Ślady
>
Archiwum
>
2007
>
listopad / grudzieĹ
|
||
Ślady, numer 6 / 2007 (listopad / grudzieĹ) KoĹciĂłĹ. Benedykt XVI PokaĹź nam Jezusa 8 wrzeĹnia Benedykt XVI udaĹ siÄ do sanktuarium maryjnego w Mariazell, gdzie przewodniczyĹ Mszy Ĺw. Pomimo ulewnego deszcze uczestniczyĹ w niej ponad 50 tys. pielgrzymĂłw Drodzy Bracia i Siostry! TÄ wielkÄ pielgrzymkÄ do Mariazell pragniemy uczciÄ ĹwiÄto patronalne tego sanktuarium â ĹwiÄto narodzenia NajĹwiÄtszej Maryi Panny. Od 850 lat przybywajÄ tu ludzie z róşnych krajĂłw i róşnych narodowoĹci, modlÄ ce siÄ osoby, ktĂłre przynoszÄ z sobÄ pragnienia swych serc i swoich krajĂłw, ukryte troski i nadzieje. I tak Mariazell staĹo siÄ dla Austrii i daleko poza jej granicami miejscem pokoju i pojednania w jednoĹci. DoĹwiadczamy tutaj pokrzepiajÄ cej dobroci Matki; tu spotykamy Jezusa Chrystusa, w ktĂłrym BĂłg jest z nami, o czym mĂłwi Fragment dzisiejszej Ewangelii â Jezusa, o ktĂłrym, jak sĹyszeliĹmy podczas czytania, KsiÄga proroka Micheasza mĂłwi: On bÄdzie pokojem (por. 5, 4). DziĹ doĹÄ czamy do wielkiej pielgrzymki licznych stuleci. Stajemy u Matki Pana i prosimy JÄ w modlitwie: PokaĹź nam Jezusa. PokaĹź nam, pielgrzymom, Tego, ktĂłry jest zarazem drogÄ i celem â prawdÄ i Ĺźyciem. Fragment Ewangelii, ktĂłrego wysĹuchaliĹmy przed chwilÄ , jeszcze szerzej otwiera nam oczy. Ukazuje dzieje Izraela, poczynajÄ c od Abrahama, jako pielgrzymowanie, ktĂłre przez gĂłry i doliny, krĂłtkimi i dĹugimi drogami ostatecznie prowadzi do Chrystusa. Ta genealogia ze swoimi Ĺwietlanymi i mrocznymi postaciami, sukcesami i poraĹźkami pokazuje nam, Ĺźe BĂłg moĹźe pisaÄ prosto takĹźe na krzywych liniach naszych dziejĂłw. BĂłg pozostawia nam wolnoĹÄ, potrafi jednak doszukaÄ siÄ w naszych poraĹźkach nowych drĂłg dla swojej miĹoĹci. BĂłg nie ponosi poraĹźki. Ten rodowĂłd jest zatem gwarancjÄ wiernoĹci Boga; gwarancjÄ , Ĺźe BĂłg nie pozwoli nam upaĹÄ, i zachÄtÄ , by wciÄ Ĺź na nowo ukierunkowywaÄ ku Niemu nasze Ĺźycie, by wciÄ Ĺź na nowo podejmowaÄ drogÄ ku Chrystusowi. WyruszyÄ w pielgrzymkÄ znaczy podÄ ĹźaÄ w pewnym kierunku, ku jakiemuĹ celowi. Nadaje to rĂłwnieĹź drodze i zwiÄ zanym z niÄ trudom swoiste piÄkno. WĹrĂłd pielgrzymĂłw z rodu Jezusa byli tacy, ktĂłrzy zapomnieli o celu i chcieli uczyniÄ celem samych siebie. Lecz Pan wciÄ Ĺź na nowo powoĹywaĹ takĹźe osoby, ktĂłre dopuszczaĹy do siebie tÄsknotÄ za celem i na niego ukierunkowywaĹy swoje Ĺźycie. PrzyjÄcie wiary chrzeĹcijaĹskiej, poczÄ tek KoĹcioĹa Jezusa Chrystusa byĹ moĹźliwy, poniewaĹź istniaĹy w Izraelu osoby o poszukujÄ cym sercu, osoby, ktĂłre nie