Ślady
>
Archiwum
>
2007
>
listopad / grudzieĹ
|
||
Ślady, numer 6 / 2007 (listopad / grudzieĹ) KoĹciĂłĹ. Paolo Pezzi Tak, jakby Chrystus pytaĹ: Czy ty mnie kochasz? Nowy Arcybiskup metropolita Moskwy opowiada okolicznoĹci, ktĂłre zaprowadziĹy go do serca Rosji. Motto biskupie "Pasja dla chwaĹy Chrystusa" zawiera znaczenie Ĺwiadectwa wobec narodu rosyjskiego i wskazuje drogÄ ku jednoĹci. Alberto Savorana Nowy Arcybiskup metropolita Moskwy opowiada okolicznoĹci, ktĂłre zaprowadziĹy go do serca Rosji. Motto biskupie âPasja dla chwaĹy Chrystusaâ zawiera znaczenie Ĺwiadectwa wobec narodu rosyjskiego i wskazuje drogÄ ku jednoĹci.
âJestem wzruszony i zaskoczony, poniewaĹź to, co siÄ wydarzyĹo sprawia, Ĺźe na siebie samego patrzÄ jak na osobÄ kochanÄ chcianÄ , wybranÄ , i to nie ze wzglÄdu na godnoĹÄ funkcji â BĂłg nie patrzy na mnie wedĹug moich zdolnoĹci â, ale dlatego, Ĺźe czujÄ siÄ tak, jakby Chrystus kierowaĹ do mnie pytanie: ÂŤCzy ty mnie kochasz?Âť, tak jak w rozmowie z Piotrem, ktĂłrÄ codziennie czytam. W tajemniczy sposĂłb, to wyróşnienie jest jak szczegĂłlne wejĹcie w intymnÄ relacjÄ miÄdzy Chrystusem a jego uczniamiâ. SÄ to pierwsze sĹowa ksiÄdza Paolo Pezziego, jakie wypowiedziaĹ przez telefon w dniu ustanowienia go arcybiskupem metropolitÄ Moskwy. Ma czterdzieĹci siedem lat, pochodzi z Russi, w prowincji Rawenna, we WĹoszech, jest ksiÄdzem Bractwa ĹwiÄtego Karola Boromeusza. W przeddzieĹ swoich ĹwiÄceĹ biskupich, opowiedziaĹ dla ĹladĂłw historiÄ, ktĂłra zawiodĹa go do serca KoĹcioĹa katolickiego na ziemi rosyjskiej: âWraz ze zdumieniem doĹwiadczam wdziÄcznoĹci za wydarzenie, ktĂłre spotkaĹem, poniewaĹź moja nominacja oznacza rozpoznanie wielkoĹci charyzmatu ruchu, a tym samym ksiÄdza Giussaniego i jego dzieĹa reformy, ktĂłra powoduje odĹźywanie przesĹania chrzeĹcijaĹskiego, pĹynÄ cego z wnÄtrza KoĹcioĹa. PrzyszĹy mi na myĹl sĹowa Benedykta XVI wygĹoszone 24 marca na Placu ĹwiÄtego Piotra: ÂŤW KoĹciele, nawet instrukcje koĹcielne majÄ charakter charyzmatyczny, i z drugiej strony charyzmaty muszÄ w ten, czy inny sposĂłb przybraÄ formÄ instytucji, Ĺźeby mieÄ spĂłjnoĹÄ i kontynuacjÄÂťâ.
