Ślady
>
Archiwum
>
2015
>
maj / czerwiec
|
||
Ślady, numer 3 / 2015 (maj / czerwiec) Ĺwiadkowie Matilde jest âDlaczego Jezus mnie nie uzdrawia?â Pytanie to zadaĹa w wieku piÄciu lat w obliczu choroby, ktĂłra nie opuĹciĹa jej przez caĹe jej krĂłtkie zycie. Najzwyczajniejsza dziewczynka, ktĂłra marzyĹa o byciu nauczycielkÄ i naznaczyĹa serca wielu. PoniewaĹź kaĹźdy dzieĹ przeĹźywala jako powoĹanie. Alessandra Stoppa Czasem dotyka siÄ nieruchomego i niepojÄtego punktu, w ktĂłrym nic juĹź nie jest oddzielone od niczego, ani ĹmierÄ od Ĺźycia ani niewinnoĹÄ od winy, i gdzie nawet bĂłl jest peĹnÄ radoĹciÄ . SÄ to sprawy, o ktĂłrych mĂłwimy tylko sobie.
Inni wyĹmialiby je. Ale trzeba o nich powiedzieÄ. ZapisujÄ je dla ciebie, ty dobrze o nich wiesz, i dla zaĹwiadczenia o wiecznej miĹoĹci. Mario Luzi (z FalujÄ cej myĹli o szczÄĹciu)
Pod koniec zimy, w wigiliÄ tegorocznego Wielkiego Postu, skoĹczyĹaby 15 lat. Ale to, czym ĹźyĹa, juĹź byĹo PaschÄ , krzyĹźem i zmartwychwstaniem. Na pamiÄ tkowym obrazku, ktĂłry jej rodzice przygotowali na pogrzeb, sÄ tylko dwa sĹowa: âMatilde jestâ. Jedyne, ktĂłre naprawdÄ opowiadajÄ historiÄ tej dziewczynki i jej rodziny, wielu przyjaciĂłĹ, miĹoĹci, ktĂłra nie zatrzymuje siÄ przed niczym, historiÄ zadaĹ domowych, pytaĹ, piÄkna i bĂłlu. Oraz pewnego gwoĹşdzia. Pierwsza chemioterapia rozpoczÄĹa siÄ, kiedy Matilde Sponga chodziĹa do przedszkola. WĹosy wypadaĹy jej garĹciami, a mamie Laurze bĂłl rozdzieraĹ serce. Ale ona pierwsza przerwaĹa milczenie: âMamo, mam szczÄĹcie⌠W ten sposĂłb nie bÄdÄ miaĹa wszy!â. Pierwsze objawy nerwiakowĹĂłkniakowatoĹci pojawiĹy siÄ w wieku 21 miesiÄcy. âPamiÄtam pewien dzieĹ â opowiada Laura. â MiaĹa moĹźe 5 lat i na Mszy Ĺw. byĹ czytany fragment Ewangelii o uzdrowionym przez Jezusa trÄdowatym. Wychodzimy z koĹcioĹa, proboszcz wita siÄ z nami. Matilde patrzy wprost na niego: ÂŤDlaczego mnie Jezus nie dotyka?Âť. Cisza. On siÄ rozpĹakaĹâ. Dzisiaj, z perspektywy czasu, jest oczywiste, Ĺźe Jezus dotykaĹ jej, kaĹźdego dnia w ciÄ gu tych lat, gestem, ktĂłry ujÄ Ĺ wraz z niÄ takĹźe tego, kto jÄ spotkaĹ.
