Menu strony Strona główna Śladów
   
Ślady > Archiwum > 2007 > lipiec / sierpie??

Ślady, numer 4 / 2007 (lipiec / sierpie??)

Strona Pierwsza

By? pewnymi wielkich rzeczy

Proponujemy lektur? fragmentu wyj?tego z nowej ksi???ki ks. Luigi Giussaniego Pewni niekt??rych wielkich rzeczy (1979-1981).

Luigi Giussani


Ppublikacja ta stanowi drugi tom ??Ekip?, zbioru zawieraj?cego wyk??ady i rozmowy ks. Giussaniego z odpowiedzialnymi za student??w Comunione e Liberazione, ukazuj?cego si? nak??adem wydawnictwa Bur Rizzoli, w kierowanej przez Juliana Carr??na serii wydawniczej ??Ksi???ki ducha chrze??cija??skiego?. Ksi???ka pojawi??a si? w po??owie lipca w ksi?garniach w??oskich, a jej prezentacja znalaz??a si? w programie Meetingu w Rimini.

 

W??a??nie to niezwykle pi?kne zaanga??owanie, jakie sta??o si? udzia??em wi?kszo??ci naszych ludzi ?? z obecnymi tutaj i ich wsp??lnotami na czele (z pewno??ci? wi?kszo??? wsp??lnot uniwersyteckich, cho? nie wszystkie, prze??y??a minione p????tora miesi?ca w ??ywy i pi?kny spos??b) -, w??a??nie to zaanga??owanie potwierdza obserwacj?, ??e jest co??, co wywo??uje niepok??j. Wszyscy bowiem czujemy gro???ce niebezpiecze??stwo pozostawania na poziomie pewnej ??linii wodnej?*, w pewnym zawieszeniu (suspence) pomi?dzy zaanga??owaniem w CUSL czy w CLU** a codziennym, osobistym ??yciem. ??yciem tak bardzo utrudzonym przez brak motyw??w, czyni?cych godnymi, pe??nymi smaku i ludzkimi sprawy oraz przedsi?wzi?cia, w kt??rych uczestniczymy ka??dego dnia.

Zacytuj? wypowied??, kt??ra odpowiada na t? trudno??? za pomoc? pi?knego wyra??enia. Kto?? powiedzia??: ??Trzeba, aby??my stali si? bardziej ubogimi?, i u??y?? tego okre??lenia w prawdziwie chrze??cija??ski spos??b, stawiaj?c w centrum w??a??ciw? jego warto???. Bardziej ubodzy ?? co to znaczy: ??by? bardziej ubogimi?? Czy pami?tacie, co ta osoba powiedzia??a? ??By? pewnymi niekt??rych wielkich rzeczy?. Ubogim jest ten, kto jest pewny niekt??rych wielkich rzeczy, dzi?ki czemu ?? kto?? pewny niekt??rych wielkich rzeczy ?? wybuduje katedr?, a sam b?dzie ??y?? w klitce, stokro? bardziej po ludzku ni?? ten, dla kogo ostatecznym horyzontem jest absolutnie komfortowy apartament, a potem ?? je??eli przyjdzie ?? da r??wnie?? obola (drobna moneta w staro??ytnej Grecji ?? przyp. t??um.) dla Ko??cio??a. Ubodzy, czyli pewni niekt??rych wielkich rzeczy. Dlaczego ub??stwo jest byciem pewnymi? Poniewa?? pewno??? oznacza powierzenie siebie, przezwyci???enie siebie, oznacza, ??e ja jestem kim?? male??kim, jestem nikim, a rzecz? prawdziw? i wielk? jest co?? innego: tym w??a??nie jest ub??stwo. Tak pojmowane ub??stwo czyni wolnymi, czyni aktywnymi, ??ywymi, w??a??nie dlatego, ??e prawem cz??owieka, prawem tego stabilnego mechanizmu naturalnego, kt??ry nazywamy cz??owiekiem, jest mi??o???, mi??o??? natomiast to potwierdzanie czego?? innego jako znaczenia siebie. St?d te??, je??li nie??atwo jest znale??? po??r??d nas osoby pewne, to dlatego, ??e po??r??d nas niema jeszcze ub??stwa. Ub??stwo jest bowiem rzeczywi??cie czym?? bardzo dojrza??ym. (...).

