiedy to, co siÄ wydarza, ma w sobie to wszystko, nie moĹźna siÄ juĹź bez tego obejĹÄ: âJesteĹmy Ĺakomi na rzeczywistoĹÄ, bÄdziemy z tego powodu mieÄ niestrawnoĹciâ â mĂłwiĹ Nembrini w teatrze Dal Verme. Ĺakoma na rzeczywistoĹÄ jest przyjaĹşĹ, ktĂłra zaczÄĹa ĹÄ
czyÄ niektĂłrych ludzi z róşnych miast, róşnych szkĂłĹ. Kilometry przebyte pociÄ
giem lub samochodem, czÄsto w towarzystwie nauczycieli rĂłwnie zafascynowanych co uczniowie, po to by odwiedziÄ kogoĹ tylko dlatego, Ĺźe âma takie samo pragnienie jak myâ. W ten sposĂłb z Abbiategrasso i z Mediolanu jedzie siÄ, by sobotnie wieczory spÄdziÄ w Cassano dâAdda, w Bergamo. . . MoĹźe doĹÄ
czÄ
ludzie z Cremy? MoĹźna wyruszyÄ z Romagnii, by spÄdziÄ jeden wieczĂłr w Bardonecchii na letnich wakacjach wspĂłlnoty, do ktĂłrej naleĹźy przyjaciel, po to tylko, by go zobaczyÄ, razem coĹ zaĹpiewaÄ. MoĹźna teĹź odwiedziÄ nowych przyjacióŠz Carrary, w Casa Rossa, gdzie kilka lat temu, praktycznie z niczego, powstaĹa wspĂłlnota. Kilometry przyjaĹşni, ktĂłra podtrzymuje Ĺźycie.
Przyjaciele Mariachiary. W ForlĂŹ na przykĹad jakiĹ czas temu, po to by mĂłc zaprosiÄ wszystkich znajomych, zorganizowano zabawÄ. âCzego pragnÄ od tego wieczoru?â â zastanawiaĹa siÄ Mariachiara. Potem przyszĹo jej do gĹowy zdanie przeczytane na Szkole WspĂłlnoty: âPotrzebujemy osĂłb, ktĂłre wcielajÄ
w swoje Ĺźycie rzeczywistÄ
moĹźliwoĹÄ przeĹźywania dzisiaj Ĺźycia po ludzku. . .â âChcÄ, by kaĹźdy, kto przyjdzie na zabawÄ, zobaczyĹ, Ĺźe odmieniĹ moje Ĺźycieâ. Zaczyna siÄ wysyĹanie maili, dzwonienie. Po caĹych WĹoszech. Do przyjacióŠpoznanych parÄ tygodni wczeĹniej na Meetingu. Potem zaproszenie skierowane do kolegĂłw z klasy i do swojej nauczycielki. âW ten sposĂłb zabawÄ tworzyĹam ja wraz z moimi przyjaciĂłĹmiâ. Przyjechali z Mediolanu, Udine, Palermo. . . Albo z Syrakuz, jak Agnese, ktĂłra po tym, jak poczÄ
tek roku przeĹźyĹa w roli âobserwatorkiâ, wieczĂłr spÄdzony w ForlĂŹ opisuje jako: âelektrowstrzÄ
s, ktĂłry przywrĂłciĹ mi oddech. Teraz kaĹźdego dnia, kiedy wchodzÄ do szkoĹy, kiedy siÄ uczÄ, z jasnoĹciÄ
rozpoznajÄ, Ĺźe wszystko jest dla mnie okazjÄ
. . .â
Mariachiara mĂłwiĹa o Meetingu. W czasie poprzedniej edycji licealiĹci zajÄli miejsce miÄdzy dwoma pawilonami. Nazwali je âPlacem Majakowskiegoâ. ByĹ to punkt spotkania dla wszystkich z GS z caĹych WĹoch, a takĹźe z wieloma goĹÄmi Meetingu, ktĂłrzy zatrzymywali siÄ po to, by daÄ siÄ âzamÄczyÄâ pytaniami mĹodych. Cleuza i Marcos Zerbini, ojciec Aldo Trento, John Waters. . . Tutaj takĹźe zrodziĹa siÄ przyjaźŠmiÄdzy Giannim, nauczycielem historii i filozofii w liceum w Abbiategrasso, odpowiedzialnym za GS, i MaddalenÄ
z Modeny. Przy jakiej okazji? Wystawy o poĹudniowoamerykaĹskich reducciones [redukcjach] oraz wydarzeniach zwiÄ
zanych z hiszpaĹskimi konkwistadorami: âCzego innego uczyĹam siÄ w szkole. Jaka jest prawda? SkÄ
d mogÄ wiedzieÄ, kto kĹamie?â â pyta Maddalena. Gianni rzuca jej wyzwanie: âPoszperaj w ksiÄ
Ĺźkach, poszukaj. Potem ciÄ odwiedzÄ i opowiesz mi, co znalazĹaĹâ. Trzy tygodnie później w Modenie jest trzysta osĂłb: âPotraktowaĹa na serio to wyzwanie â opowiada nauczyciel. â ZrobiĹa kawaĹ dobrej roboty. FascynujÄ
ce jest jednak to, Ĺźe na koniec miÄdzy obecnymi tam osobami wywiÄ
zaĹa siÄ burzliwa dyskusja o tym, co oznacza bardziej smakowaÄ Ĺźycie i pasjonowaÄ siÄ tym, co dzieje siÄ w szkoleâ.
Bitwy staczane poĹrĂłd szkolnych Ĺawek. Tyle pasji, Ĺźe trudno zamilknÄ
Ä w obliczu zdaĹ lub faktĂłw, ktĂłre kĹĂłcÄ
siÄ z tym, czego doĹwiadcza siÄ w tej przyjaĹşni. Stefano boryka siÄ ze stronicÄ
podrÄcznika do geografii. Akurat wtedy gdy Europejski TrybunaĹ Praw CzĹowieka wydaĹ orzeczenie w sprawie KrzyĹźa, czyta w nim, Ĺźe w Europie, w porĂłwnaniu z AmerykÄ
, ludzie âsÄ
bardziej uwaĹźni na toĹźsamoĹÄ kaĹźdego narodu oraz na odmienne tradycjeâ. Gdy w czasie przerwy miÄdzylekcyjnej wywiÄ
zaĹa siÄ dyskusja z nauczycielem, zauwaĹźa: âTo, co siÄ dzieje, krzyczy, Ĺźe jest inaczejâ â i dalej, wdaje siÄ w debatÄ. âNieĹşle mi siÄ ÂŤoberwaĹoÂťâ â mĂłwi potem, zadowolony, Ĺźe zabraĹ gĹos, zamiast tylko siÄ przyglÄ
daÄ. To samo przydarzyĹo siÄ Mario: precz z KrzyĹźem we wĹoskich szkoĹach. âDoszĹo do starcia z nauczycielem wĹoskiego (ateistÄ
i antyklerykaĹem). Mimo Ĺźe ÂŤdialektycznie rozĹoĹźyĹ mnie na ĹopatkiÂť, zaangaĹźowaĹem siÄ w sprawÄ do koĹca, zbierajÄ
c informacje i pytajÄ
c o opiniÄ nauczyciela prawa i religiiâ. Jest to nowy osÄ
d. I dotyczy wszystkiego, takĹźe nauki Noemi o Manzonim, ktĂłra po entuzjastycznym âspotkaniuâ z mediolaĹskim pisarzem (âczĹowiekiem takim, jak ja, z pragnieniami takimi jak mojeâ) zamierza z takÄ
samÄ
pasjÄ
uczyÄ siÄ trudniejszych przedmiotĂłw: âBo jeĹli sprawa skoĹczyĹaby siÄ na Manzonim, to ta odpowiednioĹÄ byĹaby bujdÄ
â. To samo dotyczy relacji z kolegami, na przykĹad Marco z jego nowÄ
przyjaciĂłĹkÄ
CeciliÄ
, politycznÄ
przeciwniczkÄ
z Rady Uczniowskiej jednej ze szkóŠw Pesaro. Nie wystarczaĹo mu opieczÄtowanie jej stemplem âwrĂłgâ, od ktĂłrego trzeba trzymaÄ siÄ z daleka. âTo jakby wyeliminowaÄ czÄĹÄ tego, co spotkaĹemâ. Tak jakby powiedzieÄ: âNie, jeĹli o niÄ
chodzi, to nie jest prawdaâ. âModliĹem siÄ o to, by mĂłc Go rozpoznaÄ takĹźe w relacji z niÄ
â. Pewnego razu, gdy Marco i jego przyjaciel Luca wsparli (jako jedyni) jakÄ
Ĺ jej inicjatywÄ, postanawiajÄ
c jej pomĂłc, Cecilia nie mogĹa tego pojÄ
Ä: âCo was to obchodzi? â Ty mnie obchodziszâ â odpowiedziaĹ Marco, wprawiajÄ
c jÄ
w jeszcze wiÄksze zdumienie.
