Ślady
>
Archiwum
>
2007
>
wrzesieĹ / paĹşdziernik
|
||
Ślady, numer 5 / 2007 (wrzesieĹ / paĹşdziernik) Listy Prowokacja Ĺźycia i inne... Prowokacja Ĺźycia Drogi Julian. Czasem sprowadzamy Wydarzenie do pewnego scenariusza. Scenariusza tak dociekliwego i szczegĂłĹowego, Ĺźe moĹźe osĹabiÄ dramat wolnoĹci. Inaczej staĹo siÄ podczas MiÄdzynarodowego Spotkania Odpowiedzialnych, kiedy Wydarzenie miaĹem przed sobÄ . DziaĹo siÄ. DziÄki Twojemu Ĺwiadectwu i wypowiedziom wielu innych osĂłb, ktĂłre z wielkÄ ĹwieĹźoĹciÄ i gĹÄbokim zaangaĹźowaniem podejmujÄ swoje czĹowieczeĹstwo, Wydarzenie ukazaĹo mi moje ubĂłstwo i moje trudnoĹci. Tym, co najbardziej mnie zaskoczyĹo byĹo uĹwiadomienie sobie, Ĺźe to ja sam patrzÄ na tajemnicÄ tego, co siÄ wydarza i wzruszam siÄ. Poruszone jest moje âjaâ, ktĂłre w cudowny sposĂłb uwolnione zostaje z tysiÄ ca problemĂłw i odzyskuje wĹaĹciwÄ postawÄ, aby mĂłc stawiÄ im czoĹa. To jest wĹaĹnie religijnoĹÄ, ktĂłrej nas uczysz mĂłwiÄ c, aby nie byĹa jedynie wprowadzeniem do rzeczywistoĹci, ale sposobem bycia w niej. DziÄkujÄ Ci za wytrwaĹoĹÄ i cierpliwoĹÄ, za to, Ĺźe w tak niezwykĹy sposĂłb jesteĹ âprowokacjÄ Ĺźycia do pĂłjĹcia zaâ, ktĂłrÄ 30 lat temu w Viterbo ks. Giussani wskazaĹ jako pierwszy krok do wychowania. DziÄkujÄ takĹźe wszystkim, z ktĂłrymi siedziaĹem przy stole, z ktĂłrymi piĹem kawÄ, zamieniĹem kilka sĹĂłw, dziÄkujÄ tym, ktĂłrzy opowiadali mi o swoim Ĺźyciu. DziÄki tym osobom mocniej poczuĹem pewnoĹÄ ObecnoĹci. A ObecnoĹÄ ta pochwyciĹa mnie bardziej, niĹź jestem w stanie to zrozumieÄ. To jest piÄkno, ktĂłre siÄ wydarza, poniewaĹź istnieje! Gianni, Abbiategrasso
SpeĹnione oczekiwanie NajdroĹźszy KsiÄĹźe Julian. WciÄ Ĺź pozostajÄ pod wraĹźeniem spÄdzonych razem, peĹnych entuzjazmu chwil w La Thulie. Podczas zaledwie czterech dni MiÄdzynarodowego Spotkania Odpowiedzialnych tak wiele siÄ wydarzyĹo. ByĹy spotkania i przyjaĹşnie z osobami z innych kontynentĂłw, prawdziwe historie, wspĂłlne Ĺpiewy, inicjatywy tworzenia miast bliĹşniaczych (na przykĹad, jak ta dotyczÄ ca CdO Branza i CdO Kenia). Codziennie myĹlaĹem o tych wszystkich wydarzeniach, aby nie umknÄĹy mi z pamiÄci, dlatego teĹź systematycznie opisywaĹem je na marginesie notatek sporzÄ dzanych podczas spotkaĹ. ChciaĹem dobrze zapamiÄtaÄ kaĹźdy szczegĂłĹ, aby umieÄ dokĹadnie o wszystkim opowiedzieÄ mojej Ĺźonie i przyjacioĹom. Wielkie oczekiwanie, z ktĂłrym wyruszyĹem z domu, zostaĹo speĹnione. To, z czym siÄ spotkaĹem wrÄcz je przerosĹo. DziĹ wielka jest moja wdziÄcznoĹÄ za to, Ĺźe mogĹem tam byÄ. To prawda, Ĺźe Tajemnica odpowiada zawsze w bardzo obfity sposĂłb, jeĹźeli tylko znajdzie otwarte i wierne serce, dla ktĂłrego nic nie jest oczywiste i z gĂłry przesÄ dzone. WracajÄ c wczoraj po poĹudniu do domu musiaĹem zaprosiÄ do siebie moich przyjacióŠz Bractwa, aby opowiedzieÄ im o tym, co w najgĹÄbszy sposĂłb mnie poruszyĹo. DziÄki temu choÄ trochÄ zrozumiaĹem, na czym polega misja. Alberto
