Menu strony Strona główna Śladów
   
Ślady > Archiwum > 2007 > lipiec / sierpie??

Ślady, numer 4 / 2007 (lipiec / sierpie??)

Listy

Czemu s??u??y GS?

i inne...


Od trzech lat ucz? si? w Instytucie techniczno-przemys??owym. Ju?? w pierwszej klasie zda??em sobie spraw?, ??e jest tutaj dw??ch profesor??w z Ruchu, a ja w??r??d 1500 uczni??w jestem jedyny z Giovent? Studentesca. Otaczaj?ca mnie rzeczywisto??? sprawi??a, ??e do??? szybko zada??em sobie pytanie: ??Czy mog? nie m??wi? moim kolegom o do??wiadczeniu, kt??rym ??yj???. Pewnego ranka na korytarzu spotka??em profesora z CL i zaproponowa??em aby??my przed zaj?ciami wsp??lnie odmawiali modlitw? Anio?? Pa??ski. Uzyskali??my pozwolenie ?? cho? z niema??ymi trudno??ciami ??, a od nast?pnego dnia zacz???a nas ???czy? przyja????. Od tamtej chwili mam przed oczyma twarz, kt??ra przypomina mi o tym kim jestem i za czym id?. Jaki?? czas p????niej, kiedy rozwiesza??em og??oszenie o istnieniu naszego gestu, podszed?? do mnie kolega, zaciek??y komunista bardzo lekcewa???cy Ko??ci???? i powiedzia??: ??Nie rozumiem dlaczego to robisz, nie znam przyczyny, ale do???cz? si?, bo uwa??am, ??e jest to co?? dobrego?. I tak, nie zwa??aj?c na komentarze innych koleg??w wzi??? cz???? og??osze?? i pom??g?? mi je rozwiesi?. Od nast?pnego dnia Andrea zacz??? przychodzi? punktualnie na Anio?? Pa??ski. W ten spos??b ch??opiec, kt??ry kilka miesi?cy temu wyszed?? ze szpitala cierpi?c na powa??n? form? anoreksji, zwi?za?? si? z nami wzruszony nasz? przyja??ni?. W podobny spos??b pojawili si? Samuel, Caterina, wyk??adowca mechaniki, technik laboratoryjny, sekretarka, Chiara, Gianluca... Powsta??o towarzystwo, jednak w pewnym momencie dyrekcja Instytutu zablokowa??a nasz? inicjatyw?. Na pro??b? o wyja??nienia nie otrzymali??my ??adnej odpowiedzi. Odwo??ywali??my si? do lokalnej prasy i prezydenta miasta. Po up??ywie prawie roku ponownie otrzymali??my zgod? na spotkania. Nasza potrzeba okaza??a si? silniejsza ni?? uprzedzenia i oboj?tno???. Na pocz?tku tego roku mi?dzy mn?, a pi?cioma, sze??cioma innymi uczniami, kt??rzy tak jak ja schodzili na przerwie na papierosa, powsta??a pewna wi???. Podczas wsp??lnie sp?dzanego kwadransa ka??dy z nas m??wi?? o tym, co s?dzi na temat muzyki, sportu, sztuki, religii, czy aktualnych spraw publicznych. Po kilku tygodniach takich rozm??w dojrza??a w nas potrzeba podzielenia si? naszymi przemy??leniami na temat ??ycia ze wszystkimi uczniami. Pojawi?? si? pomys?? otwarcia naszych pi?tnastu minut dla koleg??w. Tak zrodzi??a si? pi?tnastostronicowa gazetka Liberi tutti. Po kilku zamieszczonych w niej artyku??ach, niekt??rzy nauczyciele nazwali nas faszystami. ??Wasza gazetka jest partyjna, a wy typowymi cz??onkami Comunione e Liberazione [Komunii i Wyzwolenia]? ?? tak o nas m??wiono pomimo, ??e w??wczas jedynym nale???cym do CL by??em ja. Ponad sze???dziesi?ciu profesor??w podpisa??o si? pod petycj? o zawieszenie gazetki i dyrekcja zabroni??a jej tworzenia. Przez kolejne pi?? miesi?cy, przynajmniej raz w tygodniu, chodzili??my do dyrektora m??wi?c o ??wolno??ci s??owa?. W tym czasie dziesi?tki innych uczni??w, zafascynowanych naszym pomys??em, proponowa??o sw??j wk??ad. Niekt??rzy przy???czyli si? do redakcji, przysy??ano nam komentarze na ro??ne tematy, od kary ??mierci i masakry w Virgina Tech, po Spidermana 3. Byli te?? tacy, kt??rzy przynosili swoje wiersze, inni oferowali si? jako graficy, jeszcze inny po prostu dawali nam cenne wskaz??wki, kto?? tak??e podj??? si? utworzenia forum on-line... To w??a??nie wszystkie te osoby domaga??y si? prawa do wolnego wyra??ania my??li. W ko??cu uda??o nam si? zdoby? pozwolenie na wydrukowanie drugiego numeru, zatytu??owanego ??Szko??a wyzwaniem dla wolno??ci?. Tak, poniewa?? Anio?? Pa??ski, szkolna gazetka czy zrodzone przyja??nie nie s? owocem dobrej organizacji, czy jakiej?? szczeg??lnej odwagi, ale poddania si? Chrystusowi i pi?knu, kt??rym On nas ogarn???. Te trzy lata pozwoli??y mi zrozumie?, ??e GS istnieje nie po to, aby podawa? koncepcje ??ycia, czy ??regulowa?? przepisami codzienno???, ale aby przywo??ywa? potrzeby, kt??re nas tworz? i czyni? lud??mi. Jest tylko jeden spos??b ??wiadczenia o Chrystusie w szkole: zaanga??owanie si? w swoje cz??owiecze??stwo.

