Ślady
>
Archiwum
>
2019
>
maj / czerwiec
|
||
Ślady, numer 3 / 2019 (maj / czerwiec) Pierwszy Plan PrĂłba Ĺźycia Od pytania z Rekolekcji po dzieĹ dzisiejszy â trzy Ĺwiadectwa drogi, ktĂłra siÄ rozpoczyna. D. Perillo, P. Perego i R. Ronconi Hiszpania. âĹťyjÄ cyâ i burlaos âWszystko stawiamy na wiarÄ. To jest decydujÄ ca sprawa, by staĹa siÄ moim doĹwiadczeniem, bym ja tym ĹźyĹ. I jest to jedyny wkĹad, jaki mogÄ wnieĹÄ w Ĺwiatâ. A âĹwiatemâ dla Cesara Setry, 42 lata, Memor Domini, z pochodzenia madrytczyka, ktĂłry przeniĂłsĹ siÄ do Katalonii, jest âbitwa wrÄczâ, ktĂłra rozpoczyna siÄ na nowo kaĹźdego ranka, kiedy wchodzi do szkoĹy Saint Hipòlit de VoltregĂ , niedaleko Vic, gdzie jest nauczycielem i dyrektorem szkoĹy podstawowej, liczÄ cej 235 uczniĂłw, w wieku 3-16 lat. Do tego pozostali, ktĂłrych spotyka codziennie, poniewaĹź jest odpowiedzialnym za GS w Hiszpanii. Kiedy pytasz go o ostatnie Rekolekcje, pracÄ, ktĂłrÄ zainicjowaĹy, mĂłwi ci o odczuciu kontruderzenia juĹź przy pierwszym przywoĹaniu, dotyczÄ cym âczuĹoĹci wobec samego siebieâ: âNie mogÄ obejĹÄ siÄ bez mojego serca. Bez radykalnej potrzeby, ktĂłrÄ w sobie niosÄ. MoĹźliwoĹÄ spoglÄ dania na siebie z sympatiÄ jest zasadniczÄ kwestiÄ . Kiedy redukujÄ moje ÂŤjaÂť, wiara staje siÄ jednÄ spoĹrĂłd wielu rzeczy. JeĹli siÄ nad tym zastanowiÄ, wszystkie moje najwaĹźniejsze decyzje zrodziĹy siÄ z tego, Ĺźe Chrystus ĹÄ czy siÄ z tÄ potrzebÄ â. Jest tak, od kiedy miaĹ 16 lat. âByĹem poraĹźkÄ . Trzy razy powtarzaĹem klasÄ i zostaĹem wyrzucony ze szkoĹy, z wielkÄ ranÄ w sercu: moja mama zmarĹa, a relacje z moim ojcem nie ukĹadaĹy siÄ dobrze. Ĺťycie spÄdzaĹem w barzeâ. Tam wĹaĹnie spotykaĹ go rano jeden z jego nauczycieli. âPojawiaĹ siÄ, zanim wszedĹ do szkoĹy, witaĹ siÄ ze mnÄ â a ja odwzajemniaĹem pozdrowienie, podnoszÄ c butelkÄ z piwem. Jednak powoli zaczÄ Ĺem przychodziÄ na jego lekcje. RobiĹem tylko toâ. Ale to byĹo decydujÄ ce, poniewaĹź âwidziaĹem czĹowieka szczÄĹliwszego ode mnieâ. Kiedy ten nauczyciel pewnego dnia zaprasza go na weekendowy wyjazd GS, rzucajÄ c mu wyzwanie (âMam prawdziwych przyjacióŠoraz Ĺźycie piÄkniejsze od waszego: jeĹli chcecieâŚâ), Cesar wykonuje najprostszy krok: âWstaĹem i poszedĹem zobaczyÄâ. To byĹ âpunkt, od ktĂłrego nie ma juĹź odwrotuâ. âWieczorem po