Dar chrztu Drogi CarrĂłn. Jestem AlbankÄ i mieszkam w Grecji. W tym roku w swoim Ĺźyciu wydarzyĹo siÄ coĹ naprawdÄ szczegĂłlnego. ZostaĹy ochrzczone moje dzieci, o czym wczeĹniej trudno mi byĹo nawet pomarzyÄ, gdyĹź mĂłj mÄ Ĺź jest muzuĹmaninem. StaĹo siÄ to dziÄki spotkaniu z przyjaĹşniÄ Chrystusa uobecnionÄ w konkretnej twarzy osoby przynaleĹźÄ cej do waszego, a dziĹ takĹźe mojego Ruchu. JuĹź z samej natury jestem i zawsze byĹam optymistkÄ , ale w pewnym momencie mojego Ĺźycia, z powodu wielkiego trudu, jaki musiaĹam podejmowaÄ kaĹźdego dnia, zaczÄĹo mi tego optymizmu brakowaÄ. Mimo wszystko nie poddawaĹam siÄ. Pewnego razu, uczestniczÄ c we Mszy ĹwiÄtej, byĹam bardzo smutna. ProsiĹam Pana o wskazanie mi drogi, o jakiĹ znak Jego obecnoĹci. Po Mszy podeszĹa do mnie kobieta i spytaĹa, jak mam na imiÄ i skÄ d pochodzÄ. PoruszyĹo mnie jej spojrzenie, sposĂłb w jaki na mnie patrzyĹa i to, jak do mnie mĂłwiĹa. ByĹo to spojrzenie caĹkowicie dla mnie nowe i inne od tych, ktĂłre do tej pory widziaĹam. Od tamtego spotkania zaczÄĹyĹmy siÄ bliĹźej poznawaÄ i wspĂłĹdzieliÄ naszÄ codziennoĹÄ. Fakt ten wniĂłsĹ w moje Ĺźycie wielkÄ zmianÄ, ktĂłrÄ zauwaĹźyĹ takĹźe mĂłj mÄ Ĺź. ZmieniĹ siÄ bowiem sposĂłb w jaki patrzyĹam na niego i jak zachowywaĹam siÄ w ogĂłle. I w koĹcu on sam zaczÄ Ĺ uczestniczyÄ w tej przyjaĹşni, a ktĂłregoĹ dnia powiedziaĹ do mnie: âWiem, Ĺźe pragniesz ochrzciÄ nasze dzieci i czekasz na moje pozwolenie. Ja siÄ zgadzam, wybierz wiÄc datÄ chrztuâ. Przez chwilÄ staĹam osĹupiaĹa, po czym spytaĹam go: âDlaczego siÄ zgadzasz?â MÄ Ĺź spojrzaĹ na mnie i odpowiedziaĹ: âDroga, ktĂłrÄ teraz idziemy wnosi do naszego domu ĹwiatĹo, a to jest to, czego ja od dawna pragnÄ Ĺem!â. DziĹ wiem, Ĺźe kiedy tylko rozpoznamy Chrystusa w naszym Ĺźyciu, nasze serce od razu poczuje siÄ wolne, aby stawiÄ czoĹa codziennym problemom, ktĂłrych przecieĹź nie jest tak wiele. Ze wzglÄdu na to wszystko co mi siÄ wydarzyĹo, proszÄ ciebie â ojca tej caĹej rodziny, abym mogĹa poprzez Bractwo zawsze do was przynaleĹźeÄ. Mimosa, Grecja