poprzestawaĹy na zwyczajach, lecz wybiegaĹy spojrzeniem dalej, w poszukiwaniu czegoĹ wiÄkszego: Zachariasz, ElĹźbieta, Symeon, Anna, Maryja i JĂłzef, Dwunastu i wielu innych. Ich serca byĹy czujne, i dlatego mogli rozpoznaÄ w Jezusie Tego, ktĂłrego BĂłg posĹaĹ, i tym samym staÄ siÄ poczÄ tkiem Jego uniwersalnej rodziny. KoĹcióŠnarodĂłw mĂłgĹ powstaÄ, gdyĹź zarĂłwno w Basenie Morza ĹrĂłdziemnego, jak i w bliskiej i Ĺrodkowej Azji, dokÄ d docierali posĹaĹcy Jezusa, czekali ludzie, ktĂłrzy nie zadowalali siÄ tym, co robili i myĹleli wszyscy, lecz szukali gwiazdy, ktĂłra mogĹa wskazaÄ im drogÄ do samej Prawdy, do ĹźyjÄ cego Boga. Takiego wĹaĹnie niespokojnego i otwartego serca potrzebujemy. Taka jest istota pielgrzymowania. TakĹźe dziĹ nie wystarcza byÄ i w pewnym sensie myĹleÄ tak jak wszyscy inni. Projekt naszego Ĺźycia siÄga dalej. Potrzebujemy Boga, tego Boga, ktĂłry pokazaĹ nam swoje oblicze i otworzyĹ swoje serce â Jezusa Chrystusa. Jan sĹusznie mĂłwi, Ĺźe On jest Jednorodzonym Bogiem, ktĂłry jest w Ĺonie Ojca (por. J 1, 18); tak wiÄc jedynie On, z wnÄtrza samego Boga, mĂłgĹ nam objawiÄ Boga, objawiÄ nam takĹźe, kim jesteĹmy my, skÄ d pochodzimy i dokÄ d zmierzamy. OczywiĹcie, w dziejach liczne wielkie postacie w piÄkny i wzruszajÄ cy sposĂłb doĹwiadczyĹy Boga. SÄ to jednak doĹwiadczenia ludzkie, po ludzku ograniczone. Jedynie On jest Bogiem, a zatem jedynie On jest mostem naprawdÄ bezpoĹrednio ĹÄ czÄ cym Boga z czĹowiekiem. JeĹźeli wiÄc my chrzeĹcijanie nazywamy Go jedynym PoĹrednikiem zbawienia, przeznaczonym dla wszystkich, ktĂłry zwraca siÄ do wszystkich i ktĂłrego ostatecznie wszyscy potrzebujemy, nie jest to bynajmniej rĂłwnoznaczne z lekcewaĹźeniem innych religii ani wyniosĹym absolutyzowaniem naszej myĹli, lecz oznacza jedynie, Ĺźe zostaliĹmy zdobyci przez Tego, ktĂłry dotknÄ Ĺ naszego wnÄtrza i napeĹniĹ nas darami, abyĹmy z kolei my mogli obdarowywaÄ innych. Istotnie, nasza wiara zdecydowanie przeciwstawia siÄ rezygnacji â uznaniu czĹowieka za niezdolnego do prawdy, tak jakby byĹa ona dla niego zbyt wielka. Ta rezygnacja wobec prawdy jest, w moim przekonaniu, istotÄ kryzysu Zachodu, Europy. JeĹźeli czĹowiek nie uznaje istnienia prawdy, nie moĹźe w gruncie rzeczy odróşniÄ dobra od zĹa. A wĂłwczas wielka i wspaniaĹa wiedza naukowa staje siÄ dwuznaczna: stwarza moĹźliwoĹci dobra, ratowania czĹowieka, lecz takĹźe â jak widzimy â staje siÄ straszliwym zagroĹźeniem, zniszczeniem czĹowieka i Ĺwiata. Potrzebujemy prawdy. Lecz oczywiĹcie majÄ c na wzglÄdzie nasze dzieje, obawiamy siÄ, Ĺźe z wiarÄ w prawdÄ moĹźe ĹÄ czyÄ siÄ nietolerancja. JeĹźeli ogarnia nas ten lÄk, uzasadniony przez historiÄ, naleĹźy patrzeÄ na Jezusa, tak jak go widzimy tu w sanktuarium w Mariazell. Widzimy Go na dwĂłch obrazach: jako DzieciÄ tko na rÄku Matki i, w gĹĂłwnym oĹtarzu bazyliki, jako UkrzyĹźowanego. Te dwa obrazy w bazylice mĂłwiÄ nam: prawda nie ugruntowuje siÄ siĹÄ pochodzÄ cÄ z zewnÄ trz, lecz jest pokorna i daje siÄ czĹowiekowi jedynie wewnÄtrznÄ mocÄ swojej prawdziwoĹci. Prawda ukazuje siÄ w miĹoĹci. Nie jest nigdy naszÄ wĹasnoĹciÄ , naszym wytworem, podobnie jak nie moĹźna tworzyÄ miĹoĹci â moĹźna jÄ jedynie otrzymaÄ i przekazaÄ jako dar. Potrzebujemy tej wewnÄtrznej mocy prawdy. Tej mocy prawdy jako chrzeĹcijanie zawierzamy. JesteĹmy jej Ĺwiadkami. PowinniĹmy jÄ przekazywaÄ w darze w taki sam sposĂłb, w jaki jÄ otrzymaliĹmy, tak jak ona daĹa nam siebie. Mottem tego dnia jest: ÂŤPatrzeÄ na ChrystusaÂť. Dla czĹowieka poszukujÄ cego te sĹowa stajÄ siÄ wciÄ Ĺź na nowo spontanicznÄ proĹbÄ â proĹbÄ skierowanÄ w szczegĂłlnoĹci do Maryi, ktĂłra daĹa nam Chrystusa jako swojego Syna. ÂŤPokaĹź nam Jezusa!Âť - modlimy siÄ dzisiaj z caĹego serca; modlimy siÄ rĂłwnieĹź w innych chwilach, w wewnÄtrznym poszukiwaniu oblicza Odkupiciela. ÂŤPokaĹź nam Jezusa!Âť Maryja w odpowiedzi ukazuje nam Go przede wszystkim jako dziecko. BĂłg dla nas staĹ siÄ maĹy. BĂłg nie przychodzi z zewnÄtrznÄ siĹÄ , lecz przychodzi w niemocy swojej miĹoĹci, ktĂłra jest Jego siĹÄ . On oddaje siÄ w nasze rÄce. Prosi o naszÄ miĹoĹÄ. ZachÄca nas, abyĹmy takĹźe my stali siÄ maĹymi, byĹmy zeszli z wysokoĹci naszych tronĂłw i nauczyli siÄ byÄ dzieÄmi przed Bogiem. On proponuje nam, byĹmy Mu mĂłwili Ty. Prosi, byĹmy Mu zaufali i w ten sposĂłb nauczyli siÄ trwaÄ w prawdzie i w miĹoĹci. DzieciÄ tko Jezus przypomina nam oczywiĹcie rĂłwnieĹź wszystkie dzieci Ĺwiata, w ktĂłrych pragnie przyjĹÄ do nas. Dzieci, ktĂłre ĹźyjÄ w nÄdzy; ktĂłre sÄ wykorzystywane jako ĹźoĹnierze; ktĂłrym nigdy nie byĹo dane zaznaÄ miĹoĹci rodzicĂłw; dzieci chore i cierpiÄ ce; lecz takĹźe dzieci radosne i zdrowe. Europa staĹa siÄ uboga w dzieci; chcemy wszystkiego dla siebie i byÄ moĹźe nie bardzo ufamy przyszĹoĹci. Lecz ziemia bÄdzie pozbawiona przyszĹoĹci jedynie wĂłwczas, gdy wygasnÄ siĹy ludzkiego serca i rozumu oĹwieconego przez serce â kiedy oblicze Boga nie bÄdzie juĹź jaĹnieÄ nad ziemiÄ . Gdzie jest BĂłg, tam jest przyszĹoĹÄ. ÂŤPatrzeÄ na ChrystusaÂť - jeszcze raz spĂłjrzmy krĂłtko na UkrzyĹźowanego nad gĹĂłwnym oĹtarzem. BĂłg nie odkupiĹ Ĺwiata mieczem, lecz krzyĹźem. Jezus umierajÄ cy wyciÄ ga ramiona. Jest to przede wszystkim