Menu strony Strona główna Śladów
   
Ślady > Archiwum > 2010 > maj / czerwiec

Ślady, numer 3 / 2010 (maj / czerwiec)

Smoleńsk

Wielkie poruszenie serca

10 kwietnia 2010


Nie sposób było przejść obojętnie wobec wydarzeń z 10 kwietnia. Zwłaszcza nam, wychowankom księdza Giussaniego, który uczy nas z uwagą patrzeć na rzeczywistość oraz osądzać wszystko to, co wydarza się wokół. Oto niektóre z listów nadesłanych przez naszych przyjaciół tuż po katastrofie pod Smoleńskiem.


BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI!
Przeżywałem wraz z moim narodem wyjątkowe rekolekcje na oczach całego świata. Jakby tych wielkopostnych było za mało... Przeżywałem podobne przed pięcioma laty, kiedy żegnaliśmy ukochanego Jana Pawła II, papieża wywodzącego się z naszego narodu. Teraz opłakuję tak wielu naszych Rodaków – i tych z Katynia, i tych spod Smoleńska. Tragedia dodana do tragedii... Czy to cena tego, aby prawda o bestialskim wymordowaniu tysięcy naszych rodaków była lepiej znana światu? To i wiele innych pytań pozostanie zapewne bez odpowiedzi.

Od tego wszystkiego ważniejsze jest jednak to, jak ja sam odczytuję te fakty: czy staję się świadkiem Prawdy? czy dojrzewam w tych dniach do dawania świadectwa? Mężnego świadectwa. Takie świadectwo może płynąć jedynie z mocnej wiary w Boga żywego, bo zmartwychwstałego. Tragizm śmierci zniknął wraz ze zmartwychwstaniem Chrystusa. Wierzę, że śmierć nie ma ostatniego słowa na temat mojego życia. Skoro On żyje, bo zmartwychwstał, to i ja żyć będę. Ta prawda jest największą pociechą, może opromienić wszystko, bo Bóg podarował mi wielu przyjaciół, pozwolił spotkać przekonujących świadków swojej obecności, abym wzrastał w wierze i miłości do Niego. Umacniało i umacnia mnie (nas) świadectwo wiary księdza Giussaniego, księdza Carróna, a teraz księdza Jurka, który w dzień pogrzebu swojego ojca dowiedział się o wypadku pod Smoleńskiem. Szkoła Wspólnoty, oparta na jego słowach-świadectwie, stała się pomocną naszej wspólnocie w osądzie płynącym z wiary, który skierowuje na właściwe tory nasze myślenie i pozwala nie zatrzymywać się jedynie na medialnym szumie.

Gromadziliśmy się i nadal gromadzimy na placach, w miejscach pamięci, w świątyniach, przy trumnach bliskich osób, aby wspólnie się modlić i nieść sobie nawzajem słowa otuchy. Słucham uważnie słów naszych pasterzy, Episkopatu Polski. Osobiście staram się być tam, gdzie jest to możliwe i gdzie podpowiada mi serce. W piątkowy wieczór uczestniczyłem we Mszy św. w Warszawie za świętej pamięci Ryszarda Kaczorowskiego pod przewodnictwem arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego. Modliliśmy się wraz z przedstawicielami naszego miasta, z którego pochodził ostatni prezydent na uchodźstwie. Przeżywaliśmy razem (w grupie Komunii i Wyzwolenia) pogrzeb prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki oraz zmarłych w katastrofie mieszkańców Białegostoku: świętej pamięci Krzysztofa Putry, wicemarszałka Sejmu (osierocił on ośmioro dzieci, z których dwoje ochrzciłem), Justyny Moniuszko, młodej stewardesy (pochodzącej z parafii, w której pracowałem na początku kapłaństwa). Z alumnami naszego seminarium udaliśmy się na pogrzeb świętej pamięci księdza Ryszarda Rumianka, rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (nasze Seminarium Duchowne jest afiliowane do UKSW). Ci zmarli oraz ich bliscy potrzebują teraz najbardziej naszej modlitwy i obecności.