MĂłj Meeting Jest niedzielny wieczĂłr, mĂłj Meeting zakoĹczyĹ siÄ wczoraj po poĹudniu. Prysznic, wyjazd z Rimini, przerwa w podróşy, kolacja z przyjaciĂłĹmi, i po odwiezieniu ich do domĂłw, o 1.30 powrĂłt do siebie. Niedziela spÄdzona na rozpakowywaniu walizki, wizyta u rodzicĂłw, rozgrywka piĹki noĹźnej, popoĹudniowa drzemka. Na zakoĹczenie dnia wĹÄ czam DVD z koncertem Claudio Chieffo. Po raz kolejny przeĹźywam chwile Meetingu, patrzÄ c na Claudia, sĹuchajÄ c jego poezji i wzruszajÄ c siÄ jej prostotÄ i doĹwiadczeniem opowiedzianym w tekstach jego piosenek. Czym byĹ dla mnie Meeting? CaĹy dzieĹ noszÄ w sobie to pytanie, nawet teraz, kiedy oglÄ dam DVD. MĂłj przyjaciel Marco, odpowiedzialny za personel pracujÄ cy w kasach, rozpoczynajÄ c swĂłj tydzieĹ w Rimini powiedziaĹ mi, Ĺźe Meeting to rĂłwnieĹź klawisze, w ktĂłre uderzamy, pracujÄ c przy kasie. Ale czy to dotyczy mojego przypadku? Meeting byĹ dla mnie wĹaĹnie uderzaniem w klawisze kasy, ale moĹźe byĹa to takĹźe nauka Beethovena, lepsze poznanie Comety, czy uĹmiechanie siÄ do rozwĹcieczonego mÄĹźczyzny, ktĂłremu automat poĹknÄ Ĺ monety, nie wydajÄ c przy tym napoju. MĂłj Meeting to waĹÄsanie siÄ z przyjaciĂłĹmi po róşnych stanowiskach, to uczestnictwo w spotkaniach, to nie poddawanie siÄ zmÄczeniu i szukanie miejsca do spania, to codzienne uczestnictwo we Mszy ĹwiÄtej, czekanie do późna w nocy na koniec zmiany kolegi pracujÄ cego w dziale finansowym, aby mĂłc razem pĂłjĹÄ na piwo. Meeting to teĹź wspĂłlne odmawianie modlitwy AnioĹ PaĹski, to nauka przeĹźywania tego, co mi siÄ wydarza, kiedy po prostu patrzÄ na przyjaciela, ktĂłry ma problemy, ktĂłry w swojej prostocie akceptuje Ĺźycie takim, jakie ono jest, podczas gdy ja domagam siÄ ciÄ gĹych zmian, jakby Ĺwiat stworzony zostaĹ tylko dla mnie. MĂłgĹbym tak jeszcze wyliczaÄ i opowiadaÄ caĹymi godzinami, tak bardzo intensywne byĹo dla mnie to doĹwiadczenie w Rimini. I tak przypominam sobie sĹowa mojego przyjaciela, ktĂłry mĂłwiĹ, Ĺźe dla niego Meeting to on sam, on jako uczestnik tego wydarzenia. Nie wiem, czy to wĹaĹciwa odpowiedĹş na moje pytanie, ale to jest wĹaĹnie to, czego doĹwiadczyĹem podczas caĹego tego tygodnia. CytujÄ c Chieffo mogÄ powiedzieÄ, Ĺźe moje szczÄĹcie nie polega na tym, Ĺźe mam towarzystwo, ale na tym, Ĺźe do niego przynaleĹźÄ. Alex, Milano
PoĹrĂłd okolicznoĹci MĂłj mÄ Ĺź Simon bierze udziaĹ w misji AVSI w Jordanii. Po kilku miesiÄ cach od jego wyjazdu (lipiec 2006) âdojrzaĹa we mnie myĹlâ o wspĂłĹuczestnictwie w jego doĹwiadczeniu. PrzeprowadziĹam siÄ wiÄc do Amman i zaangaĹźowaliĹmy siÄ oboje, takĹźe nasze dzieci. UsystematyzowaliĹmy na nowo nasze Ĺźycie, idÄ c za ânatchnieniemâ, co wydaje siÄ nam wĹaĹciwe, jako âpozytywne przylgniÄcie do delikatnej moĹźliwoĹciâ. W styczniu 