Jaio

 

Gest charytatywny

Od dw??ch lat w???czam si? w gest charytatywny. W ka??d? sobot? po po??udniu, wraz z dwoma przyjaci????mi, przez godzin? towarzyszymy starszym osobom. Po prostu rozmawiamy z nimi. Za ka??dym razem, kiedy do nich przychodzimy, dzi?kuj? nam za wizyty. Mile sp?dzamy z nimi czas, s??uchamy ich, opowiadamy o tym co robili??my w danym dniu, a oni opowiadaj? o swoim ??yciu. Z czasem przyzwyczai??am si? do tych os??b, zw??aszcza do niekt??rych. Razem z przyjaci????k?, zagl?damy do ka??dego pokoju i sp?dzamy tam kilka minut, rozmawiaj?c oraz pozdrawiaj?c wszystkich. Jest to dla mnie cudowne do??wiadczenie, bo za ka??dym razem kiedy tam id? jestem szcz???liwsza, nawet kiedy zdaj? sobie spraw? z mojej bezsilno??ci wobec ich problem??w, chor??b i ??mierci. Dzi?ki temu do??wiadczeniu zrozumia??am, ??e cho? nie jestem w stanie rozwi?za? problem??w tych ludzi, nie potrafi? uczyni? ich szcz???liwszymi, to jest Kto?? inny kto mo??e to zrobi?. Ja nie mog? wiedzie? czego ci ludzie naprawd? potrzebuj?, tylko Chrystus o tym wie. Ale teraz trzeba zapyta? jakie to ma znaczenie dla mnie? Przecie?? mog??abym sobot? sp?dzi? z moimi przyjaci????kami w mie??cie, zamiast przychodzi? do domu, gdzie mieszkaj? staruszkowie. Jednak??e w??a??nie b?d?c tam zrozumia??am, ??e Chrystus ma zwi?zek z ca??ym moim ??yciem, ??e jest we wszystkich okoliczno??ciach, nawet w takiej rozmowie ze staruszk?, kiedy m??wimy o pogodzie. Przebywanie z tymi osobami pomog??o mi poj??, ??e Chrystus zawsze pozostaje obecny w naszym ??yciu i ??e ta obecno??? jest bardzo konkretna.

Giulia, Bolonia

 

Mi??e rozczarowanie

Drukujemy list napisany do przyjaciela po powrocie z rekolekcji dla pracuj?cych [s? to rekolekcje dla os??b, kt??re uczestnicz? w Szkole Wsp??lnoty, ale nie s? zapisane do Bractwa CL, a zatem nie mog? bra? udzia??u w rekolekcjach Bractwa].