Podróşe i nauczyciele. Jej Ĺźycie byĹo ciÄ giem kolejnych operacji, pobytĂłw w szpitalu, terapii. Inni byli zmÄczeni, a ona siÄ nie poddawaĹa, inni byli zablokowani, a ona ironizowaĹa. âPrzede wszystkim nie baĹa siÄ, choÄ byĹa wszystkiego Ĺwiadoma. To bardzo nam pomagaĹoâ. Fabrizio jest jej ojcem, wraz z LaurÄ znali Matilde jak nikt inny, ale myĹli o niej ze zdumieniem: âNie zrozumiaĹem jeszcze wielu rzeczy u tej dziewczynki. ByÄ moĹźe nigdy ich nie zrozumiem. Wiem tylko, Ĺźe wszystkich nas zrobiĹa w koniaâŚâ, uĹmiecha siÄ z oczami przepeĹnionymi tÄsknotÄ , pokazujÄ c zdjÄcia twarzyczki tej âspryciaryâ w towarzystwie kolegĂłw z klasy, z uwielbianym bratem Alessandro i w czasie wielu podróşy: po Stanach Zjednoczonych, do Londynu, ParyĹźa, promem do Norwegii⌠âPrzeĹźywaĹo siÄ to wszystko, czym moĹźna byĹo ĹźyÄâ â mĂłwi tata. W gimnazjum, kiedy choroba siÄ zaostrzyĹa, nauczyciele ze szkoĹy Andrei Mandelliego w Mediolanie przychodzili na zmianÄ do domu Matilde, by siÄ z niÄ uczyÄ. âPrzychodziĹam z caĹodniowym zamÄtem w gĹowie, moĹźe nawet smutna albo wkurzona, a wychodziĹam szczÄĹliwa â opowiada Maddalena Colozzi, nauczycielka wĹoskiego. â PrzychodziĹam ze Ĺwiata i zamykaĹam siÄ w pokoiku, a jednak odzyskiwaĹam oddech. Mati natychmiast prosiĹa mnie, byĹmy robiĹy gramatykÄâ. Kiedy nie mogĹa trzymaÄ oĹĂłwka w rÄce, dawaĹa go Maddalenie i w ten sposĂłb uczyĹa jÄ , Ĺźe Ĺźycie jest jednoĹciÄ . âUczyĹa mnie, Ĺźe nie ma najpierw Ĺźycia, a potem ÂŤdyskursuÂť. W przebywaniu z niÄ zawsze zawieraĹo siÄ wszystko, wszystko byĹo istotÄ â. Podczas popoĹudni spÄdzanych na nauce byĹa nie do zdarcia, gdy proponowano jej przerwÄ, mĂłwiĹa: âNie, idziemy dalejâ. Kiedy dyrektor oznajmiĹ, Ĺźe do szkoĹy przyjdzie ciÄĹźko chora dziewczynka, Maddalena bardzo siÄ baĹa. âTymczasem byĹo to coĹ wyjÄ tkowego. Ona mnie zmieniĹa. Zawsze baĹam siÄ Ĺmierci i uciekaĹam przed tym, kto nosiĹ znamiona choroby. Tymczasem Matilde niespodziewanie sprawiĹa, Ĺźe zakochaĹam siÄ w Ĺźyciu, kaĹźdy dzieĹ byĹ dla niej powoĹaniem. A ja coraz bardziej przywiÄ zywaĹam siÄ do niej, zdumiewaĹam siÄ: jakimĹź darem jest ta dziewczynka? MogĹam siÄ przekonaÄ, Ĺźe Pan naprawdÄ dziaĹa poprzez siĹÄ, jakÄ jej dawaĹ, i wolnoĹÄ, ktĂłrÄ obdarowywaĹ mnie: nigdy nie miaĹam problemu z tym, w jaki sposĂłb na niÄ patrzeÄ, co jej powiedzieÄâ. Nawet zmiany fizyczne nie byĹy dla niej odpychajÄ ce. âNauczyĹam siÄ, Ĺźe w miĹoĹci czĹowiek siÄ zmienia i przygarnia: gdy uznaje siÄ, Ĺźe wiÄĹş jest czymĹ tajemniczym i podarowanym, czyni siÄ rzeczy, o ktĂłrych nigdy byĹ nie pomyĹlaĹâ. Dla kolegĂłw Matilde byĹa polem magnetycznym, zarĂłwno kiedy byĹa obecna, jak i kiedy jej brakowaĹo. ByĹa to klasa, w ktĂłrej widaÄ byĹo, Ĺźe coĹ siÄ dokonuje. âOna byĹa dla nich prowokacjÄ , poniewaĹź chciaĹa ĹźyÄ â mĂłwi dalej Maddalena. â Dzieciaki stawaĹy wobec wielkiego cierpienia fizycznego, a zarazem wobec prostoty Mati, ktĂłra prosiĹa o to, by z niÄ byÄ: przywoĹywaĹa je do bycia w teraĹşniejszoĹci, zadajÄ c jednak pytanie o sensâ. Dla nich jej obecnoĹÄ byĹa czymĹ tak wielkim, Ĺźe wszystkim chcieli o tym mĂłwiÄ. Dlatego napisali do papieĹźa Franciszka. DĹugi list, w ktĂłrym opowiadali o Matilde i o tym, jak Ĺźyje, o jej âodwadzeâ, ktĂłra pozwala im dostrzec wartoĹÄ codziennych spraw. PiszÄ : âDziÄki niej zrozumieliĹmy, Ĺźe nie moĹźemy myĹleÄ o unikaniu trudnych sytuacji, ale je przeĹźywaÄ i staraÄ siÄ wyciÄ gaÄ wnioski, poniewaĹź BĂłg nie chce nas skrzywdziÄ: poprzez trudy Ĺźycia daje nam moĹźliwoĹÄ zrozumienia, Ĺźe nie jesteĹmy sami i Ĺźe zawsze jest nadziejaâ.