2007 roku, podczas badaĹ kontrolnych stwierdzono u mnie raka. MusiaĹam przerwaÄ pobyt w Jordanii, odwoĹaÄ wszystkie spotkania i kurs arabskiego. DoĹwiadczyĹam âniemocy i samotnoĹciâ, a poniewaĹź traktowaĹam zaistniaĹÄ sytuacjÄ bardzo powaĹźnie, pytaĹam Boga, czego ode mnie chce. W koĹcu zaakceptowaĹam to i ofiarowaĹam bĂłl pierwszej operacji za delikatnÄ przyjaĹşĹ, jaka rodzi siÄ z niektĂłrymi osobami w Jordanii, za pracÄ Simona, za KoĹciĂłĹ. BĂłg daĹ mi siĹy fizyczne i radoĹÄ dziÄki uczestnictwu w wielkim wydarzeniu, jakim byĹo spotkanie w Rzymie. Razem ze mnÄ byĹa tam caĹa moja rodzina i wspĂłlnota z Bliskiego Wschodu. W maju musiaĹam poddaÄ siÄ kolejnej, bardziej radykalnej operacji, na ktĂłrÄ nie chciaĹam siÄ zgodziÄ. PytaĹam dlaczego BĂłg wymaga ode mnie tak wiele? Kiedy przypominam sobie zdanie: âIdĹşcie i nauczajcie wszystkie narodyâ myĹlÄ o mojej bezradnoĹci wobec spoĹecznoĹci arabskiej, w 95% muzuĹmaĹskiej, w ktĂłrej jesteĹmy tylko ja i mĂłj mÄ Ĺź. Jednak nie czujemy siÄ samotni, poniewaĹź poza kilkoma znaczÄ cymi zwiÄ zkami, mamy narzÄdzia, jakie daje Ruch i wychowanie do chrzeĹcijaĹskiego przeĹźywania kaĹźdej chwili Ĺźycia. PrĂłbowaĹam wiÄc z zaangaĹźowaniem uczestniczyÄ w Ĺźyciu rodzinnym, w nauce jÄzyka, w umacnianiu przyjaĹşni. PrzyjÄĹam teĹź zaproszenie do podjÄcia gestu charytatywnego u siĂłstr Matki Teresy z Kalkuty. PracowaĹam ze staruszkami, ktĂłrym wystarcza mĂłj arabski (a ktĂłre teraz wraz z siostrami modlÄ siÄ o moje zdrowie). SpotkaĹam siÄ teĹź z uznaniem ze strony niektĂłrych KoĹcioĹĂłw lokalnych. SzczegĂłlnie waĹźny jest dla mnie gĹÄboki dialog z mojÄ szwagierkÄ , ktĂłra rozpoczÄĹa wraz ze mnÄ gest charytatywny i teraz z entuzjazmem go kontynuuje, oraz SzkoĹa WspĂłlnoty z Simonem. Alessandra, Padwa
Wymiana doĹwiadczeĹ Wszystko zaczÄĹo siÄ od wymiany doĹwiadczeĹ w Kolegium Nauczycielskim w Labante. ByĹ wieczĂłr Ĺwiadectwa nauczyciela szkoĹy podstawowej o imieniu Gherii. Pod koniec swojej wypowiedzi powiedziaĹ on coĹ, co czÄsto sĹyszÄ od moich przyjacióŠz CL, a co mnie nie przekonywaĹo. Otóş stwierdziĹ on, iĹź praca z dzieÄmi sĹuĹźy przede wszystkim temu, kto uczy. Osoby, ktĂłrym jestem wdziÄczny za to, Ĺźe kiedyĹ pokazaĹy mi alternatywÄ dla samobĂłjstwa, takĹźe mĂłwiÄ , Ĺźe nie zrobiĹy tego dla mnie, ale dla siebie. Do wczoraj, tj. do 4 lipca, wydawaĹo mi siÄ, Ĺźe fakt ten czyni ich bezinteresowny gest podjÄty w moim kierunku o wiele mniej szlachetnym. KiedyĹ przeczytaĹem caĹÄ EwangeliÄ i porĂłwnujÄ c dziaĹanie Jezusa z tym, co sĹyszÄ nie wydawaĹo mi siÄ, Ĺźeby wszystko, co czyniĹ, robiĹ dla siebie