 

Drogi Stefanie,

Chcia??em ci podzi?kowa? za wspania??e do??wiadczenie, kt??re mogli??my razem prze??y? podczas dw??ch dni, kt??re wyda??y mi si? zbyt kr??tkie. Poznawa??em Ruch z pewn? obaw? i ??podejrzeniem?, ??e znajd? si? wobec czego?? zamkni?tego i trudnego do przyj?cia. Spotka??o mnie natomiast mi??e rozczarowanie. Pozna??em wiele wspania??ych os??b, kt??re szukaj?, pytaj? i gor?co pragn? ??pi?kna? Chrystusa w spos??b naturalny, g???boki, ludzki i prawdziwy. We wsp??lnych momentach modlitwy, czy refleksji nad wspania??ymi s??owami ks. Eugenio, czu??em w niedwuznaczny spos??b obecno??? czego?? wy??szego, pot???niejszego, tajemniczego i pi?knego. Chcia??bym umie? lepiej opisa? to, co czuj?, ale widz? w twoich oczach te same my??li i wiem, ??e dobrze mnie rozumiesz. Chcia??bym tylko m??c pokaza? tym, kt??rzy wok???? mnie przebywaj? to, czego do??wiadczy??em, aby pom??c im zrozumie?, ??e nie jeste??my sami i ??e musimy ??y? intensywnie aspiruj?c do pi?kna Chrystusa. Tak jak m??wi?? ks. Eugenio ?? musimy prze??ywa? nasze dni z duchem dziecka, kt??re dzwoni ??dzwoneczkiem? drin... drin... drriinn...

Davide

 

Uj?ci za r?k?

Cz?sto ludzie spotykaj? si?, jednocz? i brataj? dzi?ki jakiemu?? wydarzeniu, albo te?? przez zupe??ny przypadek. Ja spotka??em si? z my??l? ks. Giussaniego zaraz po pewnym zdarzeniu. Wola??bym aby sta??o si? to przez przypadek, albo zwyk??y zbieg okoliczno??ci, ale niestety tak nie by??o. Wydarzeniem, o kt??rym wspomnia??em by??a utrata jedynego syna ?? Davide. Przyczyn? ??mierci by??a bia??aczka ?? choroba, kt??ra nie oszcz?dza nikogo, nawet dzieci. W chwilach samotno??ci, desperacji i b??lu pewne osoby, kt??rych wcze??niej nie znali??my, uj???y nas za r?k?. S? to osoby o wielkiej warto??ci ?? rzadki dar w dzisiejszym spo??ecze??stwie, w kt??rym warto??ci s? ju?? tylko odleg??ym wspomnieniem. Zaproszono nas do udzia??u w Szkole Wsp??lnoty, dzi?ki czemu mogli??my poczu? si? jak w rodzinie. Z czasem zrodzi??a si? mi?dzy nami prawdziwa wi???, zwana ??Przyja??ni??. Przyja???? to s??owo o imponuj?cym znaczeniu zw??aszcza w sytuacji, w kt??rej wszyscy inni si? od nas odsun?li, gdy?? z naszym b??lem stali??my si? odzwierciedleniem niedoskona??ego ??wiata, w kt??rym wida? bezsilno??? i krucho??? cz??owieka. Nowi przyjaciele potrafili z naszej nihilistycznej postawy wydoby? cel, pokazuj?c nam wag? ??ycia. Podj?ta droga pozwoli??a nam pozna? inn? rzeczywisto???, zupe??nie inn? od tej, kt??r? zna??em dotychczas. W tej nowej rzeczywisto??ci rozmawia si?, dyskutuje, pomaga si? sobie bezinteresownie. Chcia??bym podzi?kowa? ks. Giussaniemu za stworzenie tej pi?knej rodziny, do kt??rej mo??e do???czy? si? ka??dy, kto tylko tego zapragnie. W tej rodzinie nie ma r????nic, wszyscy jeste??my takimi samymi synami jedynego ??Ojca?.