Violaine. Pewnego dnia nauczyciel matematyki Paolo Merlo dzwoni do Matilde do domu: âMuszÄ przyjĹÄ, mam dla ciebie prezentâ. Ojciec ĹwiÄty odpowiedziaĹ. W kopercie jest krzyĹź. I tamto popoĹudnie w caĹoĹci bÄdzie zdeterminowane przez fakt przybicia krzyĹźa do Ĺciany. âNie zaznaĹa spokoju, dopĂłki nie znaleĹşliĹmy gwoĹşdzia i odpowiedniego miejscaâ â mĂłwi jej tata. Matilde byĹa uparta, ale to nie byĹ zwyczajny upĂłr. âPrzywrĂłciĹa mi caĹe piÄkno zaleĹźnoĹci â opowiada Stefania Bonfanti, nauczycielka hiszpaĹskiego. â Ona przeĹźywaĹa zaleĹźnoĹÄ we wszystkim. PatrzyĹam na niÄ i ja takĹźe pragnÄĹam zaleĹźeÄ tak od jakiegoĹ gwoĹşdzia. KochaÄ rzeczywistoĹÄ. Ostatnia rzecz, o ktĂłrej zazwyczaj myĹlÄ, jest taka, Ĺźe to, co zostaĹo mi dane, by to przeĹźywaÄ, jest wszystkim. Tymczasem dla niej szczegóŠtkwiĹ w miĹoĹci, w czymĹ, co byĹo jej drogie. Jej posĹuszeĹstwo nawracaĹo mnie za kaĹźdym razemâ. KrzyĹź wisiaĹ dokĹadnie nad jej Ĺóşkiem. âKaĹźdego wieczoru, kaĹźdego, takĹźe kiedy czuĹa siÄ bardzo Ĺşle, przed zaĹniÄciem gĹaskaĹa go i caĹowaĹa. Ale w sposĂłb, ktĂłry mnieâŚâ â przerywa mama. âNajbardziej zdumiewajÄ cÄ rzeczÄ â mĂłwi dalej Paolo â byĹo piÄkno, ktĂłre uwalniaĹo siÄ w sytuacji pozornie rozpaczliwej. To sprawiaĹo, Ĺźe przepeĹniaĹa ciÄ radoĹÄ, i kazaĹo ci zadawaÄ sobie pytanie: skÄ d siÄ to bierze? W warunkach, w ktĂłrych moĹźna by powiedzieÄ: ÂŤDaj sobie spokĂłjÂť, byĹa ta jej wola, by niczego nie straciÄ. Jej rĂłwieĹnicy, gdy tylko mogÄ , wymigujÄ siÄâŚâ. Laura z dumÄ i czuĹoĹciÄ pokazuje pracÄ o Stanach Zjednoczonych, przygotowanÄ przez Matilde na egzamin. Matilde powtĂłrzyĹa jÄ dwieĹcie razy, uczÄ c siÄ jej na pamiÄÄ. Ostatniego lata doskonale zdaĹa egzamin gimnazjalny, a potem zabraĹa siÄ do rozwiÄ zywania wszystkich zadaĹ przed pierwszÄ klasÄ szkoĹy Ĺredniej. âRzeczy, ktĂłre wydajÄ siÄ niemoĹźliwe, w niej byĹy obecne â mĂłwi Paolo. â Dlaczego? W sposobie, w jaki robiĹa wszystko, widaÄ byĹo religijnoĹÄ jej Ĺźyciaâ. Gdy siÄ na niÄ patrzyĹo, przychodziĹa na myĹl Violaine, bohaterka Zwiastowania Paula Claudela, ktĂłra podÄ Ĺźa za dĹoniÄ ujmujÄ cÄ jej dĹoĹ. âMiaĹeĹ wyraĹşne wraĹźenie, Ĺźe zostaĹo jej powierzone zadanie i Ĺźe wypeĹniaĹa je caĹÄ sobÄ . CzyniÄ c po prostu tylko to, naznaczaĹa wszystkichâ.