Umacniajmy się więc nawzajem świadectwem wiary. Rekolekcje narodowe trwają. Jak ważne są słowa Dobrej Nowiny, głoszenie orędzia zbawienia, tak rodzi się i żyje wiara. Nie możemy zmarnować tak wyjątkowej okazji! Trwajmy razem w Chrystusie. Uczyńmy naszymi słowa wypowiedziane przez Benedykta XVI w Kolonii – pozwólmy Chrystusowi, aby nas zaskoczył! Oddajmy Mu prawo mówienia do nas. Otwórzmy drzwi naszej wolności Jego miłosiernej miłości, aby ludzie doświadczyli jej w Kościele. Kto bowiem odkrył Chrystusa, musi prowadzić do Niego innych. Nie można zatrzymać dla siebie ogromnej radości wiary i bycia chrześcijaninem – człowiekiem-prorokiem mówiącym o Bogu słowami i sobą, zwłaszcza kiedy świat współczesny dziwnie o Bogu zapomniał. I należy wołać: nie można żyć w ten sposób, naprawdę: nie można! Pozostaję Wam wszystkim bliski.

ks. Adam, Białystok

 


PRAGNIENIE BYCIA RAZEM
Drodzy Przyjaciele, chciałbym podzielić się z Wami moimi refleksjami w związku z katastrofą pod Smoleńskiem.

Wiadomość o tym zdarzeniu dotarła do mnie telefonicznie. Po jej otrzymaniu od razu zasiadłem przed telewizorem, skąd na bieżąco napływały informacje. Od samego początku wydarzenie to kojarzyło mi się głównie z polityką i stanem naszego państwa. Jako że interesuję się sytuacją Polski, niewyobrażalne było dla mnie, że w jednej katastrofie ginie Głowa Państwa, większość dowódców sił zbrojnych, parlamentarzyści, prezesi ważnych instytucji, członkowie stowarzyszeń, duchowni, a wraz z nimi wiele innych osób. Jest to wydarzenie, które nie miało chyba dotychczas precedensu na świecie.

Dlatego pojawiło się we mnie pragnienie bycia w tym czasie razem z innymi Polakami. Gdy biskupi poinformowali o Mszach św. w intencji ofiar, wiedziałem, że muszę być w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, gdzie miała zostać odprawiona jedna z tych Mszy. Poszliśmy na nią z żoną i oboje z wielkim wzruszeniem słuchaliśmy hymnu Polski na rozpoczęcie uroczystości, odczytanej listy ofiar oraz homilii kardynała Józefa Glempa o nadziei chrześcijańskiej. O nadziei, która trwa we mnie cały czas. Zwłaszcza za sprawą tego, że pragnienia bycia razem doświadczali również inni: tłum ludzi przed katedrą, tłum pod Pałacem Prezydenckim, zaangażowani harcerze. Świadczyła o tym również postawa przedstawicieli innych państw, którzy przesyłali kondolencje, jednocząc się z naszym narodem. A wszystko to komentowane było spokojnie przez wyciszone media.

Czymś wspaniałym i bardzo budującym była dla mnie Szkoła Wspólnoty w tygodniu żałoby narodowej. Świadectwa osób poruszonych tą katastrofą tak jak ja, zwrócenie uwagi na wymiar religijny tego zdarzenia oraz późniejsza dyskusja.

Dodatkowym, ważnym dla mnie momentem, była Msza św. i uroczystości państwowe przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Spotkaliśmy się tam w gronie przyjaciół z Ruchu. Wspólne przeżycie tego momentu czy to na Szkole Wspólnoty, czy to przy Grobie Nieznanego Żołnierza było dla mnie jednym z najważniejszych momentów w tym czasie. Dziękuję za Waszą obecność.

Piotr, Warszawa



PRZYWOŁANIE DO CZUWANIA
Drodzy Przyjaciele w Chrystusie, jestem wdzięczny Panu Bogu za Was – przyjaciół, dzięki którym moje serce jest wychowywane do samodzielnego osądu. Media piszą i pokazują to, co chcą. Ksiądz Giussani natomiast uczył nas, że to ja mam osądzić to, co się wydarza, bo Pan Bóg dał mi wszystko, abym mógł to robić.