Jaki byĹ poczÄ tek tego wybrania, Ăłw âpiÄkny dzieĹâ, ktĂłry przemieniĹ twoje Ĺźycie? MoĹźe dziwnie to zabrzmi, ale staĹo siÄ to kiedy odbywaĹem sĹuĹźbÄ wojskowÄ . UczestniczyĹem w pewnym spotkaniu, zaproszony przez kolegÄ, ktĂłry byĹ z CL. Przy wyjĹciu zapytaĹ mnie, co o tym sÄ dzÄ. âTak, piÄkna rzecz. Na pewno â odpowiedziaĹem -, gdyby tak mogĹa trwaÄ przez caĹe Ĺźycie...â. A on na to: âA co ci w tym przeszkadza?â. âKto wie, co bÄdzie po skoĹczeniu sĹuĹźby, mam inne sprawy, nad ktĂłrymi muszÄ siÄ zastanowiÄ, przyjacióŠw parafii, muszÄ znaleĹşÄ pracÄâ. âAle to nie sÄ przeszkody. JeĹli coĹ jest prawdziwe, moĹźesz tym ĹźyÄ we wszystkich sprawachâ. RozstaliĹmy siÄ robiÄ c zakĹad, ktĂłry przegraĹem miesiÄ c później: wiedziaĹem, Ĺźe to jest coĹ dla mnie a stawiane zastrzeĹźenia nie majÄ podstaw. DzieĹ przed zakoĹczeniem sĹuĹźby ksiÄ dz, ktĂłry zajmowaĹ siÄ grupkÄ dwudziestu ĹźoĹnierzy z ruchu, powiedziaĹ mi: âWracajÄ c do domu, pierwszÄ rzeczÄ , jakÄ musisz zrobiÄ jest znalezienie dorosĹego przyjaciela, ktĂłremu mĂłgĹbyĹ opowiedzieÄ o tym, co spotkaĹeĹ, w przeciwnym razie odejdzieszâ. ZadzwoniĹem do takiej osoby i to wĹaĹnie byĹ ten piÄkny dzieĹ, potwierdzenie tego, co spotkaĹem. I juĹź nie odszedĹem.
Jak podjÄ ĹeĹ decyzjÄ, aby zostaÄ ksiÄdzem? MyĹl o tym pojawiĹa siÄ jako moĹźliwoĹÄ i piÄkno oddania Ĺźycia Chrystusowi. Pewnego dnia, wchodzÄ c do siedziby CL w Rawennie, zobaczyĹem rozmawiajÄ cych ze sobÄ ksiÄĹźy prowadzÄ cych wspĂłlnotÄ; ich sposĂłb bycia razem wywarĹ na mnie takie wraĹźenie, Ĺźe pomyĹlaĹem: âChciaĹbym byÄ ksiÄdzem w takiej wspĂłlnocieâ. Potem, w 1984 roku, odbyĹo siÄ przepiÄkne spotkanie z Janem PawĹem II z okazji trzydziestolecia CL. Po wysĹuchaniu jego sĹĂłw: âIdĹşcie na caĹy Ĺwiat nieĹÄ prawdÄ, piÄkno i pokĂłj, ktĂłre siÄ spotykajÄ w Chrystusie Odkupicieluâ, napisaĹem do ksiÄdza Giussaniego â ktĂłrego nigdy wczeĹniej nie widziaĹem â, Ĺźe moim jedynym pragnieniem jest pĂłjĹcie gdziekolwiek mnie wezwie ruch. W nastÄpnym roku, zaraz po powstaniu Bractwa ĹwiÄtego Karola, udaĹem siÄ do ksiÄdza Giussaniego â spotkaĹem go po raz pierwszy â a on zapytaĹ mnie, dlaczego zdecydowaĹem, aby pĂłjĹÄ wĹaĹnie tam, skoro mogĹem wstÄ piÄ do seminarium diecezjalnego. OdpowiedziaĹem, Ĺźe chciaĹem w ten sposĂłb przylgnÄ Ä caĹkowicie do tego, co on rozpoczÄ Ĺ. PrzerwaĹ rozmowÄ, w ktĂłrej uczestniczyli rĂłwnieĹź inni ksiÄĹźa, i powiedziaĹ: âWystarczy, wydaje mi siÄ, Ĺźe jest to jasne. IdĹş, nie bĂłj siÄ, i przede wszystkim proĹ MaryjÄ, ĹźebyĹ pozostaĹ wiernym temu, co BĂłg dla ciebie uczyniĹâ. WĹaĹnie o to, przez wszystkie kolejne lata prosiĹem.