 

Prze??ywamy odpowiedzialno??? raczej w wymiarze krytyki ni?? kreatywno??ci, to znaczy, odpowiadamy za pewn? sytuacj?, gdy ta wywo??uje powa??ne w?tpliwo??ci. Kiedy sprawy przybieraj? posta? znacz?cej obiekcji wobec naszej postawy cz??onk??w CL, w??wczas stajemy si? krytyczni. Nie jeste??my jednak kreatywni, poniewa?? tw??rczo??? to wiara, kt??ra ryzykuje zaanga??owanie w dane okoliczno??ci, przemieniaj?c je, czyli tworz?c co?? innego. W ten spos??b, np. w relacji ch??opak-dziewczyna postawa krytyczna nazywa si? moralizmem, natomiast postawa tw??rcza jest czym??, co sprawia, ??e ta relacja staje si? inna. Moralizm, gdy przekracza pewne granice, pozostawia ci? zaniepokojonym ?? coraz mniej ?? lecz pozostawia ?? tymczasem postawa kreatywna to co?? zupe??nie innego: inna staje si? sama relacja, inny staje si? spos??b patrzenia i my??lenia, i to jest ju?? cz?stk? nowego cz??owiecze??stwa. Postawa krytyczna nie przyczyna si? do powstania odmiennego cz??owiecze??stwa, co najwy??ej wzmaga zamieszanie (jedynym smakiem mo??e by? w??wczas spieranie si?).

??Problemem? jest w??a??nie wiara, kt??ra podejmuje ryzyko w okoliczno??ciach, kt??ra mobilizuje mnie wobec jakiej?? okoliczno??ci, gdy ta jest mi przeciwna  i chcia??aby, abym straci?? pewno??? odno??nie do nielicznych wielkich spraw. Co wsp??lnego ma idea?? ze studiowaniem, z pieni?dzmi, z rodzin?, kt??r? zamierzasz za??o??y? lub ju?? za??o??y??e??? C???? to ma wsp??lnego? Ot????, to jest w??a??nie ??problem?, tu pojawia si? problem, gdy?? owe sytuacje chcia??yby, abym zrezygnowa?? z pewno??ci i przyj??? bardziej banaln? postaw? reaktywno??ci. A zatem jestem mobilizowany i walcz? przeciwko tej obiekcji, przeciwko temu atakowi: kontratakuj?, a kiedy kontratakuj?, wiara mobilizuje mnie i pozwala mi pojmowa? w inny spos??b moj? relacj? z rzeczami, kt??re mnie interesuj?. I tak rodzi si? do??wiadczenie odmiennego cz??owiecze??stwa. Sprawdzianem jest za?? to, ??e wiara wzrasta i staje si? pot???na.

Co pozwala, aby problematyczno??? pozosta??a naprawd? dynamizmem w??a??ciwym przy podejmowaniu problem??w? Co uniemo??liwia popadni?cie w problematyzowanie, lub w sceptycyzm, co jest tym samym? Kiedy bowiem dochodzi do tego, ??e sprawy staj? si? obiekcjami a cz??owiek pozostaje wobec nich jak niepe??nosprawny, z r?koma, kt??re nie wiedz? jak si? porusza?, zag???bia si? w nim pewien powiew sceptycyzmu lub ??zagubienia si??. Co nie pozwala na popadni?cie problematyzowanie, umo??liwiaj?c natomiast uchwycenie problematyki, czyli na ??ycie w intensywny spos??b? ??ycie jest bowiem w?tkiem problem??w, kiedy je prze??ywamy idea?? dzia??a w nas, uderza i zwyci???a, albo, co jest tym samym, przyczynia si? do odradzania si? cz??owiecze??stwa. Co pozwala, aby??my nie popadali w problematyzowanie, ale prze??ywali problemy na pewnym zdrowym poziomie? Tym, co usuwa problematyzowanie jest ??bycie wewn?trz historycznego sposobu, kt??ry umo??liwia mi relacj? z Chrystusem?, jak to zosta??o powiedziane. Tym, co usuwa problematyzowanie jest bycie wewn?trz, trwanie wewn?trz historycznego sposobu, kt??ry umo??liwia mi relacj? z Chrystusem.

