Ślady
>
Archiwum
>
2016
>
wrzesieĹ / paĹşdziernik
|
||
Ślady, numer 5 / 2016 (wrzesieĹ / paĹşdziernik) Pierwszy Plan. Albania Punkt oparcia Andueli WyjÄ tkowy rok. Potem niespodziewana tragedia. Ona odkrywa jednak, Ĺźe przeĹźywa jÄ z âradoĹciÄ , ktĂłra zaraĹźaâ. TakĹźe muzuĹmaĹskich krewnych. Paola Bergamini Kiedy w czerwcu Anduela Keqi, 18 lat, zobaczyĹa zestawienie swoich ocen, bardzo siÄ ucieszyĹa: ani jednej niedostatecznej. Dla niej byĹo to zwieĹczenie roku naprawdÄ wyjÄ tkowego nie tylko ze wzglÄdu na wyniki w nauce. PrzyjaźŠz mĹodzieĹźÄ z GS, ktĂłrÄ spotkaĹa w pierwszej klasie liceum, dwa lata po przyjeĹşdzie z Albanii do Genui, zacieĹniĹa siÄ jeszcze bardziej. Przygoda, bez ktĂłrej nie moĹźe siÄ obejĹÄ. Jasne, w domu rodzice czasem marudzÄ : âNigdy nie ma ciÄ w domu!â. Ale byĹo warto. Teraz wszystkie wakacyjne plany mogĹy zostaÄ pomyĹlnie doprowadzone do koĹca: wakacyjny wyjazd, Meeting, na ktĂłry nigdy wczeĹniej nie udaĹo jej siÄ pojechaÄ, we wrzeĹniu Ekipy⌠Ale kilka dni później dzwoniÄ do niej na komĂłrkÄ: âMusisz przyjechaÄ na pogotowie, tata Ĺşle siÄ czujeâ. PÄdem do szpitala, a tam wiadomoĹÄ: pomimo wzburzonego morza tata poszedĹ z kuzynem, ktĂłry przyjechaĹ na wakacje, na plaĹźÄ, by siÄ wykÄ paÄ. Fala wyrzuciĹa chĹopaka na brzeg, a mÄĹźczyznÄ uniosĹa na peĹne morze. Kiedy go wyciÄ gniÄto, byĹ prawie nieĹźywy. Teraz na oddziale intensywnej terapii trwaĹa walka miÄdzy Ĺźyciem a ĹmierciÄ . Anduela czegoĹ tu nie rozumie: jej tata, ktĂłry baĹ siÄ gĹÄbokiej wodyâŚ
W poczekalni peĹnej krewnych Anduela jest zdezorientowana. Jedyne, co potrafi zrobiÄ, to wysĹaÄ smsy najbliĹźszym przyjacioĹom: âMĂłdlcie siÄ za mojego tatÄâ. Wspomina: âMoja rodzina wywodzi siÄ z muzuĹmaĹskiej tradycji, ale nie jesteĹmy praktykujÄ cy. Ja zaczÄĹam siÄ modliÄ, od kiedy jestem w GS. I tamtego dnia pomyĹlaĹam, Ĺźe byĹa to jedyna rzecz, jakÄ mogĹam zrobiÄ: modliÄ siÄ za niego, a takĹźe za nas, by Pan nam pomĂłgĹâ. Po krĂłtkim czasie w koĹcu korytarza dostrzega swojÄ najlepszÄ przyjaciĂłĹkÄ, ktĂłra przyszĹa w towarzystwie Mariny, nauczycielki odpowiedzialnej za GS, i jej mÄĹźa. MĂłwiÄ jej: âBÄdziemy tu z tobÄ !â. Potem stopniowo wraz z upĹywem czasu sala, podest schodĂłw, schody szpitala zapeĹniajÄ siÄ przyjaciĂłĹmi: studentami, dorosĹymi, mĹodzieĹźÄ z GS. âOd tamtej chwili nie byĹam juĹź samaâ. Do tego stopnia, Ĺźe pielÄgniarki i lekarze pytajÄ o tÄ âdziwnÄ â albaĹskÄ rodzinÄ. Tak jest przez dwa dni, kiedy na skutek zatrzymania akcji serca tata umiera.