tej wycieczce poszedĹem spaÄ z myĹlÄ : ÂŤDziÄkujÄ, BoĹźe, poniewaĹź istniejesz. PozwĂłl mi nigdy nie oddaliÄ siÄ od tej historiiÂťâ. A jeĹli zapytasz go, jak to siÄ staĹo, Ĺźe to rozpoznaĹ, Ĺźe powiedziaĹ âBĂłgâ na zakoĹczenie trzydniowego wyjazdu, na ktĂłry skĹadaĹy siÄ piosenki, zabawy i rozmowy, odpowiada zwiÄĹşle: âOdpowiednioĹÄ. PeĹna, caĹkowita. ByĹa niemoĹźliwa. Nie byĹem gĹupi, sprĂłbowaĹem juĹź wielu rzeczy⌠Ale w tym doĹwiadczeniu byĹa inna rzecz, ktĂłra siÄ wydarzaĹa, byĹa oczywistaâ. Ta oczywistoĹÄ â dodaje â nigdy go nie opuĹciĹa: âPowiedziaĹem sobie: jeĹli nie chcÄ straciÄ tej peĹni, muszÄ za niÄ podÄ ĹźaÄ. StokroÄ nie zaleĹźy ode mnie, ale tego potrzebujÄ. A wiÄc opĹaca siÄ pozostawaÄ przywiÄ zanym do tego miejsca, gdzie moĹźe wydarzyÄ siÄ na nowoâ.
Odkrycie ĹşrĂłdĹa. I weryfikacja do przeprowadzania, nieustannie. W gruncie rzeczy jego Ĺźycie z mĹodzieĹźÄ w caĹoĹci polega na tym. âW Wielki PiÄ tek byliĹmy w koĹciele â opowiada â okoĹo 40 osĂłb: 32 staruszki, nas trzech z Memores oraz piÄcioro giessinĂłw. PomyĹlaĹem: gdyby nas nie byĹo, byĹoby 60 lat róşnicy. Dwa pokolenia. A pomiÄdzy â nic. ZadaĹem sobie pytanie: dlaczego oni tu sÄ ?â. I sobie odpowiedziaĹ: âNie ze wzglÄdu na tradycjÄ, ale ze wzglÄdu na powab, ktĂłry znaleĹşli w spotkaniu z nami. To jest coĹ caĹkiem nowego. I mĂłwiÄ ci: ÂŤTego, czym Ĺźyjecie, nie widzieliĹmy nigdy wczeĹniejÂť. SÄ postmodernistyczni, krusi, juĹź rozczarowani. Ale ten osÄ d jest jasny: chcÄ zidentyfikowaÄ tÄ odmiennoĹÄ, zrozumieÄ, skÄ d pochodzi. Dlatego wielu prosi nastÄpnie o bierzmowanie albo o chrzest. Ten krok dla nich nie jest skokiem w próşniÄ â jest juĹź czÄĹciÄ ich doĹwiadczeniaâ. Bardziej niĹź niejednokrotnie zdarza siÄ to temu, kto sÄ dzi, Ĺźe zna juĹź Chrystusa. âKiedy mĂłwisz o ÂŤwiÄcejÂť, dla nas czÄsto nie utoĹźsamia siÄ to z tym, co siÄ wydarza â wskazuje nasze wyobraĹźenia, formuĹy. Dla nich nie â to jest oczywista obecnoĹÄ. Jak powiedziaĹ mi jeden z nich: ÂŤW Ĺwiecie, ktĂłry widziaĹem do tej pory, ludzie jedzÄ , pijÄ , uprawiajÄ seks i umierajÄ . I na tym koniec. Wy jesteĹcie inni. JesteĹcie Ĺźywi!