Jaka droga doprowadziĹa ciÄ na SyberiÄ, do Sankt Petersburga a potem do stolicy ZwiÄ zku Radzieckiego? DrogÄ byĹy okolicznoĹci, wobec ktĂłrych powiedziaĹem âtakâ. PierwszÄ z nich byĹa podróş z ks. Massimo CamisaskÄ na SyberiÄ, gdzie pewien franciszkanin rozpoczÄ Ĺ gromadzenie na nowo chrzeĹcijaĹskiej wspĂłlnoty. W 1990 roku uczestniczÄ c w Meetingu poprosiĹ nas o pomoc. W ten sposĂłb w roku 1991 zostaĹa rozpoczÄta misja Bractwa ĹwiÄtego Karola na Syberii. W nastÄpnym roku jeden z trzech przebywajÄ cych tam ksiÄĹźy musiaĹ wrĂłciÄ, z powodu problemĂłw z zaaklimatyzowaniem siÄ, i wĂłwczas ksiÄ dz Massimo zapytaĹ mnie, czy byĹbym dyspozycyjny. Od razu odpowiedziaĹem tak. Nie byĹo Ĺźadnego powodu, Ĺźeby odmĂłwiÄ wobec czegoĹ, czemu do tej pory zawsze odpowiadaĹem âtakâ. Na Syberii spÄdziĹem piÄÄ lat szczegĂłlnej Ĺaski, gdyĹź widziaĹem jak rodziĹ siÄ lud ruchu, znak chwaĹy i nadziei, nawet, jeĹli byĹo nas dosĹownie kilku. PamiÄtam smak i troskÄ o pewne gesty i spotkania, jakbyĹmy Ĺźyli w XIV wieku.
Nigdy nie zapomnÄ entuzjastycznego telefonu, ktĂłry wykonaĹ do mnie ksiÄ dz Giussani, na poczÄ tku 1997 r.: âAlberto, staĹo siÄ coĹ niesamowitego! Jedna z naszych dziewczyn, z Nowosybirska nauczyĹa siÄ na pamiÄÄ Alla sua donna [Do swojej kobiety] Leopardiego i wyrecytowaĹa przed caĹÄ wspĂłlnotÄ . Musimy to umieĹciÄ w Ĺladach!â... PamiÄtam bardzo dobrze ten moment, poniewaĹź wszyscy byliĹmy pod wraĹźeniem. Któş dzisiaj potrafi powtĂłrzyÄ ten wiersz z impetem, jaki mogliĹmy widzieÄ u ksiÄdza Giussaniego!
W Petersburgu powoĹaĹeĹ jedyne katolickie seminarium w Rosji. WczeĹniej we WĹoszech, wspĂłĹpracowaĹeĹ bezpoĹrednio z ksiÄdzem Massimo, jako wikariusz generalny Bractwa San Carlo. W jaki sposĂłb doĹwiadczenie z Rzymu pomogĹo ci w Rosji? Przede wszystkim w wychowywaniu mĹodych, w pasji wychowawczej. Lata spÄdzone z ksiÄdzem Massimo nauczyĹy mnie techniki, niestrudzonego rozpoczynania kaĹźdego dnia, nie dlatego, Ĺźe ma siÄ jakiĹ projekt, nie dlatego, Ĺźe trzeba stworzyÄ coĹ dobrego, ale ze wzglÄdu na pewnoĹÄ, Ĺźe to, co nas objÄĹo jest przekazywalne, daje siÄ komunikowaÄ i moĹźe czyjeĹ Ĺźycie uczyniÄ wielkim, rĂłwnieĹź Ĺźycie duchownego. WychowaÄ seminarzystÄ do bycia w peĹni czĹowiekiem, oddanym, konsekrowanym, gotowym do poĹwiÄcenia Ĺźycia Chrystusowi, i pokazania, jak takie postÄpowanie czyni piÄknym i wielkim Ĺźycie kaĹźdego czĹowieka. NauczyĹem siÄ rĂłwnieĹź podejmowania róşnych zadaĹ, nawet w rzeczywistoĹci instytucjonalnej, jak seminarium, przyjÄ Ĺem rĂłwnieĹź to wyzwanie, nie jako coĹ marginalnego w moim Ĺźyciu, ale jako moĹźliwoĹÄ przekazywania mojej pasji dla Chrystusa i mojej relacji z Nim. Pasja dla Chrystusa moĹźe siÄ wcieliÄ gdziekolwiek, nie ma Ĺrodowiska, ludu, kultury, rzeczywistoĹci, ktĂłre byĹyby nieprzenikalne. JeĹli jest prawdÄ , iĹź serce czĹowieka jest takie samo wszÄdzie, to spotkanie, a przez to szczegĂłlna cecha charyzmatu â bÄdÄ cego charyzmatem koĹcielnym â moĹźe dotrzeÄ do kaĹźdego czĹowieka.