Ojciec Davide, Katania

 

Spotkania w szpitalu

Jestem onkologiem i pracuj? w Instytucie zajmuj?cym si? leczeniem nowotwor??w. Przybywaj?cy tu pacjenci, jak tylko s??ysz? s??owo ??rak?, czuj? si? jak gdyby ko??czyli ju?? swoje ??ycie. Sama wiele razy my??la??am o nich tylko w kategoriach wielkiej niesprawiedliwo??ci, widz?c ich sytuacj? jako rzeczywisto???, w kt??rej nic ju?? si? nie zmieni. Sama stawa??am si? ofiar? takiego oczekiwania na koniec, zapominaj?c przy tym o Jego obecno??ci. Pewnego dnia podczas wizyty w salach wesz??am do pokoju, gdzie le??a?? pacjent poddany chemioterapii. By?? to bardzo znany lekarz, dyrektor Pa??stwowego Instytutu Zdrowia i... c???? za niespodzianka! Czyta?? w??a??nie Zmys?? religijny. Zaraz powiedzia??am mu, ??e jestem z Ruchu, a on z wielkim wzruszeniem obj??? mnie i powiedzia??, ??e mam szcz???cie i ma je te?? on, gdy?? ta sytuacja sta??a si? sposobem przez kt??ry m??g?? pozna? ks. Giussaniego. Opowiedzia?? mi, jak podczas jednej ze swych podr????y do Rzymu spotka?? swojego przyjaciela ?? ks. Abbondi, kt??ry podarowa?? mu t? ksi???k?. Od tego momentu rozpocz???a si? wielka przygoda. Zaprosi??am go na Msz? 22 lutego, a potem na Eucharysti? Wielkanocn?. On sam opowiedzia?? o naszym spotkaniu ks. Abbondi i podczas mojej kolejnej wizyty lekarskiej powiedzia??: ??Gdyby??cie tylko wiedzieli kogo spotkali??cie!!! Teraz jestem spokojny i mog? umrze? w spokoju?. Widz?c, ??e nie jest on w stanie przychodzi? samodzielnie na Szko??? Wsp??lnoty, a co dwa tygodnie zg??asza si? na terapi? do szpitala, rozpocz?li??my spotkania w te w??a??nie dni, kiedy przebywa na oddziale. Podarowa??am mu ksi???k?, a on sam zaprenumerowa?? ????lady?. M??wi mi zawsze, ??e jest gotowy na kolejn? terapi? gdy?? wie, ??e wtedy na jego szpitalnej sali odb?dzie si? Szko??a Wsp??lnoty. Patrz?c na wszystko, co si? wydarzy??o, czy wolno mi jeszcze m??wi? o jakiejkolwiek niesprawiedliwo??ci? I jak powiedzia?? ks. Juli??n: ??To w??a??nie jest zwyci?stwo nad sceptycyzmem: ten wyj?tkowy fakt jest czym??, co mnie uderza, jest jak pewien punkt widzenia, kt??ry wyja??nia, nadaje sens i znaczenie ka??demu szczeg????owi i ka??dej czynno??ci?. Jestem bardzo wzruszona i wdzi?czna za to, co mi si? wydarzy??o i nadal wydarza. Teraz patrz? na rzeczywisto??? i kocham j?, gdy?? jest ona sposobem dzi?ki kt??remu Pan do mnie m??wi: ??To Ja jestem? .

Silvia, Lima

 

Potem pozna??am was

Pewna dziewczyna pod koniec roku szkolnego napisa??a do swoich przyjaci???? z GS nast?puj?cy list:

Prawdopodobnie b?d? musia??a powtarza? rok. Ze wzgl?du na moj? sytuacj? szkoln? zadawa??am sobie pytania, kt??re dzi?? przeczyta??am na plakatach GS: ??Czego nauczy??em/nauczy??am si? w tym roku? Co mi da??o to do??wiadczenie? Czy dojrza??em/dojrza??am? Je??li tak, to co mi pomog??o wzrasta??...?. Podobnych pyta?? by??o jeszcze wiele, ale zadawa??am je sobie nie znajduj?c ??adnej odpowiedzie?, i tak jest nadal. Spontanicznie pojawi??a si? my??l, po co w og??le zadawa? sobie te wszystkie pytania? I tak w??a??nie kiedy zobaczy??am plakat GS, co?? mnie w nim zaciekawi??o. Po raz pierwszy poczu??am, ??e jest kto?? z kim mog??abym podzieli? si? moim do??wiadczeniem, nie b?d?c przy tym postrzegana jako g??upia czy patetyczna. Nie umiem wyrazi? tego co czuj?, a przede wszystkim nie lubi? opowiada? innym o tym co my??l?. Dlatego w??a??nie cz?sto wol? milcze?. Tym razem jednak spr??buj? si? otworzy?. Odk?d rozpocz???am szko??? ??redni? ci?gle czu??am si? nieswojo, bez przerwy wydawa??o mi si?, ??e bior? udzia?? w jakim?? egzaminie. Ci?gle czu??am si? przez wszystkich obserwowana, s??ysza??am komentarze i ??arty pod moim adresem. Chcia??am p??aka? i krzycze?, ale wiedzia??am, ??e takie zachowanie przynios??oby innym tylko satysfakcj?. I tak postanowi??am obserwowa? i udawa?, ??e nic si? nie dzieje. Wcze??niej my??la??am, ??e w szkole ??redniej podobne rzeczy s? nie do pomy??lenia. Myli??am si?... Niestety te wszystkie przykro??ci spotykaj? mnie do dzisiaj i nadal jest mi z tym bardzo ??le. Podczas tych wszystkich lat, wakacje by??y dla mnie wielk? ulg? i pocieszeniem. Dzi?ki nim mog??am zapomnie? o tym, co wydarzy??o si? podczas ca??ego roku, o wszystkich z??ych prze??yciach, o wszystkim, co wp??yn???o na to, ??e czu??am si? inna od pozosta??ych. Nie zdawa??am sobie sprawy z tego, ??e moja inno??? mog??a by? dla mnie czym?? z czego mog??abym by? dumna. Rok szkolny podejmowa??am jako obowi?zek, jako co??, co musz? podj?? dla zrekompensowania wysi??k??w mojej mamy. Prze??ywa??am go w oczekiwaniu na szcz???liw? chwil?. I potem pozna??am was, grup? os??b innych ni?? te, kt??re zna??am wcze??niej. Byli??cie zawsze gotowi ofiarowa? mi pomoc i przyja????. Dzi?ki wam powr??ci??a mi wiara w innych, zrozumia??am, ??e s? osoby warto??ciowe, kt??re nie zwracaj? uwagi na powierzchowno???, postrzegaj? ci? takim jakim jeste??, a nie to jak wygl?dasz. Ponad to nauczy??am si?, ??e nie wystarczy czego?? pragn??, ale ??e wszystko na tym ??wiecie wymaga trudu. Zrozumia??am, ??e pomimo wielkiego wysi??ku, nie zawsze mo??na otrzyma? to czego si? pragnie, a cz?sto nic nie jest takie, jak sobie wcze??niej wymarzyli??my. Ale w??a??nie dlatego s? przyjaciele, kt??rzy stoj? obok ciebie kiedy tego potrzebujesz, w chwilach pi?knych ale przede wszystkim w chwilach smutnych. Nigdy nie zapomn? tego, co razem prze??yli??my. Jeste??cie jedynymi moimi przyjaci????mi i to w??a??nie wy pomogli??cie mi przezwyci???a? trudne chwile i wyci?ga? ze z??ych do??wiadcze?? co?? pozytywnego, co??, co pomaga wzrasta? mojemu ??ja?. Dlatego dzi?kuj? wam wszystkim. Dzi?kuj? za to, ??e jeste??cie moimi przyjaci????mi.

