Ślady
>
Archiwum
>
2016
>
styczeĹ / luty
|
||
Ślady, numer 1 / 2016 (styczeĹ / luty) Historie. Maria Angela Bertelli Mama z Bangkoku Dzieci niepeĹnosprawne albo chore. âPrzeklÄteâ w kulturze, w ktĂłrej cierpienie jest owocem winy. Istnieje jednak dom, ktĂłry przygarnia je i ich mamy. I zaprzecza wszelkim zasadom miejscowej mentalnoĹci. W pierwszej kolejnoĹci tej, Ĺźe BĂłg nie istnieje⌠Alessandra Stoppa W buddyzmie theravada â okolicznoĹci, ktĂłre przeĹźywasz, sÄ karÄ albo nagrodÄ za to, co zrobiĹeĹ w poprzednim Ĺźyciu. Takie przekonanie obowiÄ zuje poĹrĂłd wieĹźowcĂłw Bangkoku, a co dopiero w barakowych miasteczkach albo poĹrĂłd chorych. âBieda i cierpienie sÄ zĹÄ karmÄ â wyjaĹnia siostra Maria Angela Bertelli, misjonarka ze zgromadzenia misjonarek Maryi ksawerianek. â Ta zĹa karma jest winÄ , ktĂłrÄ trzeba wyrĂłwnaÄ w nastÄpnych wcieleniachâ. Bezlitosne prawo. Przede wszystkim dla dzieci widocznych na tych zdjÄciach, ktĂłre mieszkajÄ w jej Domu. MaleĹstwa, od urodzenia pokrzywione, zdeformowane, niepotrafiÄ ce wypowiedzieÄ ani jednego sĹowa ani uczyniÄ Ĺźadnego gestu. IleĹź razy musiaĹyby siÄ urodziÄ, by siÄ zbawiÄ? WystarczÄ obrazy z Domu AnioĹĂłw, by zrozumieÄ, Ĺźe tutaj to prawo zostaĹo odwrĂłcone, i to nie przy pomocy literatury albo alternatywnej teorii, ale w relacji. Siostra Maria Angela za kilka miesiÄcy powrĂłci do WĹoch po 15 latach spÄdzonych na misjach w Tajlandii. Latach âwyniszczania i Ĺaskiâ â mĂłwi ze sĹodyczÄ . Wiele przecierpiaĹa, otrzymaĹa jednak wszystko. Przede wszystkim od tych dzieci, ktĂłrych imiona sÄ sylabami i dĹşwiÄkami: Tum, Tam, Ep, Po-Po, Muk, Wan. Dom, powstaĹy w 2008 roku w Nonthaburi, 20 kilometrĂłw na pĂłĹnoc od Bangkoku, jest centrum rehabilitacji, ale przede wszystkim rodzinÄ . NiewyobraĹźalne ziarno posiane w mieĹcie, w ktĂłrym nie ma podobnych dzieĹ dla dzieci, o ile nie sÄ to sierociĹce. Dzisiaj przebywa tutaj 15 maĹych goĹci, a codzienna praca to zarĂłwno zajÄcia z fizjoterapii, jak i czynnoĹci wykonywane w kuchni. Ale cel tego miejsca jest âtylko jedenâ, mĂłwi misjonarka: âByÄ okazjÄ do tego, aĹźeby obecnoĹÄ Pana znĂłw siÄ wcieliĹaâ. Matki, ktĂłre tu mieszkajÄ albo pracujÄ , przybyĹy tu przewaĹźnie w bardzo mĹodym wieku, przepeĹnione strachem i wstydem, naznaczone âprzekleĹstwemâ swoich spastycznych albo opóźnionych w rozwoju maleĹstw, niepotrafiÄ ce ich kochaÄ. âBiernie akceptowaĹy swĂłj los, pozbawione jakiejkolwiek nadziei. I przeĹźywaĹy ogromnÄ samotnoĹÄâ â mĂłwi siostra Maria Angela. Ĺťadna z nich nie wiedziaĹa, co to takiego chrzeĹcijaĹstwo, ale wszystkie miaĹy seep ciai, âserce spalone bĂłlemâ oraz brutalnych mÄşów, alkoholikĂłw albo po prostu w ogĂłle nieobecnych. Ale dzisiaj ten, kto wchodzi do tego domu, pyta: âKto jest czyjÄ mamÄ ?â. PoniewaĹź wszystkie zajmujÄ siÄ wszystkimi. âZ miĹoĹciÄ , oddaniem, ktĂłrych nie mogĹam sobie nawet wyobraziÄâ. PochylajÄ siÄ nad kaĹźdym szczegĂłĹem i to jest ich najpiÄkniejsza modlitwa. âMiĹoĹÄ to nie sentyment â mĂłwi siostra Maria Angela. â MiĹoĹÄ jest konkretnÄ sĹuĹźbÄ , aĹź po zbrudzenie sobie rÄ k i dĹşwiganie ciÄĹźarĂłwâ.