KsiÄ dz CarrĂłn mĂłwiĹ ostatnio O âprzeraĹźajÄ cym braku przywiÄ zaniaâ i o pewnej ânieprzepuszczalnoĹciâ, ktĂłra czyni nas niezdolnymi do Ĺźycia w odpowiedniej relacji z rzeczywistoĹciÄ . Czy tak jest rĂłwnieĹź w Rosji? Co moĹźe pokonaÄ tÄ oschĹoĹÄ i wzbudziÄ zainteresowanie, ktĂłre wybiegaĹoby poza chwilowÄ reakcjÄ? Wydaje mi siÄ to aktualne rĂłwnieĹź u nas, ale z pewnego przeciwnego punktu widzenia: to znaczy nie ze wzglÄdu na oschĹe i zimne rozpoznanie Chrystusa, co moĹźe stanowiÄ ryzyko dla czĹowieka z zachodu, a raczej przez pewnÄ ânadwyĹźkÄâ uczucia, pewnÄ âprzesadÄâ serca, ktĂłre odnosi siÄ do rzeczywistoĹci w sposĂłb sentymentalny. Co moĹźe przeĹamaÄ takÄ postawÄ? KtoĹ, dla kogo relacja z rzeczywistoĹciÄ nie jest pozbawiona uczucia, poniewaĹź Ĺźyje w uczuciowej relacji z Chrystusem i zostaje uzdolniony do wzbudzenia spotkania. Kto Ĺźyje w ten sposĂłb, spotyka, ma historiÄ i nie musi siÄ baÄ jej pokazania. ĹťyjÄ c w relacji wychowawczej z Chrystusem, w relacji, ktĂłra wyraĹşnie ukazuje siÄ w odniesieniach z rzeczywistoĹciÄ , nie boisz siÄ wejĹÄ w relacje wychowawcze z drugim czĹowiekiem.
JuĹź od czasĂłw seminarium ksiÄ dz Giussani interesowaĹ siÄ osobÄ SoĹowiowa i pozostawaĹ pod wraĹźeniem tekstĂłw sĹowiaĹskich z koĹca dziewiÄtnastego wieku, do tego stopnia, Ĺźe zostaĹ nauczycielem teologii wschodniej w seminarium w Venegono. Czym jest dla ciebie spotkanie z prawosĹawiem? Co moĹźe wnieĹÄ tradycja prawosĹawna do naszej zachodniej mentalnoĹci? W spotkaniu z ksiÄdzem Giussanim zdumiewaĹy mnie przede wszystkim dwie rzeczy, ktĂłre zobaczyĹem w dziaĹaniu tutaj w Rosji. PierwszÄ jest zamiĹowanie do piÄkna. Tradycja wschodnia, a tym samym prawosĹawna jest w tej dziedzinie naszÄ nauczycielkÄ , Ĺźyje (moĹźe w niektĂłrych swoich przejawach z trudem, jak to siÄ zdarza rĂłwnieĹź wielu chrzeĹcijanom na Zachodzie) pasjÄ dla faktu, Ĺźe wydarzenie Chrystusa przeksztaĹca rzeczywistoĹÄ. Jest to dobrze przedstawione w obrazie âPrzemienieniaâ: rzeczywistoĹÄ jest wezwana do bycia przemienionÄ w Chrystusa. Kolejny raz przychodzÄ mi na myĹl sĹowa Jana PawĹa II z jego przesĹania na trzydziestolecie ruchu, z 1984 roku: âWierzymy w Chrystusa, ktĂłry umarĹ i zmartwychwstaĹ, w Chrystusa obecnego tu i teraz, ktĂłry jako jedyny moĹźe zmieniÄ i zmienia, przemieniajÄ c czĹowieka i Ĺwiatâ. DrugÄ rzeczÄ jest pasjonujÄ ca idea âkomuniiâ. Poznawanie rzeczywistoĹci jak i pogĹÄbienie tajemnicy Boga nie wydarzajÄ siÄ siĹÄ geniuszu pojedynczej osoby, ale sÄ zawsze owocem komunii, pewnego âjaâ, ktĂłre widzi siebie nie jako samotnÄ jednostkÄ, ale w relacji. Jest to zatem eklezjalna koncepcja âjaâ. IleĹź razy ksiÄ dz Giussani powtarzaĹ z naciskiem za Ĺw. PawĹem, Ĺźe w Chrystusie jesteĹmy âjednoâ, jesteĹmy czĹonkami, jedni drugich.