ZaĹwiadczenie. Monica, fizjoterapeutka, zanim spotkaĹa Matilde, byĹa zaniepokojona tym, co miaĹa zastaÄ. âBaĹam siÄ, Ĺźe wpadnÄ w kontekst wielkiego cierpienia â napisaĹa do rodzicĂłw Matilde. â Tymczasem, gdy wychodziĹam z waszego domu, byĹam jakby nowo narodzona. Taki spokĂłj i normalnoĹÄ. ZniknÄĹy wszystkie lÄkiâ. Z czasem choroba siÄ zaostrzyĹa. Zabiegi wymagaĹy coraz wiÄkszej delikatnoĹci i stawaĹy siÄ coraz bardziej bolesne. Nie znaleziono jeszcze sposobu leczenia nerwiakowĹĂłkniakowatoĹci. Albo inaczej: wszystkie kuracje sÄ tylko prĂłbami. W 2007 roku, kiedy terapia zostaĹa zawieszona z powodu skutkĂłw ubocznych, kilku rodzicĂłw kolegĂłw z klasy sprowadziĹo ze StanĂłw Zjednoczonych bardzo drogi lek, ktĂłry dopiero co zakoĹczyĹ fazÄ eksperymentalnÄ . Matilde byĹa pewna, Ĺźe wciÄ Ĺź robiono coĹ dla niej, Ĺźe ten, kto jÄ kochaĹ, poszukiwaĹ drogi, nie tracÄ c nigdy nadziei, krok po kroku. âWidziaĹa wspĂłĹdzielenie z innymi, ktĂłrzy siÄ ofiarowywali, uczestniczyli. PrzepiÄkne zjednoczenie serc â mĂłwi Fabrizio. â Z pomocÄ przyjacióŠmiaĹa zapeĹnione dni, a byÄ moĹźe jeszcze dodatkowy czasâ. PrĂłby leczenia podejmowano do 2013 roku, kiedy biopsja wykazaĹa bardzo agresywny nowotwĂłr, ktĂłry zajmowaĹ szyjÄ i klatkÄ piersiowÄ : w takiej sytuacji podjÄto kolejne cykle radio- i chemioterapii. âZawrotna droga Ĺźycia dla dziewczynki â mĂłwi Laura. â Ale przeĹźyta z niewyobraĹźalnÄ siĹÄ â. Matilde nie baĹa siÄ mĂłwiÄ: âBoli mnie, jestem smutnaâ. Czasem nawet pisaĹa o tym nauczycielom w smsie z domu albo ze szpitala, ale chwilÄ potem dopytywaĹa: âJak byĹo dzisiaj w szkole?â. Druga rzecz byĹa od razu pozytywna, nowy poczÄ tek. Szybko traciĹa wzrok, ale chciaĹa czytaÄ i pisaÄ, chciaĹa to wszystko robiÄ sama. WciÄ Ĺź odsuwaĹa i przysuwaĹa kartki, dopĂłki jej siÄ nie udaĹo, i dawaĹa sobie spokĂłj dopiero wtedy, gdy nie widziaĹa juĹź nic. WĂłwczas dyktowaĹa mamie. âKiedy skoĹczyĹa rozwiÄ zywaÄ zadania do liceum, kazaĹa mi przygotowaÄ zaĹwiadczenie dla przyszĹych nauczycieli â Ĺmieje siÄ Laura â z wyjaĹnieniem, Ĺźe pismo byĹo moje, ale odpowiedzi jejâ. Pragnienie przeĹźywania wszystkiego do koĹca, zachowywane i dojrzewajÄ ce w relacji z rodzicami: âĹťycie zawsze warto przeĹźywaÄ. Po prostu nigdy o tym nie zapominaliĹmyâ.