Porwanie.W jÄzyku tai nie istnieje sĹowo darmowoĹÄ. Trzeba sformuĹowaÄ caĹe zdanie: âRobiÄ to tylko dlatego, Ĺźe ciÄ kocham, nie chcÄ nic w zamianâ. Albo ujrzeÄ gest, miliony codziennych gestĂłw wykonywanych za nic, z miĹoĹci. âW tutejszej kulturze podejrzliwoĹÄ to coĹ naturalnego. PytajÄ ciÄ: dlaczego siÄ o mnie troszczysz?â â opowiada dalej siostra Maria Angela. Dom AnioĹĂłw jest owocem jej misji, ktĂłra rozpoczÄĹa siÄ na dĹugo przed jej przybyciem do Tajlandii. Jako dziewczyna, drobna i silna tak jak dzisiaj, pozostawiĹa Carpi, fortepian i serowarniÄ ojca, po tym jak na wszelkie moĹźliwe sposoby prĂłbowaĹa uczyniÄ swoje Ĺźycie uĹźytecznym. Po ukoĹczeniu ksiÄgowoĹci postanowiĹa zostaÄ pielÄgniarkÄ , pracowaĹa w parafii z osobami starszymi, niepeĹnosprawnymi⌠âNic mi nie wystarczaĹoâ. DopĂłki pewnego dnia jedna z jej przyjaciĂłĹek nie zapytaĹa jej: âCzy ty chcesz oddaÄ Jezusowi swĂłj czas, czy siebie?â. Podczas spotkania z misjonarkami Maryi ksaweriankami (MMX) postanowiĹa juĹź wiÄcej nie planowaÄ swoich krokĂłw. âKtoĹ Inny miaĹ decydowaÄ za mnie jak, gdzie i kiedyâ. W ten sposĂłb trafia do Nowego Jorku, gdzie pracuje w Centrach Pomocy Ĺťyciu poĹrĂłd matek, ktĂłre chcÄ poddaÄ siÄ aborcji, i dziewczyn z Harlemu. NastÄpnie w 1993 roku przybywa do Sierra Leone. Przez dwa lata uczy fizjoterapii i pracuje w centrum dla dzieci dotkniÄtych chorobÄ Heinego-Medina. AĹź do porwania: 56 dni w rÄkach rebeliantĂłw ze Zjednoczonego Frontu Rewolucyjnego, o gĹodzie, zaraĹźajÄ c siÄ malariÄ , wraz z innymi wspĂłĹsiostrami i setkami zakĹadnikĂłw. A ona mĂłwi z przekonaniem: âNie byĹo lepszego miejsca do bycia misjonarkamiâ. WciÄ Ĺź pĹacze, gdy o tym opowiada, tak wiele przecierpiaĹa, ale nie ma wÄ tpliwoĹci: âWidziaĹam znaki miĹosierdzia. Pan byĹ tam z namiâ. Kobiety przywĂłdcĂłw przynoszÄ ce potajemnie jedzenie, najmĹodszy rebeliant, ktĂłry powoli zmieniaĹ postawÄ. I to oblicze Jezusa pÄdzla Velazqueza, to samo, ktĂłre czci ich zgromadzenie, na obrazku podarowanym jej przez jednego z porywaczy. âMiĹoĹÄ odnajduje ukryte ĹcieĹźki, by pozostaÄ prawdziwÄ , ĹźywÄ â. Siostra Maria Angela przybywa do Tajlandii 6 listopada 2000 roku, w wieku 41 lat, by podjÄ Ä wyzwanie Jana PawĹa II dotyczÄ ce ewangelizacji Azji w Trzecim TysiÄ cleciu. Rozpoczyna na PĂłĹnocy, w prowincji Lampang, opiekujÄ c siÄ chorymi. Po 2,5 roku prosi o przeniesienie do barakowego miasteczka Wat Chong na peryferie Bangkoku, by tam siÄ modliÄ i pracowaÄ. Wsparciem dla niej jest parafia Naszej MiĹosiernej Pani, gdzie pracuje takĹźe