Jestem wdzięczny przyjaciołom z Krakowa, z którymi mogłem przeżyć na krakowskim Rynku Mszę św. pogrzebową pary prezydenckiej – świętej pamięci Lecha i Marii Kaczyńskich – niepowtarzalną, piękną i dającą prawdziwą nadzieję, że „Jeszcze Polska nie zginęła...”. Byliśmy tuż pod Bazyliką Mariacką oraz przy trasie przejścia konduktu. Przeżyłem niesamowitą lekcję historii i patriotyzmu, piękną – pomimo tragicznych okoliczności. Piękną, bo pomimo smutku z powodu pożegnania tych, którzy odeszli, przebijało z niej delikatne, ale jakże pewne światło nadziei, którą daje nam Zmartwychwstały i Miłosierny Chrystus.

Jestem wdzięczny za to, że mogłem to wydarzenie przeżywać w gronie przyjaciół, na wspólnej modlitwie, czuwaniu, rozmawiając i dzieląc się z nimi jabłkiem, krakersem, czekoladą czy łykiem wody. Spędziliśmy razem dziesięć godzin w gęstym tłumie naszych rodaków, pod niebem, z którego lał się żar. I nie był to sentyment, bo dzięki charyzmatowi, który nas połączył, to wydarzenie trwa.

Tydzień wcześniej spotkaliśmy się na pogrzebie świętej pamięci ojca księdza Jurka, kilka dni potem – na rekolekcjach. Wkrótce spotkamy się na wakacjach, i tak dalej, i tak dalej... aż do śmierci, tu na tym świecie...

Dziękuję za Wasze świadectwa i Wasze spojrzenie – szczególnie tych z Was, którzy dzielą się własnym doświadczeniem. To mi pomaga w mojej drodze; potrzebuję tych świadectw, aby Waszymi oczyma patrzeć inaczej na swoje życie.

Ostatnie wydarzenia, jak zauważyła Agnieszka, Marcin i inni spośród Was, są dla mnie także konkretnym przywołaniem do przypatrzenia się sobie i naszemu narodowi. Agnieszka Szular napisała: „Czuwanie to dla mnie trzeźwy umysł, słuchanie, pamięć o Chrystusie w sumiennym spełnianiu obowiązków stanu, praca i zaangażowanie w służbę Bogu i Ojczyźnie, na przykład poprzez poznawanie kultury i dziejów naszej drogiej Ojczyzny”. Rozumiem to tak samo, z tym że to „czuwanie” to konkretnie każdy dzień mojego życia, do którego czuję się wezwany. Odczuwam pragnienie gorliwej modlitwy do Ducha Świętego, potrzebuję Jego łaski, abym i ja mógł stawiać pewne kroki.

Na koniec chciałbym zaproponować Wam lekturę wiersza, który był czytany podczas relacji TVP z uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie. Został on napisany tuż po katastrofie pod Smoleńskiem, jego treść bardzo mnie poruszyła; niektórzy z Was pewnie go znają.

Leszek Długosz
Modlitwa za Nich


Boże daj siłę, pozwól wierzyć
Że ćwierć sekundy, i mniej jeszcze
Wcześniej choć i najmniejsze mgnienie
Zdążył tam Anioł miłosierny
Twój posłaniec
Osłonił Ich swym skrzydłem, wyrwał
Uniósł i przygarnął
Zanim runęli

Bo nie umiera tu na Ziemi
Duch sprawiedliwy, Wola prawa
Miłość czysta

Dla takiej wiary daj moc Panie
Że tam upadła w lesie katyńskim
Materia roztrzaskana tylko
A byli wzięci
Do Arki Twego Miłosierdzia
– Są ocaleni

Istoto licha
Lepianko człowiecza marna... wierzysz tak?
– Wierzę Panie


Miłosz, Wrocław



PRZYJĄĆ ŚWIADECTWO
Drogi księże Juliánie, treść i całe wydarzenie ostatnich rekolekcji Bractwa odpowiadały bardzo temu, co przeżywałem i co mi się ostatnio wydarzyło. Dwa tygodnie przed rekolekcjami miała miejsce katastrofa samolotu Prezydenta Polski, lecącego na obchody 70-lecia zbrodni katyńskiej. To bolesne wydarzenie obudziło we mnie wiele pytań i wywołało poruszenie w moim narodzie. Widziałem ludzi, którzy gromadzili się w miejscach związanych z ofiarami katastrofy, modlili się, dawali wyraz wielkiemu poruszeniu serca, gotowi spędzić nawet czternaście godzin w kolejce po to, by oddać cześć zmarłej parze prezydenckiej.