Gdyby jaki?? p????d by?? w stanie my??le? (??O Bo??e, jak teraz b?d? oddycha?, jak b?d? si? od??ywia?, jak b?d? przebiega? procesy metaboliczne w moich kom??rkach??), w jaki spos??b m??g??by unikn?? problematyzowania? Problematyzowanie, prowadz?ce do wielu obiekcji, uczyni??yby go zimnym, zal?knionym a w ko??cu sceptycznym: ??Nie mo??na ??y?!? Natomiast: co da??oby owemu ma??emu p??odowi si??? przebicia (??zaczepno????), tzn. zdolno??? do stawienia czo??a problematyce ??ycia? Trwanie wewn?trz historycznego sposobu, kt??ry umo??liwia mu relacj? z ??yciem, trwanie wewn?trz sposobu, jakim jest ??ono, jakim jest jego matka, to jedno ??ono. M??g??by mie? miliardy innych ??on w historii! Lecz to abstrakcja: dla niego jest to jedno, nie jakie?? inne (nie s?dz?, aby na poziomie tych rzeczy m??g?? spokojnie zosta? dokonany przeszczep!).

 

W pi?tym kroku powracamy jeszcze do drugiego, tzn. zostajemy przynagleni do przyjrzenia si? s??owu ??wiara?. ??Trwanie wewn?trz historycznego sposobu, kt??ry umo??liwia ci relacj? z Chrystusem? jest sformu??owaniem syntetycznym i ostatecznym.

Wiara. Czym s? owe ??nieliczne wielkie rzeczy??

Po pierwsze, jest to obecna po??r??d nas, w ludzkiej postaci Tajemnica, kt??ra wszystko czyni: sta?? si? cz??owiekiem i ta rzeczywisto??? jest po??r??d nas (??B?d? z wami a?? do sko??czenia ??wiata?[1]). Nic nie zdo??a tej obecno??ci usun?? z historii, z czasu i przestrzeni, ??adna zdrada czy zmazywanie, jakich wszyscy si? dopuszczamy.

Jaki?? czas temu, po ukazaniu si? informacji na temat referendum, m??wi??em: ??Oto moment, w kt??rym by??oby pi?knie, gdyby nas by??o tylko dwunastu w ca??ym ??wiecie?. Chcia??em powiedzie?, ??e jest w??a??nie chwila, w kt??rej wraca si? do pocz?tku, poniewa?? jak nigdy dot?d zosta??o zademonstrowane, ??e mentalno??? nie jest ju?? chrze??cija??ska. Chrze??cija??stwo jako sta??a obecno???, spoista (posiadaj?ca okre??lon? konsystencj?), a zatem zdolna do ??przekazywania?, do tworzenia tradycji, do komunikowania, w??a??ciwie ju?? nie istnieje: musi si? odrodzi?. Musi odrodzi? si? jako przynaglenie wobec codziennych problem??w, czyli wobec codziennego ??ycia. Chcia??bym to mocno podkre??li??, gdy?? samo s??owo ????ycie? jest nieco dwuznaczne, mo??e by? rozumiane w sensie witalistycznym, a zatem prze??ywanie ??ycia by??oby pewn? reaktywno??ci?, co jest niezbyt ludzkie. ??ycie ludzkie sk??ada si? z inteligencji i wolno??ci, czyli z os?d??w, wybor??w i energii afektywnej: tym jest ??ycie jako problematyczno???, ??ycie jako problem. Nie b?d? wam powtarza?? przytaczanego przez Stuarta por??wnania o Ezopowym worku. Co jest charakterystyczne dla przej??cia od wieku dzieci?cego, od dzieci??stwa do pocz?tku pewnej ??wiadomo??ci osobowej? Chodzi o wiek pomi?dzy dwunastym a pi?tnastym rokiem ??ycia; lecz teraz pozostawmy sam czas tej przemiany, kt??rego nie da si? okre??li? matematycznie. Nas interesuje fakt, ??e tym, co charakteryzuje ??w pocz?tek ??wiadomo??ci osobowej, a zatem i poczucia w??asnej to??samo??ci, jest przej??cie od posiadania ?? dlatego, ze si? otrzymuje, czyli od danych pochodz?cych z tradycji ??tr?dito? ?? do problematyczno??ci, czyli do krytyczno??ci i wyboru. Naprzeciw tego, co zosta??o nam dane kto?? pyta: ??Dlaczego??, i ??zachowuje to, co szlachetne?[2], jak m??wi ??w. Pawe?? do Tesaloniczan.