samego. PrzecieĹź w koĹcu nawet umarĹ, i jak sam mĂłwiĹ, zrobiĹ to dla nas, a nie dla siebie. ZaczÄ Ĺem pytaÄ przyjaciĂłĹ, czy to egoizm, ludzka sĹaboĹÄ, czy moĹźe po prostu ja nie zrozumiaĹem sensu takich deklaracji. ChoÄ odpowiedĹş na to moje pytanie zajÄĹa im dobre póŠgodziny, ja nadal nie rozumiaĹem. Wczoraj przypomniaĹem sobie, jak po skoĹczeniu trzeciej klasy przez piÄÄ dni nie musiaĹem siÄ niczego uczyÄ i caĹy swĂłj czas spÄdzaĹem w kuchni z mamÄ przyjaciĂłĹki Clemmy, przygotowujÄ c posiĹki. Ja, ktĂłry dotÄ d nie potrafiĹem posmarowaÄ kromki chleba NutellÄ , nauczyĹem siÄ gotowaÄ. SpÄdziĹem przy garnkach dwanaĹcie godzin bez przerwy i wcale nie byĹo mi z tego powodu przykro, wrÄcz przeciwnie, byĹem zadowolony. Jako pomocnik kuchenny byĹem bardzo szczÄĹliwy. I tak uĹwiadomiĹem sobie wreszcie to, o czym wczeĹniej mi mĂłwiono. GotowaĹem dla innych, ale to sĹuĹźyĹo mnie samemu. I zastanawiajÄ c siÄ nad tym wszystkim raz jeszcze, myĹlÄ, Ĺźe podobna rzecz zdarzyĹa mi siÄ rĂłwnieĹź, kiedy ukazaĹ siÄ nowy numer Tracce (ĹladĂłw), w ktĂłrym znalazĹy siÄ teksty z rekolekcji 2006 roku. Moi przyjaciele, widzÄ c jak bardzo zmieniĹem siÄ po powrocie z Rimini, koniecznie chcieli dowiedzieÄ siÄ, co takiego siÄ ze mnÄ staĹo. PoniewaĹź nie miaĹem pieniÄdzy, aby kupiÄ 40 egzemplarzy Tracce, a poza tym byĹem chory i nie mogĹem wyjĹÄ, aby zrobiÄ ksero, przepisaĹem wszystkie teksty sam, w ciÄ gu trzech dni. NastÄpnie przesĹaĹem je mailami albo drukowaĹem i wysyĹaĹem pocztÄ moim przyjacioĹom. RĂłwnieĹź ta prosta czynnoĹÄ, choÄ przecieĹź miaĹa sĹuĹźyÄ innym, byĹa najbardziej potrzebna mnie samemu, poniewaĹź sprawiaĹa, Ĺźe czuĹem siÄ szczÄĹliwym. Na dodatek, dziÄki temu doĹwiadczeniu znam teraz na pamiÄÄ wszystko, co mĂłwiĹ do nas CarrĂłn. Ricky, Cento
Nauczanie religii Jestem nauczycielem religii w dwĂłch ostatnich klasach liceum i Traces (Ĺlady)okazaĹy siÄ niezwykle cennÄ pomocÄ w pracy z mĹodzieĹźÄ . StaĹy siÄ dla mnie punktem odniesienia. Wczoraj rozmawiaĹem z uczniem, ktĂłry prĂłbowaĹ zrozumieÄ naukÄ KoĹcioĹa o rzeczywistoĹci i Tajemnicy, a takĹźe o tym, jak bardzo potrzeba nam ich obu. Rozmowa zaczÄĹa siÄ od zdaĹ zaczerpniÄtych z Traces. WielkÄ nowoĹciÄ , jaka pojawiĹa siÄ w naszej szkole byĹo wĹÄ czenie do programu nauczania religii Shared Chritian Praxis Thomasa Groome`a. OkazaĹo siÄ to bardzo niekorzystne, gdyĹź zawarte tam pojÄcia âwÄ tpliwoĹciâ i âróşnicy zdaĹâ pozwoliĹy nauczycielom na opowiadanie uczniom gĹupot. Po takich lekcjach uczniowie przychodzili na moje zajÄcia z doĹwiadczeniem, ze nauczanie religii, jest huĹtawkÄ miÄdzy