Central Park. Pewnego dnia, niedĹugo przed ĹmierciÄ Fabrizio zapytaĹ jÄ : âAle czy nie wyobraĹźasz sobie siebie tutaj z nami, gdy bÄdziesz juĹź zdrowa?â. Na co ona: âNie, tato. ChcÄ iĹÄ tam. Tutaj jest zbyt skomplikowanieâ. âWiedziaĹa, gdzie szĹa â mĂłwi. â AĹź do ostatniego dnia negocjowaĹa bolesnÄ terapiÄ z lekarzamiâ. Nie chciaĹa za duĹźo morfiny, chciaĹa byÄ obecna. Tymczasem wokóŠzgromadziĹ siÄ lud, ktĂłry siÄ za niÄ modliĹ, nie poznawszy jej nigdy osobiĹcie. Podczas jednej z ostatnich wizyt w szpitalu, kiedy prawie juĹź w ogĂłle nie chodziĹa, spojrzaĹa na swojÄ lekarkÄ: âChcesz zobaczyÄ, jak chodzÄ?â. PodniosĹa siÄ. âZawsze chciaĹa podÄ ĹźaÄ przodemâ â mĂłwi Fabrizio. PoszĹa przodem. Matilde zmarĹa w ĹwiÄto Matki BoĹźej ĹnieĹźnej, 5 sierpnia. âTamtej niedzieli przyszedĹ ksiÄ dz Stefano, katecheta â opowiada Laura. â ByĹo kilka koleĹźanek, Elena, mama jednej z nich, a takĹźe proboszcz, ksiÄ dz Antonio. Nasza cĂłrka przyjÄĹa sakramenty. To byĹ wĹaĹciwy moment. WziÄĹa kawaĹeczek Hostii, otworzyĹa oczy i siÄ uĹmiechnÄĹaâ. To byĹa ostatnia Ĺwiadoma chwila. âMatilde skĹoniĹa wszystkich do przewartoĹciowania swojego Ĺźycia. PrzywrĂłciĹa sprawom wĹaĹciwÄ perspektywÄ â mĂłwi dalej jej tata. â Nie wiem, dlaczego tak byĹo. ByÄ moĹźe, poniewaĹź tego byĹo nam trzeba. Zobaczymy jeszcze niejedno...â. On i Laura ĹźyjÄ z jasnÄ ĹwiadomoĹciÄ , Ĺźe to byĹ przywilej i powoĹanie. âTeraz, prosi mnie o coĹ terazâ â mĂłwi cicho Fabrizio. Brak jest nieskoĹczony i nieustajÄ cy, jak âpotrzeba czegoĹ wielkiego, zawsze jÄ odczuwam po tym jedynym w swoim rodzaju doĹwiadczeniu, ktĂłre pogmatwaĹo nasze drogiâ. MyĹli o tym, ile osĂłb opowiada mu, Ĺźe Matilde jest prowokacjÄ dla ich Ĺźycia. Lekarze, przyjaciele, koledzy. âPrzyciÄ gaĹa ichâ. Najzwyklejsza dziewczynka, urwis, uparciuch, ktĂłry chciaĹ spotykaÄ siÄ z przyjaciĂłĹmi, mieÄ deskorolkÄ, zwyciÄĹźaÄ z bratem w pokera, malowaÄ obrazy, ktĂłre miaĹy staÄ siÄ sĹawne, i bawiÄ siÄ z wiewiĂłrkami w Central Parku (i robiĹa to). âPragnÄĹa zostaÄ nauczycielkÄ â â mĂłwi jej mama. I niÄ jest. Oto fragment jednego z jej wypracowaĹ, napisanego w trzeciej klasie gimnazjum: âDorastaÄ znaczy stawaÄ siÄ dorosĹym. SÄ dzÄ, Ĺźe w moim przypadku ten proces jest trudniejszy w porĂłwnaniu z procesem dotyczÄ cym wiÄkszoĹci moich rĂłwieĹnikĂłw. Od dzieciĹstwa musiaĹam stawiaÄ czoĹa bolesnym i trudnym sytuacjom (âŚ). To, Ĺźe nie widzÄ swoich kolegĂłw, nie mogÄ robiÄ tego, co oni, uczestniczyÄ w lekcjach â zasmuca mnie jeszcze bardziej. Ale takĹźe to, Ĺźe nie mogÄ po prostu iĹÄ do kina albo pooglÄ daÄ wystaw sklepowych z przyjaciĂłĹkÄ . Wiele osĂłb jest blisko mnie w tym trudnym dorastaniu, modlÄ siÄ za mnie, poniewaĹź chciaĹyby widzieÄ, Ĺźe mniej cierpiÄ. MyĹlÄ, Ĺźe najbliĹźszy jest mi Pan. Daje mi siĹÄ, by iĹÄ naprzĂłd, proszÄ Go, by pozwoliĹ mi wyzdrowieÄ, nawet jeĹli jestem przekonana, Ĺźe jeĹli On pozwoliĹ, bym urodziĹa siÄ taka, jest tak dlatego, Ĺźeby nauczyÄ mnie czegoĹ wiÄcej albo poniewaĹź czegoĹ ode mnie chceâ.
ZDJÄCIA
|