Pasja jednoĹci oĹźywia Benedykta XVI, co znalazĹo wyraz w Rawennie, w pozdrowieniu skierowanym do czĹonkĂłw miÄdzynarodowej, mieszanej Komisji dla dialogu teologicznego miÄdzy KoĹcioĹem Katolickim a KoĹcioĹem PrawosĹawnym. PapieĹź poprosiĹ o modlitwÄ, by zostaĹa umoĹźliwiona âdroga w kierunku peĹnej komunii miÄdzy katolikami i prawosĹawnymi, i abyĹmy mogli szybko piÄ z tego samego Kielicha PaĹskiegoâ (Audiencja generalna 10 paĹşdziernika 2007 r.). Czym jest âekumenizmâ dla nowego Arcybiskupa Moskwy? Nie oznacza, w sensie negatywnym, prostej tolerancji, lub wĹaĹciwej postawy. Ekumenizm jest, przede wszystkim, koncepcjÄ uczestniczenia w relacji z Chrystusem, ktĂłry moĹźe objÄ Ä wszystkich i wszystko. W tym znaczeniu, jest wyjĹciem naprzeciw drugiego, zaangaĹźowaniem, aby poznaÄ i odkryÄ, co prawdziwego i pozytywnego ma w sobie ten drugi, co moĹźna by pogĹÄbiÄ, ĹźyjÄ c wĹasnÄ toĹźsamoĹciÄ i przynaleĹźnoĹciÄ . W dialogu z niektĂłrymi przyjaciĂłĹmi prawosĹawnymi, zdarzyĹo mi siÄ powiedzieÄ, Ĺźe prozelityzm zaczyna siÄ tam, gdzie koĹczy siÄ misja; kiedy ktoĹ przestanie byÄ misyjnym, zaczyna ulegaÄ innym zmartwieniom, chce pokazaÄ, Ĺźe jego KoĹcióŠjest Ĺadniejszy, lepszy w poszukiwaniu, lepszy w poszerzaniu szeregĂłw swojej grupy. Tymczasem powinno byÄ przeciwnie, jedynym zmartwieniem musi byÄ Ĺźycie i rozprzestrzenianie relacji z Chrystusem.
WiernoĹÄ tradycji i zdolnoĹÄ oparcia siÄ systematycznemu atakowi ateizmu byĹy dla nas ludzi Zachodu przykĹadem Ĺźycia, ktĂłry pozwoliĹ nam poznaÄ i pokochaÄ dziaĹalnoĹÄ âRussia Cristianaâ. Co pozostaĹo z tego heroicznego Ĺwiadectwa? PozostaĹ przykĹad osĂłb, ktĂłre nie dla utopijnego projektu, ale dla prostej pewnoĹci, i bez jakiegokolwiek roszczenia, zachowaĹy swojÄ wiarÄ, ĹźyĹy niÄ i pozostaĹy jej wierne, aĹź po mÄczeĹstwo. W minionych dniach, zaczynajÄ c nowy rok ze wspĂłlnotÄ Moskwy, odbyliĹmy pielgrzymkÄ do jednego z najbardziej tragicznych miejsc w pobliĹźu Moskwy, gdzie w latach reĹźimu sowieckiego, rozstrzelano tysiÄ ce osĂłb. ZdaĹem sobie sprawÄ, Ĺźe ich poĹwiÄcenie wspiera nas dzisiaj. ByĹo nas okoĹo dwudziestu, w zamieci ĹnieĹźnej; kiedy weszliĹmy do maĹego koĹciĂłĹka, wzniesionego na tym poligonie, zaskoczyĹa mnie myĹl, Ĺźe heroiczne Ĺwiadectwo ludzi, ktĂłrych imion nikt nie znaĹ, staĹo siÄ w gĹÄbi powodem, dla ktĂłrego tam byliĹmy. Mordowano tam Rosjan, PolakĂłw, LitwinĂłw, NiemcĂłw, UkraiĹcĂłw, EstoĹczykĂłw, ktĂłrzy w obliczu Ĺźycia i Ĺmierci, to znaczy w obliczu tajemnicy Boga, Ĺźyli (nawet bez koniecznoĹci wypowiadania tego), jednoĹciÄ Ĺwiadectwa, ktĂłre dzisiaj nas podtrzymuje. Dziedziczymy caĹÄ historiÄ i niesiemy jÄ dalej.