ojciec Adriano Pelosin, misjonarz z Papieskiego Instytutu Misji Zagranicznych, z ktĂłrym zaczyna odwiedzaÄ ludzi w slumsach, na motocyklu, opiekujÄ c siÄ terminalnie chorymi na AIDS oraz niepeĹnosprawnymi, przede wszystkim dzieÄmi. Z tej codziennej posĹugi zrodziĹ siÄ, bez Ĺźadnego planowania, Dom AnioĹĂłw. Lin jest jednÄ z mam. Gdy o sobie opowiada, dookoĹa zapada cisza, poniewaĹź rzadko to robi, oraz ze wzglÄdu na to, co mĂłwi: âTutaj ugoĹciĹ mnie BĂłg, sam BĂłg. UczyniĹ dla mnie to wszystko, co znajduje siÄ w Ewangeliiâ. PrzybyĹa tu z kilkoma swoimi rzeczami, spakowanymi w plastikowe reklamĂłwki, i z maĹym Phumem. WczeĹniej straciĹa pierworodnÄ , chorÄ na serce cĂłrkÄ, a jej zwiÄ zek z mÄĹźem siÄ rozpadĹ. Pewnego ranka, spoglÄ dajÄ c przez okno, miaĹa zamiar pozostawiÄ Phuma w jakimĹ instytucie i skoĹczyÄ ze sobÄ . Ale poĹrĂłd dachĂłw dostrzega krzyĹź. I przypomina sobie o ĹaĹcuszku, ktĂłry widziaĹa na szyi pewnej sister w szpitalu⌠Tutaj nie wiadomo nawet, co to takiego sister. Uchodzi za niewykwalifikowanÄ robotnicÄ do opieki nad chorymi. Dzisiaj Lin mĂłwi do siostry Marii Angeli: âWiesz, mae (mamo), zrozumiaĹam, Ĺźe nigdy wczeĹniej nie wiedziaĹam, co to jest miĹoĹÄ. Nawet kiedy byĹam w Ĺóşku z mÄĹźem, byliĹmy tylko dwoma znajdujÄ cymi siÄ blisko siebie ciaĹami. Tutaj spotkaĹam prawdziwÄ miĹoĹÄâ.
Pytanie Nita. To, co widaÄ i czego siÄ dotyka w tym domu, to dzieĹo miĹosierdzia â âmiĹoĹÄ wytryskujeâ â mĂłwi pokornie misjonarka â a miĹosierdzie âjest kluczem otwierajÄ cym wszystkie drzwi â kontynuuje. â Nawet tego, kto nie wierzyâ. Na poczÄ tku, w czasie momentĂłw modlitwy, mamy rozmawiaĹy, przerywaĹy, podĹmiechiwaĹy siÄ. Ale ileĹź razy chciaĹy, by siostra Maria Angela ponownie przeczytaĹa im opowiadanie o stworzeniu Ĺwiata, poniewaĹź nie mogĹy uwierzyÄ, Ĺźe BĂłg wĹasnÄ rÄkÄ , umysĹem, sercem przygotowaĹ wszystko jak matka dla rodzÄ cego siÄ dziecka. âSister, przeczytasz jeszcze raz? â pytaĹy jÄ . â Nie wiedziaĹyĹmy, Ĺźe w tym wszystkim, co istnieje, kryje siÄ tyle miĹoĹciâ. Dla nich byĹ to czysty przypadek. Z czasem niektĂłre z nich poprosiĹy o chrzest, dla siebie i dla dzieci. OdnaleĹşÄ miĹoĹÄ Boga tu, gdzie nie ma miejsca na Boga ani w Ĺźyciu, ani w refleksji. âBĂłgâ jest sĹowem tabu, tak jak sĹowo âjaâ. âW ksiÄ Ĺźce Rahuli Walpoli o nauczaniu Buddy â opowiada siostra Maria Angela â BĂłg jest wymysĹem czĹowieka. WymysĹem jest takĹźe self, ÂŤjaÂť, i nieĹmiertelnoĹÄ duszy. JesteĹ konglomeratem elementĂłw: teraz jesteĹ, a jutro juĹź ciÄ nie ma. I kaĹźdy jest ucieczkÄ dla samego