Âť. SkĹoniĹ mnie do pomyĹlenia o poczÄ tku, o tym, kiedy poganie nazywali chrzeĹcijan ÂŤĹźyjÄ cymiÂťâ. To wĹaĹnie to Cesar poddaje prĂłbie kaĹźdego dnia: âDotrzeÄ do istoty doĹwiadczenia. Co takiego jest tutaj, czego nie ma gdzie indziej? I jak pomaga ci ĹźyÄ? Bycie z nimi jest darem. PoniewaĹź sÄ radykalniâ. Czyta e-maila od chĹopaka, ktĂłry przyszedĹ w tym roku. ZmieniĹ szkoĹÄ, poniewaĹź byĹ ofiarÄ znÄcania. âJuĹź pierwszego dnia zobaczyĹem coĹ innego â pisze. â Zdumiewali mnie nauczyciele, to, w jaki sposĂłb Ĺźyli ze sobÄ i z moimi kolegami. NastÄpnie zaprosili mnie na SzkoĹÄ WspĂłlnoty i nie mogĹem uwierzyÄ: to jest miejsce, w ktĂłrym bez strachu mĂłwi siÄ o swoim cierpieniu⌠Jednym sĹowem, doĹwiadczyĹem czegoĹ wiÄcej, czego nigdy wczeĹniej nie widziaĹem. ByĹo tam coĹ, czego pragnÄ Ĺem, nie wiedzÄ c tegoâ. Komentarz Cesara: âKiedy wydarza siÄ coĹ takiego, musisz za tym podÄ ĹźaÄ. W pewnym sensie ĹźyjÄ tym, co wydarza siÄ w nichâ. Tak jak z burlaos, âwariatamiâ, towarzystwem, ktĂłre spotyka siÄ z LluĂsem (innym Memor) w jego domu w kaĹźdy poniedziaĹek wieczorem. âTo sÄ mĹodzi ludzie z miasteczka. NiektĂłrzy z nich to nasi byli uczniowie. Prawie wszyscy z nieuporzÄ dkowanym Ĺźyciem: nie pracujÄ ani siÄ nie uczÄ . Ale w pewnym momencie wracajÄ do nas. PoniewaĹź posiadanie miejsca, skupienie siÄ na Ĺźyciu, jest niezbÄdneâ. I przy piwie oraz chipsach robi siÄ SzkoĹÄ WspĂłlnoty, z wiernoĹciÄ , ktĂłra go zaskakuje: âTam widaÄ to, o czym mĂłwimy: twoje ÂŤjaÂť moĹźe byÄ pokawaĹkowane, kruche, podzielone, ale nie serceâ. JeĹli wydarza siÄ spotkanie, zauwaĹźa to. âI od tego moĹźna rozpoczÄ Ä drogÄ. Tak jak to byĹo ze mnÄ â.
Uganda. JeĹli czas jest przyjacielem âOdczytaÄ na nowo swojÄ historiÄ i odkryÄ, Ĺźe jest siÄ ÂŤpreferowanymÂť. To jest pierwszy fakt, ktĂłry przywoĹźÄ do domu po Rekolekcjach. MajÄ c 49 latâŚâ Oraz po 19 latach spÄdzonych w Ugandzie, z ĹźonÄ ManolitÄ i piÄ tkÄ dzieci, opowiada Stefano Antonetti, przedsiÄbiorca: âWyjechaliĹmy z Varese tuĹź po Ĺlubie, w 2000 roku. Nie ze wzglÄdu na ÂŤmisyjny impetÂť â podkreĹla. â Moja Ĺźona byĹa w Afryce z rodzinÄ . I pragnÄĹa ponownie przeĹźyÄ doĹwiadczenie piÄkna, ktĂłre miaĹa za sobÄ . A praca dla AVSI w Afryce byĹa moĹźliwoĹciÄ , okolicznoĹciÄ , ktĂłrÄ mieliĹmy przed sobÄ . Czy to, co spotkaliĹmy w Ruchu, mogĹo urzeczywistniÄ siÄ takĹźe tam? Powiedzenie ÂŤtakÂť byĹo sposobem, by to zweryfikowaÄâ. Nigdy nie myĹleli, Ĺźe bÄdzie to coĹ na caĹe Ĺźycie. A tymczasem⌠âKiedy nadeszĹo pytanie CarrĂłna przed Rekolekcjami, ÂŤCo wytrzymuje prĂłbÄ czasu?