Ta dramatyczna sytuacja usunęła pewną obcość między ludźmi. Miałem wiele okazji do rozmów czy to z kolegami z pracy, czy to z klientami albo ze znajomymi, podczas których mogliśmy w sposób prosty poruszyć istotne dla naszego życia sprawy. Oprócz pięknych świadectw człowieczeństwa dało się w nich także zaobserwować próby cenzurowania tego, co się działo, pewnego dyskredytowania przez „mądrych tego świata” poruszenia wśród zwykłych ludzi. Również sam sposób prowadzenia śledztwa w sprawie wypadku oraz wiele niedomówień wprowadzało (i nadal wprowadza) pewne zamieszanie.

Wśród przyjaciół z Ruchu szukaliśmy siebie od razu, aby razem stawiać pytania: co to wszystko znaczy dla mnie? o co chodzi? co Bóg chce nam przez to powiedzieć? Oprócz nich rodziło się wiele, wiele innych. Znaczące dla nas było to, iż wypadek miał miejsce w okresie wielkanocnym, w wigilię święta Bożego Miłosierdzia, podobnie jak pięć lat temu śmierć papieża Jana Pawła II. Niezwykle wyraziste na początku rekolekcji było dla mnie przypomnienie o tym, że „zmartwychwstanie Chrystusa jest wydarzeniem, które panuje nad historią. Nie może go przekreślić nawet całe morze zła. To wydarzenie zmartwychwstania jest źródłem całej naszej nadziei”. Za sprawą poprzedzającego rekolekcje zdarzenia spod Smoleńska dotarło do mnie szczególnie silnie przesłanie dwóch pierwszych punktów rekolekcyjnych rozważań, które dotyczyły prowokacji rzeczywistości stającej się znakiem. Za pośrednictwem tego ekstremalnego znaku, jakim była ta niespodziewana śmierć tylu ważnych osób, doświadczyłem i wciąż doświadczam prowokacji, która otwiera moje „ja”. Czuję, że nie mogę żyć tak jak wcześniej, że nie sposób ślizgać się po powierzchni życia i zatrzymywać na banale. W każdym spotkaniu i rozmowie staram się dostrzegać szansę dawaną mojej osobie, szansę, aby komunikować o tym, co mi się przytrafiło, i nie uciekać w tchórzostwo, jak mi się to wielokrotnie wcześniej zdarzało. Odnajduję to osobiste przeżycie w treści przedpołudniowej lekcji, w jej czwartym punkcie, poświęconym człowieczeństwu w działaniu. Przyznam jednak, że wciąż żywe pozostaje we mnie pytanie o znaczenie wcześniejszego passusu, w którym rozważałeś dialog Nikodema z Jezusem. W odpowiedzi na pytanie Nikodema: „Jak to może się wydarzyć, żeby starzec narodził się na nowo?”, Chrystus odpowiada: „Przyjmując Moje świadectwo”. Czuję, że nadal w moim życiu zbyt szybko i łatwo przechodzę nad tym świadectwem do porządku dziennego. Co znaczy konkretnie w codzienności mojego życia PRZYJMOWANIE PRZEZE MNIE Jego świadectwa? Noszę to pytanie w sobie i wierzę, że podążając wiernie drogą podarowanego mi charyzmatu, znajdę i zrozumiem odpowiedź.

Dziękuję za czas rekolekcji.

Piotr, Warszawa




WOŁANIE O PRAWDĘ
Drogi księże Juliánie, chciałabym opowiedzieć Ci o wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce w ostatnich tygodniach, a które poruszyły mnie dogłębnie. 10 kwietnia 2010 roku Polska straciła Prezydenta oraz wielu wartościowych polityków, dowódców armii, obywateli. Dlaczego jest dla mnie to tak poruszające? Lech Kaczyński przez pięć lat swojej prezydentury świadczył o tym, że hasło wypisywane od wieków na proporcach: „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest nadal aktualne, że można żyć, walcząc o Prawdę. Z tego powodu był prześladowany przez media, wytykany przez polityków jako osoba, która nie idzie z duchem czasu, konserwatywna. On nie przejmował się jednak tym brakiem popularności, ale konsekwentnie uczył Polaków miłości do Ojczyzny oraz do jej historii.