siebieâ. Budda nauczaĹ 500 lat przed Chrystusem, a jednak istnieje mnĂłstwo powiÄ zaĹ ze wspĂłĹczesnym nihilizmem: âDrogÄ zbawienia jest odĹÄ czenie siÄ od wszystkiego, takĹźe od pragnieĹ, nawet dobrych, i od miĹoĹci, by znaleĹşÄ siÄ w przestrzeni pokoju i nicoĹciâ. NieobecnoĹÄ âjaâ nie jest ĹźadnÄ teoriÄ . To jest praktyka. Ĺťycie staje siÄ rosyjskÄ ruletkÄ . A wiÄc wszystkie gesty, z ktĂłrych utkany jest dzieĹ w tym Domu, sÄ pozornie na nic. Jaki jest zysk? âSam BĂłg, ktĂłry pozwala siÄ spotykaÄ, poznawaÄ, nosiÄ w ramionach i kochaÄ w najmniejszych. Spotkanie z Jezusem w cztery oczy â odpowiada siostra Maria Angela. â Dla mnieâ. Tak jak w jednym z najciemniejszych momentĂłw, jakie przeĹźyĹa, w ktĂłrym Ĺźycie przywrĂłciĹ jej Nit, jedno z dzieci z barakowego miasteczka. âByĹo z nim ciÄĹźko, strasznie rozrabiaĹ. NastÄpnie co jakiĹ czas siÄ zatrzymywaĹ i pytaĹ mnie: ÂŤSister, kochasz mnie?Âť. To Chrystus pukaĹ do mnie i mnie o to pytaĹâ. PrzywracaĹ jej ĹwiadomoĹÄ i odzyskiwaĹa spokĂłj.
Cyrenejki. Pierwszym goĹciem w Domu byĹa Lek z dwĂłjkÄ dzieci. Siostra Maria Angela spotkaĹa jÄ podczas jednej ze swoich wizyt w Childrenâs Hospital. Wchodzi do jednej z sal i znajduje jÄ skulonÄ na dwĂłch krzesĹach obok leĹźÄ cego w ĹpiÄ czce 2,5-letniego Tama. Lek zostaĹa porzucona przez mÄĹźa, bez ĹrodkĂłw do Ĺźycia, z drugim dzieckiem â urodzonÄ jako wczeĹniak cĂłrkÄ Toon â ktĂłrÄ nie potrafiĹa siÄ opiekowaÄ. Tamtego dnia siostra Maria Angela, wracajÄ c do domu na motorze, wciÄ Ĺź myĹli o tej kobiecie niosÄ cej tyle krzyĹźy. Ale nie oĹmiela siÄ pytaÄ Boga: dlaczego?. âNigdy nie oĹmielam siÄ o to pytaÄ â mĂłwi. â PoniewaĹź to jest tajemnica. Ĺťadna odpowiedĹş nigdy nie byĹaby wystarczajÄ ca. OdpowiedĹş otrzymujÄ, gdy z nimi ĹźyjÄ; gdy stajÄ poĹrĂłd tego wszystkiego, rodzi siÄ odpowiedĹş. Trzeba ÂŤpoĹlubiĝ osoby. TworzyÄ z nimi rodzinÄâ. Od tego spotkania z Lek prosiĹa Boga tylko o jednÄ rzecz: âĹťebym mogĹa byÄ Jego narzÄdziem, by On dalej byĹ blisko niejâ. PoĹrĂłd tysiÄ ca przeciwieĹstw Lek porzuca slums, by zamieszkaÄ w pobliĹźu parafii Naszej MiĹosiernej Pani. Czas upĹywa, ona takĹźe siÄ rozchorowuje, wydaje siÄ, Ĺźe waĹźy mniej niĹź maĹy Tam, ale dĹşwiga go niestrudzenie caĹym ciaĹem naznaczonym ciÄĹźkÄ pracÄ , ktĂłra polega na wbijaniu pali w bagniste tereny, zanurzona po szyjÄ w bĹotnistej wodzie. Zaczyna uczÄszczaÄ na katechezy, nawet jeĹli â tak mĂłwi â nic nie rozumie. Pewnego dnia, po jednej z lekcji, podchodzi do siostry Marii Angeli: âBĂłg prosi mnie o to, o co poprosiĹ Abrahamaâ. Zaczyna czytaÄ co wieczĂłr BibliÄ i zadawaÄ mnĂłstwo pytaĹ. Za kaĹźdym razem, gdy mÄ Ĺź wraca do domu, jest bita. Pewnego dnia Lek przybiega do siostry Marii Angeli: âObiecaj mi, Ĺźe nie bÄdziesz siÄ gniewaÄ â prosi jÄ . â PowiedziaĹaĹ mi, Ĺźebym go wiÄcej nie wpuszczaĹa, wiem. Ale poprzedniego wieczoru, kiedy zapukaĹ, pomyĹlaĹam o tym, czego uczy nas Jezus, o miĹoĹci nieprzyjaciĂłĹ. I zadaĹam sobie pytanie, czy ufam Panu, nawet kiedy siÄ bojÄ. Dlatego mu otworzyĹam. Tym razem byĹ z nami krĂłtko, a potem odszedĹ, nie robiÄ c nam krzywdyâ. PodÄ ĹźajÄ c kalwariÄ upadkĂłw i ponownych narodzin, ktĂłre majÄ coĹ z mahassachan, cudu, dzisiaj Lek jest ochrzczona, na chrzcie przyjÄĹa imiÄ Maria, i pomaga w katechizowaniu. Na lekcje przychodzi zawsze z synkiem dotkniÄtym mĂłzgowym poraĹźeniem dzieciÄcym, ktĂłry wciÄ Ĺź bardzo potrzebuje opieki. Przyprowadza go, poniewaĹź on jest czÄĹciÄ jej Ĺwiadectwa, jej Ĺźycia, ktĂłrego dotknÄ Ĺ BĂłg: âGdyby mĂłj Tam nie byĹ taki, jaki jest, nigdy nie spotkaĹabym Panaâ. Siostra Maria Angela nie martwi siÄ o to, co bÄdzie po jej powrocie do WĹoch. PoniewaĹź Dom jest w rÄkach tych kobiet, ktĂłre najpierw byĹy jak âCyrenejki wobec nierozpoznanego jeszcze Chrystusaâ, a potem zaczÄĹy mĂłwiÄ tak, jak jedna z nich: âTen BĂłg Ojciec, PhrĂ Bida, ktĂłrego poznaĹam dziÄki tobie, jest blisko mnie, nawet kiedy pĹaczÄ w ciszy. Nawet kiedy jestem sama. Zawszeâ. Psalm 113 mĂłwi: âDĹşwiga z gnoju ubogiego, by go posadziÄ wĹrĂłd ksiÄ ĹźÄ t, wĹrĂłd ksiÄ ĹźÄ t swojego luduâ (Ps 113, 7â8). âNie zrozumieliĹmy jeszcze przesĹania zbawienia, ktĂłre niosÄ najuboĹźsi â dodaje. â Pytanie ÂŤdlaczegoÂť w obliczu prĂłb Ĺźycia zawsze jest to samo, tak samo pytano przed przyjĹciem Chrystusa. Ale wczeĹniej nie byĹo Objawienia. Konkretnego faktu, ktĂłrego siÄ uczepiasz, a on ciÄ gnie ciÄ ze sobÄ â. Jej zdaniem to kwestia metody: âSprawy BoĹźe sÄ niezrozumiaĹe. My chcemy zrozumieÄ, a potem zaakceptowaÄ. Tymczasem BĂłg prosi nas: ÂŤWierz Mi, sĹuĹź tym osobom, a odkryjesz Mnie w nichÂťâ. To doĹwiadczenie jest przewodnikiem. âW tych latach odkryĹam, Ĺźe jestem bardziej zabĹocona, grzeszna, upoĹledzona i zniewolona od nich. A niczego nie da siÄ porĂłwnaÄ z widokiem tego, jak BĂłg przy pomocy swojej metody, ktĂłra zawsze nas gorszy, zmienia nasze serce. Istnieje ObecnoĹÄ, ktĂłra wszystko czyni nowym. Istnieje. MĂłj BoĹźe, oczywiĹcie, Ĺźe istnieje!â.
Nagranie ze spotkania z siostrÄ MariÄ AngelÄ Bertelli podczas Meetingu w Rimini: http://www.tracce.it/default.asp?id=266&id2=365&id_n=52141
|