Âť, jak nie spojrzeÄ na to, co siÄ nam przydarzyĹo od tamtego momentu? â wyjaĹnia Manolita, majÄ c wciÄ Ĺź jeszcze w sercu to, co usĹyszaĹa podczas transmisji z Rimini. CarrĂłn sprawiĹ, Ĺźe znĂłw zabraliĹmy siÄ do pracy, by na nowo odkryÄ nowoĹÄ, ktĂłra nas pochwyciĹa oraz ktĂłra dominuje w Ĺźyciu, ponowne wydarzenie siÄ Chrystusa teraz. W ten sposĂłb spoglÄ dasz za siebie i zauwaĹźasz, jak bardzo byĹeĹ, co wiÄcej, jesteĹ preferowany kaĹźdego dniaâ. âByĹ rok 2013. Trud, ktĂłry z czasem zaczÄ Ĺ coraz bardziej rozprzestrzeniaÄ siÄ w naszym Ĺźyciu, staĹ siÄ nie do zniesieniaâ. Z biegiem lat relacje z przyjaciĂłĹmi z Ruchu w Ugandzie wyjaĹowiĹy siÄ, byĹy dorastajÄ ce dzieci ze swoimi wymogami. Trudy, ktĂłre kaĹźdy przeĹźywa w swojej codziennoĹci. ByĹa teĹź jakby jakaĹ nasilajÄ ca siÄ ânudaâ. âByÄ moĹźe z biegiem czasu wyĹoniĹo siÄ takĹźe pewne roszczenie. Jakby to, Ĺźe juĹź sam wybĂłr, Uganda, byĹ celem⌠â mĂłwi Stefano. â Jakby wyjazd byĹ naszÄ inicjatywÄ , a nie przylgniÄciem do drogi, ktĂłrÄ Jezus wybraĹ dla nas. Kiedy tak jest, jeĹli rzeczywistoĹÄ jest trudna, mĂłwisz, Ĺźe ÂŤjest ci danaÂť, ale jest to coĹ, co ty doczepiasz. PrĂłbujesz jÄ strawiÄ, ale staje ci w gardleâ.
Po 13 latach âzaczÄliĹmy podejmowaÄ starania, by wrĂłciÄ do WĹochâ â opowiada Manolita. KupujÄ dom w Varese, zapisujÄ dzieci do szkoĹy w mieĹcie. âPrĂłbowaliĹmy uĹoĹźyÄ na miejscu wszystkie kawaĹki naszego Ĺźycia. Ale nie mogliĹmy znaleĹşÄ pracyâ. Rachunki siÄ nie zgadzajÄ . RozmawiajÄ o tym z wieloma przyjaciĂłĹmi: âJeden z nich zapytaĹ nas, czego naprawdÄ pragniemy. To byĹo tak, jakby Jezus zapytaĹ mnie: ÂŤCzego szukasz?Âť. W gruncie rzeczy chodzi o to samo wyzwanie uznania tego, o czym mĂłwi siÄ w Rimini, a gdy spoglÄ da siÄ na nie dzisiaj, po Rekolekcjach, rozumie siÄ jeszcze wiÄcej: âProblem nie polegaĹ na uporzÄ dkowaniu Ĺźycia, ale na pogĹÄbieniu relacji z tÄ TajemnicÄ , ktĂłra pochwyciĹa nas wiele lat temu i ktĂłra teraz pukaĹa do drzwiâ. I na nowo otwieraĹa drogÄ: âKilka miesiÄcy później dostaĹem propozycjÄ pracy wĹaĹnie w Ugandzie â opowiada Stefano. â ZdumieliĹmy siÄ wdziÄczni za to, Ĺźe moĹźemy zaczÄ Ä ĹźyÄ na nowo, patrzÄ c nowym spojrzeniem na to, co chcieliĹmy pozostawiÄâ.