znak mÄki, w ktĂłrej On pozwala siÄ przybiÄ za nas do krzyĹźa, aby daÄ nam swoje Ĺźycie. Lecz wyciÄ gniÄte rÄce sÄ zarazem postawÄ modlÄ cego siÄ czĹowieka, pozycjÄ , jakÄ przybiera kapĹan, gdy w modlitwie rozkĹada rÄce: Jezus przemieniĹ mÄkÄ â swoje cierpienie i swojÄ ĹmierÄ â w modlitwÄ, i w ten sposĂłb przemieniĹ jÄ w akt miĹoĹci do Boga i do ludzi. Dlatego rozĹoĹźone ramiona UkrzyĹźowanego wyciÄ gajÄ siÄ takĹźe do uĹcisku, ktĂłrym On przyciÄ ga nas do siebie, pragnie zamknÄ Ä w objÄciach swej miĹoĹci. I tak jest On obrazem Boga ĹźyjÄ cego, samym Bogiem, moĹźemy Mu zaufaÄ. ÂŤPatrzeÄ na Chrystusa!Âť JeĹźeli to czynimy, zdajemy sobie sprawÄ z tego, Ĺźe chrzeĹcijaĹstwo jest czymĹ wiÄkszym i innym niĹź system moralny, szereg wymogĂłw i praw. Jest darem przyjaĹşni, ktĂłra trwa w Ĺźyciu i Ĺmierci: ÂŤJuĹź nie nazywam was sĹugami, ale przyjaciĂłĹmiÂť (por. J 15, 5), mĂłwi Pan do swoich. Tej przyjaĹşni zawierzamy. A wĹaĹnie dlatego, Ĺźe chrzeĹcijaĹstwo to coĹ wiÄcej niĹź moralnoĹÄ, Ĺźe jest ono darem przyjaĹşni â z tego wĹaĹnie wzglÄdu niesie w sobie takĹźe wielkÄ siĹÄ moralnÄ , ktĂłrej my, w obliczu wyzwaĹ naszych czasĂłw, tak bardzo potrzebujemy. JeĹźeli wraz z Jezusem Chrystusem i z Jego KoĹcioĹem odczytujemy wciÄ Ĺź na nowo Dekalog z Synaju, wnikajÄ c w jego gĹÄbiÄ, dostrzegamy w nim wĂłwczas wielkÄ , skutecznÄ , staĹÄ naukÄ. Dekalog jest przede wszystkim ÂŤtakÂť powiedzianym Bogu â Bogu, ktĂłry nas kocha i wskazuje nam drogÄ, ktĂłra nas prowadzi, a jednak pozostawia nam wolnoĹÄ, co wiÄcej, czyni ja prawdziwÄ wolnoĹciÄ (pierwsze trzy przykazania). Jest to ÂŤtakÂť dla rodziny (czwarte przykazanie), ÂŤtakÂť dla Ĺźycia (piÄ te przykazanie), ÂŤtakÂť dla odpowiedzialnej miĹoĹci (szĂłste przykazanie), ÂŤtakÂť dla solidarnoĹci, odpowiedzialnoĹci spoĹecznej i sprawiedliwoĹci (siĂłdme przykazanie), ÂŤtakÂť dla prawdy (Ăłsme przykazanie) i ÂŤtakÂť dla poszanowania innych osĂłb oraz tego, co do nich naleĹźy (dziewiÄ te i dziesiÄ te przykazanie). Na mocy naszej przyjaĹşni z Bogiem ĹźyjÄ cym Ĺźyjemy owym wielorakim ÂŤtakÂť, a zarazem wskazuje ono drogÄ w obecnej dobie tego Ĺwiata. ÂŤPokaĹź nam Jezusa!Âť. Z tÄ proĹba skierowanÄ do Matki Pana wyruszyliĹmy w drogÄ ku temu miejscu. Ta sama proĹba bÄdzie nam towarzyszyÄ, kiedy powrĂłcimy do naszego codziennego Ĺźycia. I wiemy, Ĺźe Maryja wysĹuchuje naszej modlitwy; tak, w dowolnym momencie, kiedy patrzymy na MaryjÄ, Ona pokazuje nam Jezusa. DziÄki temu moĹźemy znaleĹşÄ wĹaĹciwÄ drogÄ i wejĹÄ na niÄ , peĹni radosnej ufnoĹci, ze droga prowadzi do ĹwiatĹa â do radoĹci wiecznej MiĹoĹci. Amen. |