BĂłl jest ogromny, ale z tymi przyjaciĂłĹmi u boku jest dla niej jasne, Ĺźe istnieje coĹ wiÄkszego, co zwyciÄĹźa i pozwala ĹźyÄ. W ten sposĂłb tamtego popoĹudnia dzwoni do Mariny: âPragnÄ odmĂłwiÄ za niego z wami wszystkimi Róşaniec. JesteĹcie moim punktem oparciaâ. NastÄpnego dnia plac przed koĹcioĹem ojcĂłw somaskich w Genui zapeĹnia siÄ po brzegi. Anduela przychodzi w towarzystwie trzech kuzynĂłw. Mama i mĹodszy brat musieli zostaÄ w domu. SÄ wszyscy: Marina i ksiÄ dz Beppe z kilkoma przyjaciĂłĹmi z GS, ktĂłrzy przerwali wakacje, mĹodzieĹź z CLU, rodziny. âPoczuĹam siÄ kochana i wyczekiwanaâ. WĹrĂłd krewnych Andueli jest takĹźe kuzyn, ktĂłry byĹ tamtego dnia z jej ojcem i ktĂłry podchodzÄ c do mÄĹźa Mariny, mĂłwi: âNigdy nie widziaĹem osĂłb, ktĂłre kochaĹyby siÄ tak bardzo. I nigdy wczeĹniej nie wszedĹem teĹź do Ĺźadnego koĹcioĹa, nigdy wczeĹniej nie widziaĹem czegoĹ tak piÄknego. Wszystko nagraĹem, chcÄ pokazaÄ to piÄkno w Albaniiâ. Kilka dni później Anduela z mamÄ i mĹodszym bratem jedzie do Lezhy, poĹoĹźonej godzinÄ drogi od Tirany, gdzie ma siÄ odbyÄ pogrzeb. Jest to poczÄ tek trudnego okresu dla dziewczyny. WokóŠsiebie widzi tylko cierpienie i pĹacz osĂłb, ktĂłre zaludniajÄ dom. Wspomina: âSmutek byĹ bardzo duĹźy, a ja myĹlaĹam: ÂŤAle przecieĹź tata taki nie byĹ. Nie mĂłgĹ pozostawiÄ tylko tego przygnÄbienia. To mi nie wystarczaÂťâ. Nie przestaje siÄ modliÄ, prosiÄ. Przyjaciele z WĹoch nie pozostawiajÄ jej samej: dzwoniÄ do niej i przysyĹajÄ smsy. âNie byĹy to puste sĹowa, ale coĹ, co wypeĹniaĹo Ĺźycie, dajÄ c pewnoĹÄ. ZastanawiaĹam siÄ nad ostatnimi czterema latami, myĹlaĹam o tym, co piÄknego mi siÄ wydarzyĹo. JeĹli to dobro miaĹo sens, miaĹo sens takĹźe to, co siÄ staĹo. Dobrego dla mnie. BĂłl pozostawaĹ, ale nie rozpaczâ. WiÄkszÄ czÄĹÄ dnia spÄdza, gotujÄ c dla krewnych i przyjaciĂłĹ, ktĂłrzy zgodnie z tradycjÄ przychodzÄ ich odwiedziÄ. Pewnego dnia jeden z przyjacióŠrodziny mĂłwi jej: âNie sÄ dziĹem, Ĺźe bÄdziesz mogĹa stawiÄ czoĹa tej sytuacji w taki sposĂłb. JesteĹ radosnaâ. Jest to radoĹÄ, ktĂłrÄ nawet jej jest trudno zrozumieÄ, ale jest ona zaraĹşliwa. W ten sposĂłb pewnego wieczoru jej mama, stojÄ c na balkonie, woĹa jÄ i jej brata: âChodĹşcie zobaczyÄ!â. Na horyzoncie przepiÄkny zachĂłd sĹoĹca koloruje niebo. W Genui w rodzinie trochÄ siÄ z niej Ĺmiano, poniewaĹź to ona zawsze mĂłwiĹa: âZobaczcie, jakie piÄkne niebo! Zobaczcie, ile gwiazd!â. Tymczasem teraz⌠âTamtego wieczoru moja mama byĹa pogodna. ZauwaĹźyĹa to piÄknoâ. A potem, kiedy czyta jej smsy z WĹoch, kobieta komentuje: âIluĹź ludzi ciÄ kocha!â. Anduela myĹli: âKochajÄ takĹźe ciebieâ. Wraz z upĹywem dni jedno sĹowo zaczyna nieĹmiaĹo pojawiaÄ siÄ w rozmowach przyjacióŠi krewnych: BĂłg. âTeraz tata naleĹźy do Niego. JeĹli BĂłg tego chciaĹ, wszystko to ma sensâ. CoĹ siÄ wydarzyĹo. Pewnego wieczoru Anduela dzwoni do Mariny: âNasza rodzina nie jest religijna, nikt nie chodzi do meczetu. Ale w pewnym momencie zauwaĹźyĹam potrzebÄ potwierdzenia czegoĹ, co wykraczaĹoby poza ĹmierÄâ. Po pĂłĹtora miesiÄ ca rodzina wraca do WĹoch. Ĺťycie zaczyna siÄ na nowo, przyjaciele dyskretnie nie pozostawiajÄ ich samych. Dla Andueli nic nie jest juĹź takie jak wczeĹniej. âJest wiÄcejâ.
|