Zatem, przynaglenie, aby czyni? ??ycie ??problemem?, czyli ??wojn??, przynaglenie do prze??ywania ??ycia jako wojny, jest jedno, a mianowicie Chrystus, b?d?cy obecno??ci? w ??wiecie. Zasadniczym punktem jest zatem fakt, ??e wiara to uznanie tej obecno??ci, i tyle. To s? owe ??nieliczne wielkie rzeczy?, kt??re stanowi? o bogactwie naszego ub??stwa, czyli o naszej prawdzie. Wiara jest uznaniem Chrystusa.

Co jest zatem zasadniczym punktem sprawy? Jest nim to, ??e wszyscy m??wimy: ??Chrystus?, ale ten Chrystus jakby nie istnia??; poniewa?? Chrystus jest odpowiedzi?, jest sensem, Chrystus jest form?, jest znaczeniem ??ycia, dlatego jest te?? znaczeniem i form? relacji afektywnej, u??ywania rzeczy czy sposobu patrzenia na przyrod?, na czas i przestrze??, na sw??j w??asny projekt przysz??o??ci czy w??asn? przesz??o???. Chrystus musi sta? si? form? tego wszystkiego, ??yw? i faktyczn? inspiracj? wszystkiego, kryterium. Jak to uj??? Romano Guardini w przepi?knym wyra??eniu, wielokrotnie przeze mnie cytowanym (najpi?kniejszym ze wszystkich, jakie kiedykolwiek s??ysza??em i najbardziej syntetycznym): ??W do??wiadczeniu wielkiej mi??o??ci wszystko staje si? wydarzeniem w jej obr?bie?[3]. Wielk? rzecz?, dzi?ki kt??rej wszystko staje si? wydarzeniem w jej obr?bie (czyli zostaje przez ni? okre??lone) jest wiara. Wiara jest usprawiedliwieniem. ??m??j sprawiedliwy ??yje z wiary?[4]. Co uzasadnia twoj? relacj? z ojcem i matk?? Wiara. Co uzasadnia relacj? z twoj? kobiet?? Wiara. I co uzasadnia tw??j spos??b uczenia si?? Wiara. I co uzasadnia tw??j spos??b wchodzenia w relacje ze wszystkimi formami solidarno??ci mi?dzy pracownikami, kt??re nazywa si? zwi?zkami zawodowymi? Wiara. Sprawiedliwo??? jest wiar?, a wiara jest uznaniem tej Obecno??ci: tre??ci? wiary jest Chrystus. Tu mamy dwie sprawy, kt??re nale??y wzi?? pod uwag?, a kt??re ju?? w??a??ciwie zosta??y podj?te dzisiejszego poranka.

 

1. Najpierw pewna uwaga negatywna, to znaczy: skoro idea??em jest osoba Chrystusa, to dzi?? rano mogli??my dostrzec pewien dystans pomi?dzy tym, co widzimy w nas i poza nami a idea??em: ??Nie czuj? go?, ??jest dla mnie abstrakcj??, albo ??jestem inny ni?? powinienem by?, wstydz? si? tego, Jego s??owa s? dalekie od tego, co czyni??. Dystans. Z tym zwi?zana jest pierwsza bolesna rzecz, jaka musi si? dokona?; co wi?cej, to jest w??a??nie najwy??sza sp??jno???, kt??ra musi wyprzedzi? jakiekolwiek d???enie do sp??jno??ci. Co jest najwi?ksz? sp??jno??ci? wobec Chrystusa, w uznaniu Chrystusa? To, ??e nawet je??li jeste?? niczym, Chrystus jest wi?kszy od tego wszystkiego, potrafi to przezwyci???y?, jest pot???niejszy ni?? ca??a studnia twojej n?dzy. St?d te?? wiara jest pewno??ci?, kt??ra nigdy nie pozwala na utrat? pogody ducha, gdy?? motywem pogody ducha jest pewno??? wi?ksza ni?? wszelkie rozwa??ania, jakie czyni? o sobie. To jest mi??o???, potwierdzenie czego?? innego. Robi? zawsze por??wnanie do dziecka, gdy?? jest to por??wnanie najdoskonalsze. M??g??bym przytoczy? por??wnanie z osob?, kt??ra naprawd? kocha, kt??ra jest naprawd? g???boko zakochana w drugiej osobie, lecz to zdarza si? bardzo rzadko i nie jest pozbawione licznych b???d??w, jak powiedzia?? ??w. Tomasz z Akwinu[5] o cz??owieku zdobywaj?cym wiedz? na temat egzystencji Boga; w dziecku natomiast natura osi?ga to natychmiast. Dziecko ze swej natury jest pogodne ?? ze swej natury jest pogodne! ??kiedy przebywa w naturalnych dla siebie warunkach, a warunkami naturalnymi dla niego jest obecno??? ojca i matki. Nawet je??li zrobi??oby co?? z??ego, je??li chwil? wcze??niej pope??ni??oby to czy owo, gdy matka bierze je w obj?cia, staje si? pogodne, wszystko mu przechodzi, poniewa?? jego konsystencj? jest potwierdzenie kobiety, kt??r? ma przed sob?. Twarz dziecka wyra??a to w niepowtarzalny i spektakularny spos??b, gdy kto?? inteligentnie patrzy.

Dlatego te?? jakiejkolwiek natury dystans (??nie czuj??, ??to abstrakcyjne?, ??to tylko s??owo?), jakikolwiek dystans nie jest obiekcj? dla pewno??ci, kt??ra nazywa si? ??wiar?? oraz dla energii wolno??ci, jak? ta pewno??? anga??uje. To jest punkt wyj??cia obdarzaj?cy pewn? charakterystyczn? zdolno??ci? zachowania pogody ducha, absolutnie nie do poj?cia poza do??wiadczeniem wiary chrze??cija??skiej: istotnie, nie istnieje nic bardziej dziwnego od realnej rado??ci wewn?trz jednostki, ??wiadomej tego, kim jest, ??wiadomej swojej n?dzy. To jest istotnie rzecz nie z tego ??wiata: jest czym?? z innego ??wiata, b?d?c zarazem tym, czym?? kto?? ??yje, lecz nie jest to mo??liwe poza zasi?giem naszej wiary.