Autor znany redakcji

 

Przygarni?cie

Drogi ksi???e Carr??n. Przez kilka miesi?cy nasza przyjaci????ka, kt??ra jest lekarzem opowiada??a nam o ??mierci swojej m??odej kole??anki i o jej m???u, kt??ry podzieli?? si? z ni? swoimi prze??yciami. M???czyzna ten zosta?? zupe??nie sam, z dw??jk? dzieci (3 i 6 lat). Jest za??amany, zniszczony przewlek???, trwaj?c? rok, chorob? ??ony, ci?g??ym ??yciem w szpitalach. Obecnie jest bez pracy, nie wie jak poradzi? sobie z dzie?mi, rodzice zmar??ej ??ony s? chorzy i starzy wi?c nie mo??e liczy? na ich pomoc. Nasza przyjaci????ka zwr??ci??a si? do nas o pomoc (oboje jeste??my ju?? na emeryturze), proponuj?c spotkanie z tym cz??owiekiem i wsp??ln? decyzj?. Przyj?li??my zaproszenie. Wobec p??acz?cego ojca nie mogli??my zrobi? nic wi?cej jak tylko ofiarowa? swoj? obecno???, wo??aj?c w sercu: ??Cz??owieku nie p??acz?. Nie mogli??my powiedzie? nie, nie mogli??my te?? proponowa?, ??e poszukamy innych os??b... Nie mogli??my powiedzie?, ??e mamy co?? innego do zrobienia. R??wnie?? na obiektywn? trudno???, jak? by?? fakt, ??e nie mieli??my samochodu, aby zabiera? dzieci z przedszkola, us??yszeli??my odpowied??: ??Nie martwcie si?, dam wam samoch??d mojej ??ony?. ??Chrystus poci?ga mnie ca??ego a?? tak jest pi?kny?, spotkane pi?kno bierze pod uwag? wszystko, nawet b??l. Zdecydowali??my si? pom??c, i wzrusza nas fakt, ??e to nasze ma??e ??tak? znaczy??o dla Boga tak wiele, ??e odda?? nam w opiek? ojca z dw??jk? dzieci i schorowanych dziadk??w. Codziennie zabierali??my dzieci z przedszkola do siebie a?? do wieczora, nast?pnie zawozili??my je na noc do dziadk??w czekaj?c przy tym na jakie?? nowe lepsze rozwi?zania. Ojciec z powodu pracy m??g?? zabiera? dzieci do domu tylko pod koniec tygodnia. W pewnym momencie m???czyzna ten zapyta?? nas o wynagrodzenie, a kiedy my odpowiedzieli??my ??e nie robimy tego dla pieni?dzy nie m??g?? tego zrozumie?. Rozmawiali??my o tym z przyjaci????mi z Bractwa, kt??rzy natychmiast ofiarowali pomoc i dyspozycyjno???. Patrz?c na wszystko, o co prosi nas Pan, zdajemy sobie spraw?, ??e ta historia nie wydarzy??a si? nam przypadkiem, ale jest sposobem w jaki Chrystus uobecnia si? w naszym ??yciu. Codzienne zm?czenie rekompensuje rado??? w sercu, kiedy ma??a dziewczynka tul?c si? do nas m??wi: ??Powiedzcie mi co mog? zrobi?, ??eby odzyska? moj? mam???.

Zostali??my powo??ani do odpowiedzi na t? rzeczywisto??? stworzon? przez dobr? Tajemnic? i Obecno???, kt??ra kocha. Co b?dzie dalej i jak d??ugo jeszcze b?dziemy mogli pomaga? ?? nie wiemy, ale s? nasi przyjaciele, a my ufamy dobrej obietnicy danej nam przez Chrystusa.

Lina e Luciano, Cormano

 

Bardziej w tamt? stron?

Oto wypracowanie uczennicy gimnazjum.