Katolicy sÄ w Moskwie âmaĹÄ trzĂłdkÄ â. CzÄsto na Wschodzie prĂłbuje siÄ powstrzymaÄ kryzys za pomocÄ projektĂłw pastoralnych. OdniĂłsĹ siÄ do tego Benedykt XVI mĂłwiÄ c, Ĺźe âNadzwyczajne rezultaty apostolskie, jakie (Ĺw. PaweĹ) mĂłgĹ osiÄ gnÄ Ä nie sÄ zasĹugÄ wyrafinowanych strategii apologetycznych i misyjnych. Sukces zaleĹźy przede wszystkim od osobistego wĹÄ czenia siÄ w gĹoszenie Ewangelii, z caĹkowitym powierzeniem siÄ Chrystusowiâ (28 czerwiec 2007 r.). Czego potrzeba, biorÄ c pod uwagÄ Twoje doĹwiadczenie? Trzeba wspieraÄ lud, konkretnych ludzi, to znaczy wychowywaÄ ich do Ĺźycia wiarÄ , do Ĺźycia w relacji z Chrystusem. UkazywaÄ to jako wielkÄ moĹźliwoĹÄ wejĹcia w relacjÄ z rzeczywistoĹciÄ przeksztaĹcania rzeczywistoĹci, prowadzenia jej ku przeznaczeniu. W tych dniach, czytaĹem ponownie SĂłl ziemi, wĂłwczas jeszcze kardynaĹa Ratzingera: gdzie jest mowa o pewnym trudzie Ĺźycia wiarÄ spowodowanym troskÄ o zorganizowanie sobie codziennego Ĺźycia. Podczas, gdy tym, czego najbardziej potrzeba jest obecnoĹÄ osĂłb, ktĂłre ĹźyjÄ doĹwiadczeniem wiary; wtedy aspekt organizacyjny staje siÄ wyrazem wiÄzi z Chrystusem. Kiedy chĹopak zakocha siÄ w dziewczynie, musi ustaliÄ dzieĹ i godzinÄ spotkania, w przeciwnym razie nigdy jej nie spotka, ale nie dzieĹ i godzina czyniÄ go zadowolonym, jest zadowolony dziÄki relacji z niÄ .
KsiÄ dz Giussani lubiĹ powtarzaÄ jedno zdanie SoĹowiowa (warte, by uczyniÄ je czymĹ, co nazywam âStaĹym plakatemâ CL): âTym, co mamy najdroĹźsze w chrzeĹcijaĹstwie jest sam Chrystus. On sam i wszystko, co od Niego pochodzi, poniewaĹź wiemy, Ĺźe w Nim zamieszkuje cieleĹnie peĹnia BĂłstwaâ. Co dla Ciebie, jako Arcybiskupa, znaczy to stwierdzenie? Oznacza, Ĺźe rĂłwnieĹź dla mnie odpowiedzialnoĹÄ pozostaje, przede wszystkim, nieustannym odpowiadaniem tajemnicy Boga tak, jak On mnie wzywa. BezpoĹrednim ryzykiem jest dla mnie obecnie zbytnie przejmowanie siÄ organizowaniem Ĺźycia innych osĂłb. Tymczasem, jeĹźeli w sercu mam Chrystusa oraz wszystko, co pochodzi od Niego, to nawet koniecznoĹÄ zmierzenia siÄ z problemami przyjmÄ jako okazjÄ odpowiedzi na tajemnicÄ Boga, a nie jak ciÄĹźar, ktĂłry mnie krÄpuje i oddaĹa od niej. Drugim tekstem, ktĂłry mnie wzrusza kaĹźdego dnia, gdy go ponownie czytam, jest rozmowa Jezusa z Piotrem, kiedy Jezus mĂłwi: âPĂłjdĹş za mnÄ â; Piotr staraĹ siÄ natychmiast odpowiedzieÄ na owo âpaĹ baranki mojeâ i z troskÄ pyta o Jana: âCo z nim bÄdzie?â. A Jezus odpowiada: âNie martw siÄ; ty pĂłjdĹş za mnÄ â. PĂłjĹcie za Jezusem, uznanie, Ĺźe On jest tym, co mam najdroĹźszego, sprawia, Ĺźe mogÄ zajÄ Ä siÄ innymi, ktĂłrzy zostali mi powierzeni.