 

2. Drugi akcent jest pozytywny. Dystans, ??aden dystans nie jest obiekcj?: obiekcj? jest to, ??e ulegniesz problematyzowaniu, albo w???czysz zastrze??enie w swoj? to??samo???. Tymczasem wiara, czyli uznanie Ciebie, o Chryste, za obecnego (??Uznaj?, ??e jeste?? obecny?) niesie zadanie wielkie jak ??wiat i historia; wiara ?? uznanie Chrystusa za co?? wielkiego, co jest bogactwem mojego ub??stwa ?? stanowi ziarno nowego ludu. Okre??lenia ??niesie zdanie wielkie jak ??wiat i historia? oraz ??jest ziarnem nowego ludu?, wyra??aj? to samo. Jest to obalenie (usuni?cie) kategorii prywatno??ci; kategoria prywatno??ci w??a??ciwie znika.

W koncepcji chrze??cija??skiej kategoria prywatno??ci nie istnieje, istnieje natomiast poj?cie zas??ugi, czyli warto??ci czynu. Moralna warto??? czynu ?? nazywana w??a??nie ??zas??ug?? ?? jest proporcj? zachodz?c? pomi?dzy czynem a Bo??ym zamys??em. Dzia??anie jest moralne, kiedy pozostaje w ??funkcji, w s??u??bie czego???, tzn. kiedy szerzy Kr??lestwo Bo??e, kiedy jest dla ??wiata: dzia??anie moralne ma miejsce wtedy, kiedy wspomaga ??wiat w jego zrealizowaniu si?. Zwr???cie uwag?, ??e tym dzia??aniem jest nie tylko walka o przeprowadzenie jakiego?? Referendum ?? takim dzia??aniem mo??e by? tak??e mycie naczy??. Kategoria prywatno??ci nie istnieje, nie ma jej, tak jak nie mo??e by? ani jednego w??osa na g??owie, kt??ry by??by samoistny, poniewa?? ??nawet w??osy na waszej g??owie s? policzone?[6], jak te?? nie mo??na powiedzie? ??artem nawet jednego s??owa, kt??re nie mia??oby znaczenia dla ??ycia wiecznego (??z ka??dego bezu??ytecznego s??owa zdacie spraw? w dzie?? ostateczny?[7]). St?d te??, stale w codzienno??ci, ta wielko??? rozszerza percepcj? w??asnego cz??owiecze??stwa, rozszerza postrzeganie swojej relacji ze wszystkim.

Lecz, je??eli wiara jest uznaniem Chrystusa, wielkiego nieznanego po??r??d nas, naprawd? ukrytego po??r??d nas Boga, wielkiego upomnienia, przez kt??re stajemy si? wsp??lnikami ????wiata, kt??ry ca??kowicie tkwi w k??amstwie?[8], k??amstwem jest nie uznanie Chrystusa, k??amc? jest ten, kto nie uznaje Chrystusa. Zatem, kolejn? z ??nielicznych wielkich rzeczy?, o kt??rych by??a mowa jest nasze towarzystwo, jak to zosta??o nast?pnie pokazane. Je??eli Chrystus jest idea??em, trzeba, aby to nie zosta??o psychologizmem. Psychologizmem jest wszystko, co zostaje wypracowane albo zredukowane do naszych my??li b?d?? do naszych sentyment??w; do rzeczywisto??ci czysto psychologicznej przynale??y wszystko, co pozostaje my??l?, sentymentem lub wyobra??eniem.

Je??li Chrystus jest idea??em, to trzeba, aby nie pozostawa?? On psychologizmem. Kto?? powiedzia?? dzi?? rano: ??T? ?ide?? mog? zobaczy??. Nasz? tragedi? jest fakt, ??e Chrystus pozostaje ide?, a tymczasem jest On obecno??ci? i mog? Go zobaczy?, czyli powinienem Go rozpozna? w naszym towarzystwie, w tym ??ywym wydarzeniu naszego towarzystwa, nawet gdyby nas pozosta??o dwunastu na ca??ym ??wiecie: nasze towarzystwo, ??ywy fakt, kt??rego znaczenie przewy??sza form? i konsystencj?. Znaczenie naszego towarzystwa przewy??sza to, czym jeste??my i sum? wszystkiego, czym jeste??my, jak to ju?? powiedzia??em ostatnim razem. Nawet gdyby??my byli tysi?c razy bardziej n?dzni ni?? jeste??my, nasze towarzystwo jest rzecz? ??wi?t?, wielk?, poniewa?? jest ono jak os??ona, jak znak czego?? wielkiego, co jest bogactwem naszego ub??stwa.