Chiara z Rzymu opowiada o swoim koledze Raniero, nudziarzu pierwszej kategorii, ktĂłry jednak zawsze stawia mnĂłstwo pytaĹ. OdkÄ
d pamiÄta, rzuca on wyzwanie jej i jej kolegom z GS, zawsze: âZmusza nas do zachowania czujnoĹci, tak by nie pozwoliÄ niczemu umknÄ
Ä. ZarĂłwno po to, by obroniÄ swoje stanowisko, ale rĂłwnieĹź, aby przyzywaÄ siebie do tego, by nie pozostawaÄ biernym, by ryzykowaÄ wydawanie osÄ
du, dawanie racji wszystkiemuâ. âÂŤDlaczego ty, Riccardo i Adriano jesteĹcie tak wielkimi przyjaciĂłĹmi?Âť â zapytaĹ mnie jakiĹ czas temu, a teraz zaczynamy przyjaĹşniÄ siÄ takĹźe z nim, poniewaĹź waĹźne jest dla nas, by ĹźyÄ, by wszystko przeĹźywaÄâ. Historie, epizody i twarze, ktĂłre przybywajÄ
zewszÄ
d. Od Hassiny z Mediolanu, ktĂłra jest muzuĹmankÄ
, a GS spotkaĹa w Portofranco, po MariÄ TeresÄ z prowincji Matery, gdzie nie ma grupy GS, dlatego musi âzadowoliÄ siÄâ SzkoĹÄ
WspĂłlnoty dla dorosĹych; od Vittoria z Acqualagni w Marche, ktĂłrego kolega przejawia nadzwyczajne zainteresowanie, gdy czyta on w klasie ksiÄ
ĹźeczkÄ z rekolekcji CLU, po Marco z Bergamo, ktĂłry o swojej wielkiej przyjaĹşni z dwoma kolegami ze szkoĹy mĂłwi: âOcaliĹa mi Ĺźycieâ, i jest to tak bardzo prawdziwe, Ĺźe wszyscy w szkole sÄ
zafascynowani ich przemianÄ
oraz relacjÄ
miÄdzy nimi. . .
âTo oni sÄ
wydarzeniemâ. Odnosi siÄ wraĹźenie, Ĺźe na nowo odczytuje siÄ, znajdujÄ
ce doskonaĹe zastosowanie w praktyce, sĹowa ksiÄdza Giussaniego, ktĂłry w 1964 roku tĹumaczyĹ w krĂłtkim tekĹcie, czym jest GioventĂš Studentesca. Kiedy mĂłwiĹ o tym, Ĺźe konieczne jest, by Chrystusa moĹźna byĹo spotykaÄ w szkolnych salach âjako zasadÄ zdolnÄ
rozjaĹniÄ sumienia i problemyâ, jako coĹ, co popycha tego, kto Go spotyka âdo dziaĹania i odnajdywania speĹnienia siebie, jako KogoĹ, kto nie jest tak dziwny, Ĺźe nie moĹźna o nim rozmawiaÄ albo tak bardzo zapomniany, Ĺźe trzeba siÄ tego wstydziÄâ. MĂłwiĹ nastÄpnie, Ĺźe âsami uczniowie muszÄ
uczyniÄ chrzeĹcijaĹstwo obecnym i skutecznym w swoich Ĺrodowiskach. Czy to jednak nie oznacza moĹźe, Ĺźe obecnoĹÄ Chrystusa w szkole zaleĹźy od ich wspĂłlnotowego Ĺwiadectwa?â.