Nic siÄ nie zmieniĹo, samo w sobie, w Kampali: âOsoby byĹy te same co wczeĹniej, trudnoĹci takĹźe. To my siÄ zmieniliĹmy: problemem byĹo to pytanie, prawdziwa potrzeba, ktĂłrÄ mieliĹmy w Ĺrodkuâ. WyjaĹowione relacje rozkwitajÄ na nowo i rodzÄ siÄ z nich nowe. Manolita dalej pracuje dla AVSI, w ramach wspierania na odlegĹoĹÄ, ale ma nowe odpowiedzialnoĹci: âCzuĹam siÄ nieadekwatna. Ze wzglÄdu na mĂłj charakter bojÄ siÄ, Ĺźe nie sprostam mierze. Ale co stanowiĹo mojÄ konsystencjÄ? W pracy miaĹam za zadanie komunikowaÄ piÄkno dzieĹa AVSI zwiÄ zanego z dzieÄmi ze slumsĂłw. ZauwaĹźyĹam, Ĺźe mam je przed oczami, ĹźyĹam nim ja sama, nie musiaĹam go wymyĹlaÄ. ByĹo dla mnieâ. âTym razem nie ÂŤprzyjechaliĹmyÂť z decyzjÄ pozostania, ale jakbyĹmy rozpoczÄli drogÄâ â dodaje Stefano. Ta nowa perspektywa, nieustanne porĂłwnywanie âz mojÄ potrzebÄ â Ĺciera siÄ wciÄ Ĺź z wychowaniem dorastajÄ cych dzieci, z pracÄ , w ktĂłrej siÄ nie ukĹada, z kimĹ, komu pomagasz, kogo uczysz zawodu, a kto potem podbiera ci klientĂłw. âAle stawiasz temu czoĹa w odmienny sposĂłb, starasz siÄ znaleĹşÄ rozwiÄ zanie, zmieniasz swĂłj business. ZezĹoĹciĹeĹ siÄ, ale chcesz dla nich dobrze. Zaczynasz widzieÄ we wszystkim coĹ dobrego dla ciebieâ. Nawet w Ĺmierci jednego z twoich najdroĹźszych przyjaciĂłĹ, w ubiegĹym roku⌠âRzecz w tym, by zrozumieÄ, o co prosisz â mĂłwi jeszcze Stefano. â Pewnego wieczoru, po entym trudnym dniu, zanim wszedĹem do domu, powiedziaĹem sobie: ÂŤNie, przynajmniej tego wieczoru udawajmy, Ĺźe siÄ Ĺmiejemy, Ĺźe wszystko jest piÄkneÂť. Ale czy to byĹo udawanie, czy teĹź naprawdÄ byĹo coĹ, od czego moĹźna byĹo zaczÄ Ä na nowo? Te twarze nie byĹy sztuczne. ByĹy ÂŤdaneÂť. RzeczywistoĹÄ jest wroga, kiedy jest jakÄ Ĺ twojÄ ideÄ . Tak jak wtedy, gdy wiele lat temu byĹem zĹy na Ruch⌠PodÄ Ĺźam za, ale dlaczego mnie oszukujesz? Dlaczego siÄ mÄczÄ?Âť. JeĹli rzeczywistoĹÄ nie jest dla ciebie, czas ciÄ zabijeâ. Ponowne spojrzenie na swoje Ĺźycie w ten sposĂłb jest zyskaniem go na nowo: âCzuÄ siÄ preferowanymi, ukochanymi przez ObecnoĹÄ, ktĂłra wydarza siÄ na nowo i ktĂłra na nowo rodzi moje ÂŤjaÂť â dodaje Manolita. â Jest to praca, ktĂłra zaczyna siÄ na nowo kaĹźdego dnia. I ktĂłra czyni naprawdÄ protagonistami Ĺźyciaâ.