???Jaki?? morski ptak odleci, nie zatrzymuje si? nigdy, poniewa?? wszystkie obrazy zapisane s? po tamtej stronie.? Napisz komentarz do tych s????w Montale i przedstaw do??wiadczenie, kt??re pozwoli??o ci zrozumie? ich warto????. Te wersy wspania??ej poezji Montale bardzo do mnie przemawiaj?. Gdy jednak bardziej si? nad tym zastanawiam, to nie same wersy, ale zdolno??? poety, aby morze, ska??y i ptaki... rzeczy prawdziwe, uczyni? tak g???boko zrozumia??ymi dla naszych my??li. Montale jest w stanie zobaczy? pragnienia cz??owieka w pi?knych rzeczach ??wiata i ??ycia. Jak nauczycielka, wyja??niaj?c dzieciom jak??? trudn? do zrozumienia rzecz, pos??uguje si? przyk??adami, kt??re dzieci znaj? i rozumiej?. Tak samo poeta wskazuje nam przyk??ady wielkich tajemnic ??ycia i g???bokich pyta??, tkwi?cych od zawsze w sercu ka??dego cz??owieka. Wersy te m??wi? o niesko??czono??ci. O rzeczach, wszystkich, tworz?cych wszech??wiat, a kt??re ka??dy z nas ma ??ask? bada?. To my jeste??my ptakami i to nam dano mo??liwo??? wyboru, czy pozosta? na ga???zi drzewa i podziwia? g??ry i linie horyzontu, czy te?? roz??o??y? skrzyd??a i wykorzystuj?c pr?dy powietrza pofrun?? za g??ry i odkry? to, czego wcze??niej nie widzieli??my, a co ukryte jest za horyzontem. Te dwie mo??liwo??ci mo??na okre??li? dwoma s??owami: lenistwo i ciekawo???. To oczywiste, ??e ciekawo??? wywo??uje w nas lepsze wra??enie: ka??dy z nas chcia??by pofrun??, przekroczy? niesko??czono???, ale jak bardzo trudne jest opuszczenie ga???zi, kt??ra daje cie?? swoimi li???mi i karmi owocami! Ta ga????? daje nam poczucie bezpiecze??stwa, natomiast wiatr, kt??ry pomaga wzlecie? jest niepewny i budzi w nas poczucie l?ku. Osob?, kt??r? zawsze ponosi??a ciekawo??? by??a moja mama. Kocha??a ona wszystko, co jest pi?kne na ziemi, dobre, prawdziwe, niesko??czone, tajemnicze i niedost?pne. S??owo ??niedost?pne? wywo??uje we mnie co?? w rodzaju obawy, dla niej s??owo to wype??nione by??o rado??ci?. Patrzy??am na ni? i widzia??am jej niebieskie jak morze oczy, kt??re obserwowa??y niebo podczas burzy, tak jak gdyby czego?? szuka??y. Widzia??am te oczy, kt??re wpatrywa??y si? w moje spojrzenie i przepe??nia??o mnie to rado??ci?. Moja mama szuka??a g???bi tak??e w przyja??niach, a g???bi? t? by?? dla niej sam B??g. Moja mama by??a poetk?, kt??ra potrafi??a znale??? odpowiedzi na wielkie pytania w ma??ych i wielkich ??yciowych sprawach. Temat ten wymaga ode mnie opowiedzenia do??wiadczenia, kt??re pomog??o mi zrozumie? warto??? poezji Montale. Ale to nie do??wiadczenie lecz wi??? pomog??a mi zrozumie? t? warto???. Wi??? z moj? mam? by??a wi?zi? mi?dzy matk? i c??rk?, mi?dzy dwoma przyjaci????kami, mi?dzy nauczycielk? i uczennic?, i tak pozostanie na zawsze. Chc? nauczy? si? zdawa? sobie spraw? ze wszystkich obraz??w zapisanych po drugiej stronie, chc? opu??ci? ga?????, roz??o??y? skrzyd??a i polecie? do tego co niedost?pne, tak jak robi??a to moja mama.

Autor znany redakcji

 

Wsp??lna w?dr??wka

Drukujemy po??egnanie nauczyciela szko??y ??redniej z jego uczniami ko??cz?cymi pi?t? klas?.