aktywizmem wobec aktualnych argumentĂłw a relatywizmem w sprawach wiary i moralnoĹci. Wielu nauczycieli religii opowiadaĹo siÄ za prawem do aborcji i eutanazji, a takĹźe informowaĹo uczniĂłw o tym, jakoby Benedykt XVI i kardynaĹ George Pell odrzucali znaczenie rozumu na rzecz infantylnego przylgniÄcia do przestarzaĹych przekonaĹ. Jednym sĹowem, uczniowie ci trafiali na moje lekcje pogubieni, obojÄtni i czÄsto poirytowani. To, o czym czytam w Traces pozwala mi na przekazywanie pojÄÄ, ktĂłre pomagajÄ mĹodzieĹźy w wyraĹźaniu siebie samych i w otwarciu siÄ na przemianÄ. CzÄsto pisaĹem na tablicy zdania z Traces, ktĂłre mnie poruszyĹy. Spostrzegam, Ĺźe moje otwarcie na uczniĂłw zachÄca ich i dodaje odwagi do poszukiwaĹ. MĂłj kurs polega na dÄ Ĺźeniu do zrozumienia prawdy, Ĺźe aby faktycznie byÄ tym kim jesteĹmy, musimy byÄ religijni. Traces podarowaĹo mi sĹowa i metodÄ, ktĂłra staĹa siÄ czÄĹciÄ mojego nauczania. MetodÄ pozwalajÄ cÄ moim uczniom na odkrycie tej podstawowej prawdy. Gdybym caĹy etap wyznaczany przez wspomniane zmiany musiaĹ przejĹÄ w pojedynkÄ, nigdy nie doszedĹbym do punktu, w ktĂłrym jestem teraz. Kiedy mĂłwiÄ o Bogu, o Jezusie, o wcieleniu, miĹoĹci, wierze, o prawdziwej rzeczywistoĹci i prawdziwym piÄknie, ukazujÄ c to wszystko jako metodÄ sĹuĹźÄ cÄ wydobyciu prawdy czĹowieczeĹstwa, widzÄ, Ĺźe uczniowie zauwaĹźajÄ w tym pewien bardzo logiczny rozwĂłj. Wielu nauczycieli wierzy jednak, Ĺźe relatywizm jest jedynym uczciwym sposobem ukazywania pojÄÄ. RĂłwnieĹź ten sposĂłb myĹlenia prĂłbowaĹem obaliÄ posĹugujÄ c siÄ cytatami i artykuĹami z Traces. Geoff, Australia
IĹÄ za Chrystusem Publikujemy list, jaki nasi przyjaciele Brazylijczycy napisali do Benedykta XVI po jego pielgrzymce do Ameryki PoĹudniowej w maju tego roku. Drogi Ojcze ĹwiÄty, jesteĹmy grupÄ piÄÄdziesiÄciu mĹodych ludzi z Belo Horizonte, Brumadinho, Esmeralda i Lagoa Santa (Brazylia),ktĂłrzy nie umiejÄ powstrzymaÄ radoĹci pĹynÄ cej z tego, co przeĹźyĹ kaĹźdy z nas, patrzÄ c na Ciebie i sĹuchajÄ c Twoich sĹĂłw w San Paolo 10 i 11 maja 2007 roku. Chcemy Ci podziÄkowaÄ, poniewaĹź naszej maĹej i chwiejnej wierze podarowana zostaĹa pewnoĹÄ: chcemy iĹÄ za Chrystusem i moĹźemy to robiÄ, idÄ c za TobÄ i za tymi, ktĂłrzy pomagajÄ nam CiÄ kochaÄ. Wszyscy jesteĹmy uczniami w wieku od 13 do 19 lat i nasza wspĂłlnota zawiera w sobie wszystkie przeciwieĹstwa istniejÄ ce w Brazylii. SÄ wĹrĂłd nas osoby, ktĂłre chodzÄ do szkoĹy Ĺredniej czy zawodowej, niektĂłrzy mieszkajÄ w âdobrychâ dzielnicach, jednak wiÄkszoĹÄ w âfavelasâ, niektĂłrzy majÄ rodzicĂłw, inni nigdy nie