W pewnym liĹcie, ktĂłry napisaĹeĹ z Nowosybirska do ksiÄdza Giussaniego, a ktĂłry on zacytowaĹ w czasie Rekolekcjach Bractwa w 1996 roku, czytamy: âWydaje mi siÄ, Ĺźe w ostatnim czasie ĹźyjÄ pewnÄ nowÄ dramatycznoĹciÄ : zauwaĹźam jak czĹowieczeĹstwo Chrystusa przepĹywa przeze mnie... BÄdÄ siÄ modliĹ, aby ludzie uczestniczÄ cy w rekolekcjach byli zadowoleni z faktu, Ĺźe kochajÄ Chrystusa i aby pragnÄli podejmowaÄ rzeczywistoĹÄ zgodnie z celem, jakim jest Jego chwaĹa w historiiâ. RzeczÄ , o ktĂłrÄ ciÄ gle proszÄ dla siebie i dla kaĹźdego czĹowieka, jest nie tylko to, aby miaĹ wiÄĹş z Chrystusem, ale Ĺźeby byĹ z tego zadowolony, aby nie uwaĹźaĹ tego, za coĹ, co jest oczywiste, pozostajÄ c w relacji formalnej, jakby z obowiÄ zku. ZauwaĹźam, Ĺźe ja jestem zadowolony w relacji z Chrystusem, nie abstrakcyjnie, ale poprzez sposĂłb, w jaki podejmujÄ rzeczywistoĹÄ. Dlatego wybraĹem jako motto sĹowa ksiÄdza Giussaniego, ktĂłre powiedziaĹ nam wiele lat temu: âMiejcie pasjÄ dla chwaĹy Chrystusaâ. Kiedy go wĂłwczas sĹuchaĹem, powiedziaĹem sobie: âTo jest to, czego pragnÄ dla mojego Ĺźyciaâ. Moje motto brzmi zatem: âPasja dla chwaĹy Chrystusaâ. OczywiĹcie nigdy nawet nie przypuszczaĹem, Ĺźe Chrystus postawi przede mnÄ aĹź takie wyzwanie.
Urodzony 8 sierpnia 1960 roku w Russi, w prowincji Ravenna, ksiÄ dz Paolo Pezzi studiowaĹ filozofiÄ teologiÄ na Papieskim Uniwersytecie ĹwiÄtego Tomasza w Rzymie. ZostaĹ wyĹwiÄcony w 1990 roku, w Bractwie KsiÄĹźy Misjonarzy ĹwiÄtego Karola Boromeusza. Po studiach specjalistycznych na Uniwersytecie LateraĹskim uzyskaĹ stopieĹ doktora teologii pastoralnej na podstawie rozprawy âKatolicy na Syberii, poczÄ tki, przeĹladowania czasy obecneâ. MĂłwi po rosyjsku, angielsku, hiszpaĹsku i francusku. ByĹ wydawcÄ pisma katolickiego, dziekanem centralnego regionu Syberii (obecna Diecezja Przemienienia PaĹskiego w Nowosybirsku), w latach 1993- 1998 peĹniĹ funkcjÄ wikariusza generalnego Bractwa ĹwiÄtego Karola Boromeusza. Od 1998 r. byĹ rĂłwnieĹź krajowym odpowiedzialnym ruchu Komunia i Wyzwolenia w Rosji. W roku 2004 rozpoczÄ Ĺ nauczanie w WyĹźszym Seminarium Duchownym âMaryi KrĂłlowej ApostoĹĂłwâ w Sankt Petersburgu, a w roku 2006 zostaĹ jego rektorem. 21 wrzeĹnia 2007 r. Benedykt XVI mianowaĹ go arcybiskupem metropolitÄ archidiecezji Matki BoĹźej w Moskwie. 27 paĹşdziernika 2007 r. przyjÄ Ĺ sakrÄ biskupiÄ z rÄ k swojego poprzednika Tadeusza Kondrusiewicza. |