Tak??e i tym razem, do??? szybko, zadzwoni?? ostatni dzwonek. Kiedy patrz? na was zm?czonych, zatroskanych, znudzonych, ale i przej?tych ko??cowymi egzaminami, my??l? o naszej wsp??lnie przebytej drodze. S??ysza??em kiedy??, ??e s? tysi?ce zawod??w, ale tylko jedno powo??anie: uczy?. Dla mnie jest tak naprawd?: co za przywilej otrzymywa? wynagrodzenie za codzienne prze??ywanie wraz ze swoimi uczniami zdumienia nad rzeczywisto??ci?! Czym?? wspania??ym jest patrze? jak staj? si? oni doros??ymi lud??mi, m???czyznami i kobietami, gdy?? dzieje si? to na twoich oczach, w ca??ym trudzie, wobec wszystkich odcieni, ca??ej z??o??ono??ci ??wiata, w kt??rym ??yjemy. Poznawanie to fascynuj?ce wyzwanie, a ja stara??em si? rzuca? je wobec was, jak tylko umia??em, jak potrafi??em, tak samo by??o dla mnie samego. M??wi??em wam o tym, w co wierz? patrz?c z sympati? na wasz trud. Czy to nie prawda, ??e rzeczy prawdziwe to te, kt??re kosztuj? najwi?cej? Mam nadziej?, ??e z tego, co do was m??wi??em, pozostanie co?? po??ytecznego dla ??ycia. Nie wiem, czy wszystko by??o zrozumia??e, cho? pragn???em tego z ca??ego serca, kiedy patrzy??em na was siedz?cych przede mn?, chocia??, podczas tej d??ugiej sz??stej godziny w ka??dy poniedzia??ek, mo??e trudno by??o sprawi?, aby??cie wierzyli, ??e tak jest. Ja nigdy tej wsp??lnej w?dr??wki nie zapomn?. ??ycz? wam wszystkiego dobrego.

Stefano

 

Dar Ducha

Miesi?c temu w naszej szkole odby??a si? debata dotycz?ca zwi?zk??w mi?dzy Islamem a kultur? zachodu. W dyskusji wzi??? udzia?? przedstawiciel wsp??lnoty muzu??ma??skiej z regionu Marche oraz dwie uczennice. Jak przewidzieli to ju?? wcze??niej moi przyjaciele, niejednokrotnie dochodzi??o do tzw. burzliwych moment??w zapalnych. Ka??da z os??b zabieraj?cych g??os, a zw??aszcza moi koledzy, rozpoczynaj?c przem??wienie, kierowa??a si? wy???cznie swoimi interesami. M??wiono o obecno??ci krzy??a w szkole, o kobiecych nakryciach g??owy, o kamikadze. Obserwuj?c ca??? sytuacj? os?dza??em dyskusj? negatywnie. Os?d ten odby?? si? jednak jedynie w mojej g??owie, gdy?? z moim charakterem przyzwyczai??em si? milcze? i nie wypowiada? publicznie. Pod koniec spotkania nieoczekiwanie wsta??em, wzi???em mikrofon i powiedzia??em, ??e ca??a ta sytuacja nie przypomina rozmowy ale uderzanie murem w mur. Po czym stwierdzi??em, ??e je??eli chcemy podj?? jakikolwiek dialog, nale??y zacz?? od w??asnych do??wiadcze?? i w??asnych ludzkich potrzeb, poniewa?? religia jest pe??ni? ludzkiego do??wiadczenia. Potem wr??ci??em na swoje miejsce zadaj?c sobie pytanie: ??Jak to si? sta??o, ??e poszed??em, aby publicznie powiedzie? co my??l???. Po jakim?? czasie przeczyta??em na Szkole Wsp??lnoty o darze Ducha ??wi?tego i zrozumia??em, ??e to w??a??nie On towarzyszy?? mi w tamtej chwili. Zrozumia??em, ??e Duch ??wi?ty jest darem i ca??kowitym zaskoczeniem, bo przecie?? zanim wzi???em mikrofon do r?ki nie pomodli??em si?, nie wezwa??em ??adnego ??wi?tego o pomoc. ??Si??? cz??owieka jest Ko?? Inny, pewno??ci? cz??owieka jest Kto?? Inny?. Obecno??? Chrystusa widoczna w tamtej dyskusji nie sko??czy??a si?. Jeden z ch??opc??w, kt??ry by?? na sali podczas debaty, spotka?? mnie kiedy?? przypadkowo, podszed?? do mnie i podzi?kowa?? za moja postaw?, gdy?? by??a bardziej prawdziwa i realistyczna od innych!

Marco, Ankona


Polska strona Ruchu CL   |   Kontakt z redakcją