Republika Czeska. Kiedy wszystko siÄ zmienia âPewnego majowego wtorku na stronie CL pojawiĹ siÄ artykuĹ poĹwiÄcony assemblei odpowiedzialnych europejskich, ktĂłra odbyĹa siÄ w Krakowie; rozpoczynaĹ siÄ tymi sĹowami: ÂŤTrud codziennoĹci, jaĹowoĹÄ, ktĂłra powraca nieustannieÂť. PoraziĹo mnie to! Ale jakĹźe? ByĹy Rekolekcje Bractwa, byĹa Wielkanoc, ale tkanka Ĺźycia jest wciÄ Ĺź taka sama!â. DokĹadnie tak jak wyjaĹniĹ to ksiÄ dz CarrĂłn w Rimini: znajdujesz siÄ w trudnym momencie (A). Spotykasz coĹ, co tobÄ wstrzÄ sa i sprawia, Ĺźe robisz krok do przodu (B). Ale trwa to krĂłtko i znĂłw znajdujesz siÄ tam, gdzie wczeĹniej (A). Claudia Piccinno nie byĹa w Rimini, ĹledziĹa wszystko z Esztergom, w Budapeszcie. Od piÄciu lat mieszka w Pradze, z mÄĹźem i dwĂłjkÄ dzieci. Ĺťycie w CL, od kiedy w 1985 roku spotkaĹa w szkolnych Ĺawkach we Florencji ksiÄdza Paolo BargigiÄ (na zdjÄciu z ClaudiÄ i jej mÄĹźem). Wraz z tym nowym Ĺźyciem za granicÄ âmusiaĹam zmieniÄ wszystkoâ â opowiada dzisiaj z florenckim akcentem, ktĂłrego jÄzyk czeski nie zmieniĹ. âPorzucenie pracy adwokata, zajmowanie siÄ w peĹnym wymiarze czasu dzieÄmi, rozpoczÄcie nauki trudnego jÄzykaâŚâ: zwyczajne, codzienne, sprawy stajÄ siÄ skomplikowane, jeĹli nawet kupienie chleba jest egzaminem. Ale âja pragnÄ byÄ szczÄĹliwa tu, w banalnych sytuacjach Ĺźyciaâ â mĂłwi. Jej list miÄdzy innymi przeczytaĹ CarrĂłn podczas lekcji z soboty rano. âJak Ty, o Chryste, wytrzymujesz prĂłbÄ czasu, jak wytrzymujesz w moim maĹĹźeĹstwie, z przyjaciĂłĹmi, w relacji z dorastajÄ cymi dzieÄmi, w wyzwaniach codziennego dnia, w niepokojÄ cych mnie lÄkach, w rzeczach, ktĂłre wczeĹniej tak bardzo mi siÄ podobaĹy, a teraz pozostawiajÄ mnie prawie obojÄtnÄ ?â â napisaĹa. I opowiedziaĹa o przyjaciĂłĹce chorej na raka, ktĂłra wyznaĹa jej: âSpodziewam siÄ, Ĺźe BĂłg dokona jeszcze wielkich rzeczy w moim maĹĹźeĹstwieâ. Natomiast Claudia mĂłwi: âZauwaĹźyĹam, Ĺźe w moim ÂŤpiÄknym maĹĹźeĹstwie, w ktĂłrym wszystko siÄ ukĹadaÂť, na te wielkie rzeczy, ktĂłre BĂłg mĂłgĹ dokonaÄ, nie czekaĹam juĹź jak na coĹ wielkiegoâ. Ale, opowiada, âpodjÄcie wytrwaĹej drogiâ (sĹowa Giussaniego podczas Dnia Inauguracji Roku Pracy) przekonaĹy jÄ i jej mÄĹźa do rozpoczÄcia gestu charytatywnego w Pradze, wĹrĂłd chorych w szpitalu.