Zginął w drodze do Katynia, miejsca szczególnego dla polskiej historii – miejsca, w którym w 1940 roku doszło do ludobójstwa. Z rozkazu NKWD (Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR) rozstrzelano tysiące polskich żołnierzy, którzy odmówili współpracy z komunistycznymi organami państwowymi Rosji. Kilka lat po tej zbrodni, doły z ciałami zostały odkopane przez wojska niemieckie. Po II wojnie światowej Związek Radziecki zaprzeczył, iż to z rozkazu jego przywódców dokonano tego mordu, zrzucając winę na Niemców. To kłamstwo historyczne obowiązywało w polskich i radzieckich podręcznikach do historii przez kilkadziesiąt lat. W Polsce rodziny zamordowanych przekazywały następnym pokoleniom prawdę o tym wydarzeniu, za co niejednokrotnie były prześladowane przez władze Polski Ludowej.

Prezydent Kaczyński był jednym z niewielu polityków, którzy otwarcie mówili o tym, że między Polską a Rosją tak długo nie nastaną przyjazne stosunki, jak długo w polsko-rosyjskich relacjach obecne będzie historyczne kłamstwo. Prezydent leciał do Katynia po to, by po raz kolejny przypomnieć prawdę o tym miejscu sprzed 70 lat.

Dlaczego śmierć Prezydenta jest tak poruszająca dla mnie osobiście? Przyjaciele z Ruchu, z którymi przeżywałam tę narodową tragedię oraz uczestniczyłam w pogrzebie pary prezydenckiej, pomogli mi zrozumieć i doświadczyć znaczenia prawdy w moim życiu, znaczenia troski o dobro ojczyzny. Zaraz po wypadku spotkaliśmy się, aby razem się modlić, pójść na Mszę św. i porozmawiać o tym, co czeka Polskę. Razem udaliśmy na pogrzeb pary prezydenckiej, by wraz z całym narodem powiedzieć: „Dziękujemy Ci, Boże, za tych ludzi” oraz zaśpiewać polską pieśń z 1816 roku:

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją otaczał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które przygnębić ją miały.
Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę, wolną pobłogosław, Panie!


Przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi to wołanie wydaje się jeszcze głośniejsze, wołanie o Prawdę i sprawiedliwość w Polsce.

Anna, Kraków




COŚ NAPRAWDĘ TAJEMNICZEGO
Witajcie polscy Przyjaciele, z telewizyjnych wiadomości dowiedzieliśmy się o tragedii, która dotknęła Wasz kraj. Nie jest łatwo zrozumieć, dlaczego tak wielu Waszych polityków, dowódców wojskowych i  ważnych postaci życia społecznego tak nagle straciło życie – to naprawdę coś tajemniczego. Jesteśmy z Wami i mamy nadzieję, że coś nowego i wielkiego może wyniknąć z tej tragedii, pozornie bezsensownej.

Kiedy kilka lat temu jeden z naszych przyjaciół zmarł nagle podczas wycieczki łodzią po jeziorze, uderzyły mnie słowa, które ksiądz Giussani napisał wtedy w związku z tym, co się stało. Myślę, że mogą one Wam teraz pomóc: „Bóg, który wszystko stworzył, żąda wszystkiego od tych, których wybiera, aby urzeczywistniło się Jego tajemnicze panowanie nad światem, który tak bardzo do nas nie należy, że może wydawać nam się tylko chaosem. Dlatego błagajmy Najświętszą Maryję Pannę o Jej uległą dyspozycyjność w obliczu rzeczy nieprzewidywalnych, które wkraczają w nasze życie”.

Do zobaczenia wkrótce, ściskam Was mocno,

Cecco


Polska strona Ruchu CL   |   Kontakt z redakcją