mieli szczÄĹcia poznaÄ wĹasnego ojca czy matki. SÄ wĹrĂłd nas osoby, ktĂłre urodziĹy siÄ katolikami i takie, ktĂłre staĹy siÄ nimi niedawno. Ale wszyscy jesteĹmy przyjaciĂłĹmi, poniewaĹź kaĹźdy z nas doĹwiadczyĹ tego samego poruszenia i tej samej fascynacji czĹowieczeĹstwem ks. Giussaniego, ktĂłry pokazaĹ nam Chrystusa. Spotkanie z TobÄ , Ojcze ĹwiÄty, staĹo siÄ dla nas treĹciÄ rozmĂłw, ktĂłrych fragmenty pragniemy Ci przytoczyÄ w tym liĹcie. âZazwyczaj mĂłwiÄ mi, Ĺźe muszÄ zdobyÄ dobry zawĂłd, ale pĂłjĹcie za Chrystusem i zostanie ĹwiÄtÄ jest czymĹ o wiele wiÄkszym. PapieĹź postawiĹ na mnie i chcÄ, Ĺźeby wygraĹâ (Gerusa, 17 lat). âByliĹmy tam wszyscy, Ĺźeby zobaczyÄ PapieĹźa, poruszeni miĹoĹciÄ do niego. ByĹo to na tyle silne towarzystwo, iĹź naznaczyĹo i poruszyĹo ono moje Ĺźycie. Wpatrywanie siÄ w te wszystkie osoby, tak bardzo zjednoczone, choÄ kaĹźda z osobistÄ proĹbÄ , byĹo dla mnie niesamowitym przeĹźyciemâ (Sabrnia, 16lat). âOdkryĹem, Ĺźe moje serce nie tylko prosi o konkretne rzeczy, ale prosi o coĹ wiÄcej, o to, Ĺźeby byÄ szczÄĹliwym: woĹa o to, by byÄ z Chrystusem. I to jest moĹźliwe, popatrzmy na PapieĹźa, on we wszystkim co robi, obejmuje Chrystusaâ (Lucian, 19 lat). âKiedy zobaczyĹam PapieĹźa zadaĹam sobie pytanie: Jaka byĹa jego mama? Czy ma on kuzynĂłw? SÄ to pytania, ktĂłre zadajÄ sobie w stosunku do moich krewnych. SkÄ d wiÄc zrodziĹa siÄ we mnie ta zaĹźyĹoĹÄ w stosunku do PapieĹźa?â (Luana, 13lat). âPojechaĹam do San Paolo, proszÄ c o to, bym potrafiĹa coraz bardziej rozumieÄ, Ĺźe wszystko ma swĂłj sens, kaĹźda chwila jest waĹźna, a Ĺźycie ma odpowiedĹş. Kiedy PapieĹź mĂłwiĹ o stawaniu siÄ ĹwiÄtymi, zrozumiaĹam, Ĺźe Chrystus jest drogÄ i odpowiedziÄ na to, czego pragnÄ. Kiedy powiedziaĹ, Ĺźe kocha nas, poniewaĹź kocha nas rĂłwnieĹź sam Chrystus, runÄ Ĺ sentymentalizm, a uczucie staĹo siÄ konkretemâ (Paula, 17 lat). âMĂłj brat Douglas rozpĹakaĹ siÄ przed PapieĹźem. Po jakiejĹ chwili spytaĹem go o coĹ, a on popatrzyĹ na mnie i odpowiedziaĹ mi w sposĂłb, w jaki nigdy do mnie nie mĂłwiĹâ (Daniel, 14 lat). âJestem pewien, Ĺźe PapieĹź popatrzyĹ na mnie i mi przebaczyĹ. Ja nie mam religii, czy nauczycie mnie katechizmu?â (Kennedy, 18 lat, mieszka w domu salezjaĹskim, jego matka zamordowaĹa ojca a on byĹ tego Ĺwiadkiem). âBardzo siÄ wzruszyĹem, kiedy PapieĹź wezwaĹ nas do ĹwiÄtoĹci. PrzyjÄĹam to jako swoje zadanie. Jestem gotowa pojechaÄ wszÄdzie, aby mĂłc jeszcze raz usĹyszeÄ te sĹowaâ (Elisa, 13 lat). âMam nadziejÄ, Ĺźe jeszcze CiÄ zobaczÄâ (Felipe Otavio, 14 lat). DziÄkujemy Ci, Ojcze ĹwiÄty. Belo Horizonte
|