Te dwie godziny w miesiÄ cu sprawiĹy, Ĺźe âJezusa znĂłw stanÄ Ĺ miÄdzy namiâ: âMĂłj mÄ Ĺź bardzo siÄ ode mnie róşni i im wiÄcej lat upĹywa, tym bardziej odkrywam, Ĺźe tak naprawdÄ nie wiem, ÂŤkim jestÂť. JesteĹmy razem, mamy Ĺlub, ale kaĹźdy ma swojÄ osobistÄ relacjÄ z Panem. Rozsmarowywanie kremu na delikatnej skĂłrze chorych uĹwiadomiĹo nam, Ĺźe wspĂłlnie pragniemy podÄ ĹźaÄ za Chrystusem, za poĹrednictwem towarzystwa, ktĂłre pozwoliĹ nam spotkaÄ wiele lat temuâ. Rekolekcje, a potem artykuĹ o spotkaniu w Krakowie (âSpĂłjrzcie na nadziejÄ, ktĂłra w was jestâ â mĂłwiĹ CarrĂłn) skĹoniĹy jÄ ponownie do pracy. âOĹwieciĹy to, co przydarzyĹo mi siÄ późniejâ. Po poĹudniu tego samego wtorku miaĹa zebrania w szkole u dzieci. âNauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum mĂłwi mnie oraz rodzicom dwĂłch najgorszych uczniĂłw, byĹmy zostali. PoszĹam tam przekonana, Ĺźe nie ma Ĺźadnego problemu⌠Powiedziano nam: ÂŤTrĂłjka ta juĹź od jakiegoĹ czasu dotkliwie naĹmiewa siÄ z dziewczynki z klasy, sprawa zakrawa na znÄcanie. WysĹaliĹmy ich do dyrektora, zaangaĹźowaliĹmy psychologa, jest to nieprzyjemna sytuacja, istnieje groĹşba zawieszenia w prawach uczniaÂťâ. Claudia czuje, Ĺźe grunt usuwa siÄ jej spod nĂłg. âSÄ dzisz, Ĺźe dobrze znasz swoje dzieci, a odkrywasz, Ĺźe sÄ ci zupeĹnie obce. Czego nauczyĹam tego chĹopaka⌠przy pomocy wszystkich usiĹowaĹ pokazania dobraâ. MyĹli o tym, co usĹyszaĹa z Rimini, o tych stronicach, nad ktĂłrymi pracuje na Szkole WspĂłlnoty i gdzie przeczytaĹa we Wprowadzeniu: âIm wiÄcej staram siÄ kontrolowaÄ, im wiÄcej zatrzymujÄ dla siebie, tym mniej zostaje ocalone, mniej zmartwychwstaje. Wiem, Ĺźe muszÄ nauczyÄ siÄ ofiarowaÄ wĹaĹnie to, co najbardziej boli, to, czego nie mogÄ naprawiÄ, a co najwyĹźej jestem w stanie ukryÄ, tak jak robi siÄ to z kurzem zamiatanym pod dywanâ. Tam, w szkole, przy mamach âtych najgorszychâ, przychodzi oĹwiecenie: to wszystko, co siÄ przeĹźywa, jest okazjÄ , by wejĹÄ w wiÄkszÄ zaĹźyĹoĹÄ z TobÄ , o Chryste, i tam, w tamtej chwili, On dla mnie zmartwychwstaĹ. WysĹuchaĹam nauczycieli, powiedziaĹam to, co musiaĹam powiedzieÄ; a w domu zrobiliĹmy synowi awanturÄ na caĹego, ale mogĹam patrzeÄ na niego caĹoĹciowo, a nie ze wzglÄdu na bĹÄ d, ktĂłry popeĹniĹ, poniewaĹź jest KtoĹ Inny, kto patrzy na niego za moim poĹrednictwem. ByĹam spokojna. Wieczorem powiedziaĹam: ÂŤOto nadzieja, ktĂłra jest we mnieÂť. Jest, i jest moĹźliwoĹciÄ trwania w relacji z Nim, trwania w oczekiwaniu, by zobaczyÄ Go zmartwychwstaĹymâ. W kaĹźdej chwili. |