W ten spos??b nasza ??wiadomo??? zrywa si?, nasze ??ycie zrywa si?, kiedy pierwsz? dan? nam rzecz?, czyli pierwszym przedmiotem, kt??ry nas interesuje, jest to, co spotkali??my. To, co spotkali??my jest tre??ci? wiary: towarzystwo, kt??rego znaczenie i konsystencja s? czym?? wi?kszym ni?? ci, kt??rzy je tworz? ?? jest nim Chrystus. Zaufa? zatem temu towarzystwu; zaufa?, ??credere se alicui?, studiowali??my w gramatyce ??aci??skiej, ??powierzy? si? komu??? [affidarci a], ??odda? si? komu??? [darci a], czyli ??przynale??e?? [appartenere], to jest to, co nas okre??la: jeste??my zdefiniowani przez przynale??no??? przez przynale??no??? do Chrystusa, kt??ry, je??li nie jest wewn?trz historycznego sposobu w jakim Go spotkali??my, pozostaje abstrakcyjn? ide?. Historyczny spos??b ??mieszy, lecz bez niego nie przynale??ymy do Niego.

Towarzystwo mi?dzy nami jest zatem, nie ??jako ochrona przed ciosami?, jak zosta??o dok??adnie powiedziane dzisiejszego ranka, nie ??kiedy p??aci?, jak powiedziano r??wnie dosadnie, lecz jako wsparcie mojej osobistej postawy, jako przywo??anie, utrzymanie i korekta dla mojej osobistej postawy, czyli mojej wiary, mojego uznania Chrystusa.

Dlatego, by? mo??e, formu???, za kt??r? winni??my pod???a? w tym pierwszym fragmencie drogi, kt??r? powinni??my odkry? po tych nowych miesi?cach, jest ta: ????ycie nie jest czym?? wi?cej ni?? idea??, ??ycie nie mo??e by? czym?? wi?cej ni?? idea??, ale idea?? jest czym?? wi?cej ni?? ??ycie?, zgodnie z tym, co zosta??o powiedziane dzi?? rano. ??ycie jest czym?? wi?cej ni?? idea??, kiedy okoliczno??ci, liczne okoliczno??ci, te, kt??re by? mo??e napieraj? bardziej indywidualnie, uchylaj? si? od os?du i do obci???enia, od ataku idea??u: odrzucamy problem, walk? i problem. ??ycie staje si? w??wczas czym?? wi?cej ni?? idea??, idea?? za?? wycofuje si? do k?ta, jakby do wn?ki, kt??r? w pewnych momentach okadzamy. Idea?? jednak jest czym?? wi?cej ni?? ??ycie: ??Twoja ??aska wi?cej znaczy ni?? ??ycie?[9], jak m??wi Psalm, kt??ry wielokrotnie powtarzali??my. Czyli: ??Twoja obecno??? znaczy wi?cej ni?? ??ycie?.

Do zobaczenia, wszystkiego najlepszego!

 


[1] Zob. Mt 28,20.

[2] Por. 1 Tes 5, 21.

[3] R.Guardini, L`essenza del cristianesimo, [Istota chrze??cija??stwa], Morcelliana, Brescia 1980, s. 12.

[4]  ??Sprawiedliwy ??y? b?dzie dzi?ki swej wierno??ci? (H a 2, 4).

[5]  Zob. ??w. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I, q. 1, art. 1.

[6] Zob. Mt 10, 30; ?k 12, 7.

[7] Zob. Mt 12, 36.

[8] Zob. J 8, 44.

[9] Ps 63, 4.


Polska strona Ruchu CL   |   Kontakt z redakcją