âTo oni sÄ
Wydarzeniemâ â powiedziaĹ Gianni Mereghetti, profesor z Abbiategrasso, o ktĂłrym wspominaliĹmy wczeĹniej. WidziaĹ, jak rodziĹa siÄ ta przyjaĹşĹ, ta nowa dynamika w Ĺwiecie GS. NaleĹźaĹ do motorĂłw tej grupki uczniĂłw i profesorĂłw, od ktĂłrych rok temu wszystko siÄ zaczÄĹo. âJest to perspektywa, ktĂłra dokonaĹa zupeĹnego przewrotu mojego sposobu bycia w klasieâ. Dzisiaj Gianni jest w trakcie dĹugiej rehabilitacji po usuniÄciu tÄtniaka mĂłzgu. By zrozumieÄ, jakÄ
drogÄ moĹźe przejĹÄ ten, na kogo patrzy siÄ jak na Wydarzenie, przeczytajcie list jednego z jego uczniĂłw, Jaio z GS, z klasy maturalnej, w ktĂłrym opowiada on rĂłwnieĹź o wielkiej przyjaĹşni z Giovannim. KtoĹ, kto patrzy na mĹodego czĹowieka w ten sposĂłb, jest dla niego ojcem. Gianni jest jednak tylko przykĹadem. MogliĹmy opowiedzieÄ o Valentinie, nauczycielce wĹoskiego z paĹstwowego liceum w Mediolanie. Jak w kaĹźdej klasie, rano Velentina sprawdza obecnoĹÄ. Nie wyczytuje jednak tylko uczniĂłw po imieniu, ale pyta ich, co u nich sĹychaÄ, prowokuje do myĹlenia. âWtedy jesteĹmy przyzywani do tego, by naprawdÄ spojrzeÄ sobie w twarz â opowiada jedna z jej uczennic, Giulia. â MoĹźemy zadaÄ wszystkie pytania, dotyczÄ
ce naszego istnienia, wszystkich naszych doĹwiadczeĹ: jesteĹmy wzywani do tego, by o sobie opowiadaÄâ. Valentina nie miaĹa Ĺźadnych oporĂłw, Ĺźeby zaprosiÄ wszystkich swoich uczniĂłw, by w ramach gestu charytatywnego w sobotÄ popoĹudniu odwiedzali starsze osoby. 23 na 25 osĂłb przyjÄĹo jej propozycjÄ. TÄ samÄ
pasjÄ ma w sobie Matteo, ktĂłry uczy w prywatnym liceum w Bergamo, dlatego kaĹźdy pomysĹ rodzÄ
cy siÄ w gĹowach jego uczniĂłw w czasie lekcji czy to historii, czy filozofii, staje siÄ okazjÄ
do pracy i nauki, czasem nawet do spotkania z kimĹ, kto moĹźe pomĂłc im w pogĹÄbieniu zagadnienia. Setki imion osĂłb, z caĹych WĹoch, ktĂłre w taki sposĂłb prowadzÄ
lekcje, przebywajÄ
z uczniami: Alberto, Cinetta, Laura, Raffaella. . . Taki byĹ takĹźe ksiÄ
dz Giorgio Pontiggia, przez wiele lat odpowiedzialny za GS, za rzeczywistoĹÄ, ktĂłrej poĹwiÄciĹ ponad poĹowÄ swojego Ĺźycia. Do samej Ĺmierci, ktĂłra miaĹa miejsce w paĹşdzierniku ubiegĹego roku. Wielu z tych nauczycieli to âdzieciâ ksiÄdza Giorgio.
Kto odpowie na pustkÄ? âZnosiÄ Ĺźycie to tak jakby umrzeÄ, ostatnia rzecz, ktĂłrej pragnÄâ â pisaĹa do Nembriniego tamta dziewczyna. W Portofranco jeden z chĹopcĂłw chodzi do klasy z dziewczynÄ
, ktĂłra mĂłwi: âCokolwiek robiÄ, nigdy nie jestem naprawdÄ szczÄĹliwa. Tak jakbym czuĹa w Ĺrodku pustkÄ, z powodu ktĂłrej nie jestem w peĹni zadowolona. Nie mam ochoty na robienie czegokolwiekâ. Kolega obok patrzy na niÄ
i z ironiÄ
w gĹosie mĂłwi: âCzemu siÄ nie zabijesz?â. Sofia siedzi naprzeciwko nich. PrzyszĹa na gest charytatywny, nie ma jednak nikogo, komu moĹźna by pomĂłc, uczy siÄ wiÄc na swoje zajÄcia. Pochyla gĹowÄ nad ksiÄ
ĹźkÄ
, ale te podsĹuchane sĹowa sÄ
jak uderzenie kamieniem: âPrzepraszam, Ĺźe wam przerwÄ, ale nie mogĹam siÄ powstrzymaÄ, Ĺźeby nie sĹuchaÄ tego, co mĂłwicie. Ja rĂłwnieĹź czasem czujÄ niezadowolenie, znalazĹam jednak grupÄ przyjaciĂłĹ, ktĂłrzy pomagajÄ
mi nie lekcewaĹźyÄ pustki, ktĂłrÄ
czÄsto w sobie czujÄ. Przy nich nie wstydzÄ siÄ tego skrÄpowania. ChciaĹabym, ĹźebyĹcie ich poznaliâ. Jaka byĹa reakcja? Zdumienie. I zainteresowanie. ZaczynajÄ
rozmowÄ: kim jesteĹ? czego siÄ uczysz?. . . Potem siÄ ĹźegnajÄ
: âA wiÄc siÄ zobaczymy? â Tak, wkrĂłtceâ. |